Przedwyborczy sondaż z Węgier. Większość badanych obawia się fałszerstw i zagranicznej ingerencji

3 tygodni temu

Większość z badanych w sondażu Węgrów obawia się sfałszowania wyników nadchodzących wyborów parlamentarnych, a 79 proc. respondentów przyznało, iż ich zdaniem może dojść do niejawnej próby ingerencji zagranicznej w głosowanie. Węgrzy pójdą do urn 12 kwietnia, tymczasem w niezależnych sondażach prowadzi opozycja.

AP Photo/Anna Szilagyi/Geert Vanden Wijngaert, Wikimedia Commons
Sondaż na Węgrzech: Obawy o fałszerstwa wyborcze i ingerencję zagraniczną

Ponad połowa Węgrów obawia się sfałszowania wyborów parlamentarnych, które odbędą się 12 kwietnia, a 79 proc. ankietowanych przyznało, iż podejrzewa angażowanie się w wybory służb zagranicznych - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu Instytutu Publicus.

Niezależne sondaże przedwyborcze wskazują na przewagę opozycji. W marcowym badaniu firmy Median TISZA uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz - 35 proc.

Środowe badanie ośrodka 21 Research Center wykazało, iż TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborów, a Fidesz - 37 proc. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują na przewagę ugrupowania Orbana, wynoszącą kilka punktów procentowych.

Wybory na Węgrzech. Sondaż: Większość Węgrów obawia się fałszerstw

Badanie pokazało, iż większość Węgrów obawia się oszustw wyborczych – co drugi respondent odpowiedział twierdząco na to pytanie, a kolejne 8 proc. odpowiedziało "raczej tak". Jedynie 30 proc. ankietowanych w ogóle się tego nie boi, a 3 proc. "raczej się nie obawia" - zaznaczono w opisie sondażu.

Spośród tych, którzy obawiają się oszustw, dwie trzecie podejrzewa o nie rządzący Fidesz premiera Viktora Orbana, a 15 proc. - opozycyjną partię TISZA.

W badaniu zapytano również o próby ingerencji zagranicznej w wybory. 79 proc. respondentów uznało, iż inne państwa mogą w niejawny sposób wpływać na wybory, podczas gdy 18 proc. nie wierzy w taki scenariusz.

88 proc. respondentów nie wyobraża sobie, iż pod koniec kampanii pojawi się informacja, która zmieni ich decyzję w sprawie tego, na kogo głosować. 9 proc. respondentów stwierdziło, iż mogliby zmienić zdanie z powodu jakiegoś skandalu, a 3 proc. nie miało zdania.

Dokument o wyborach na Węgrzech. Ujawniono metody kupowania głosów

W związku z nadchodzącymi wyborami na Węgrzech 26 marca w jednym z kin w Budapeszcie oraz na YouTube miał premierę film dokumentalny "A szavazat ara" ("Cena głosu"). Dokument jest owocem sześciomiesięcznego śledztwa przeprowadzonego przez niezależnych dziennikarzy i filmowców z organizacji De!Akciokozosseg.

Twórcy ujawnili metody kupowania głosów wyborców na węgierskiej prowincji poprzez bezpośrednie transfery pieniędzy, dystrybucję żywności czy dostarczanie uzależnionym alkoholu i narkotyków. Proceder miał dotyczyć 500 tys. osób i przynosić korzyści partii rządzącej.

Z wypowiedzi przedstawionych w filmie - ofiar i organizatorów opisywanych działań - wynika, iż proceder kupowania głosów nie jest odosobnionym incydentem, ale częścią szerszego, systemowego schematu, który wykorzystuje bezbronność i ubóstwo.

ZOBACZ: Zły sondaż dla Orbana. Węgierska opozycja znów się umacnia

Rozmówcy wymienili szereg praktyk, które stosuje się, by wpłynąć na wyborców: bezpośrednie płatności gotówkowe, dystrybucję żywności, drewna opałowego, zwierząt gospodarskich, dostarczanie alkoholu i narkotyków, a choćby groźby.

Jedna z osób zaangażowanych w kupowanie głosów przyznała, iż otrzymała znaczne sumy za koordynację tych działań, transport wyborców i nadzorowanie tego, na kogo oddają głos.

Działania są prowadzone w najbiedniejszych wsiach i niewielkich miejscowościach Węgier, w tym przez tamtejszych burmistrzów Fideszu. Choć film koncentruje się na oskarżeniach wobec partii premiera Viktora Orbana, niektórzy rozmówcy sugerują, iż podobne praktyki istniały już za poprzednich rządów, a choćby wśród grup opozycyjnych.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: "W Białym Domu jest brak pomysłu". Schetyna o wojnie w Iranie
Idź do oryginalnego materiału