- o ile w przyszłości staniemy na czele państwa francuskiego, to będziemy honorować zobowiązania podjęte przez Francję - deklaruje w rozmowie z Polsat News Jordan Bardella, faworyt sondaży prezydenckich nad Sekwaną. Polityk wyraził się też ciepło o Polsce, nazywając ją "krajem-bratem" Francji. Dodał, iż "Polska osiągnęła w ostatnich latach absolutnie niezwykły poziom rozwoju gospodarczego".
Prowadzi w sondażach prezydenckich we Francji i chwali Polskę: Może służyć jako przykład

Jordan Bardella w wywiadzie dla Polsat News chwali Polskę m.in. za "niezwykły poziom rozwoju gospodarczego".
Stanisław Wryk, Polsat News: Gdyby wybory we Francji odbywały się dziś, nasz gość Jordan Bardella zostałby prezydentem Francji. Dzień dobry. Bardzo dziękuję, iż przyjął pan zaproszenie.
Jordan Bardella: - Dzień dobry. Dziękuję za zaproszenie.
Witamy w Polsce. Zapowiedział pan, iż chce pan wszystko zmienić w Europie, niczego nie niszcząc. Czy może nam pan powiedzieć konkretnie o jakich zmianach pan myśli?
- Myślę, iż my, Europejczycy, czy też kraje Unii Europejskiej, nie utrzymujemy odpowiedniego tempa wobec tego, co dzieje się wszędzie na świecie. Widzimy wszędzie wielkie narody, wielkie potęgi gospodarcze, które odzyskują dumę z tego, czym są, z tego, iż bronią swych interesów, iż chronią swe granice. Tymczasem pani von der Leyen wciąż głosi coś dokładnie odwrotnego: całkowite otwarcie, deregulacje rynku, masowe migracje.
Ja opowiadam się za Europą narodów, za współpracą między państwami. Pragniemy, by narody mogły potwierdzać swoją wielkość, by mogły się stawać wielkimi krajami, potęgami, które chronią swoje gospodarki, dbają o wartość swych produktów, są prawdziwie dumne ze swej tożsamości. W ostatnich latach Polska mogła służyć za przykład, odbudowała swoją gospodarkę w sposób absolutnie spektakularny. Francja i Polska to dwie europejskie potęgi. Jestem przekonany, iż w przyszłości Europa narodów, Europa stawiająca na współpracę między państwami i szanująca wolność narodów sprawi, iż ponownie staniemy się wielkim kontynentem, jakim zawsze byliśmy.
Z kim ma pan zamiar zmieniać Europę? Czy liczy pan na Polskę, czy na przykład na zwycięstwo AfD w Niemczech?
- Przede wszystkim liczymy na to, iż wygramy wybory prezydenckie i parlamentarne we Francji w przyszłym roku. Zakładamy, iż wspólnie z Niemcami, Włochami i Polską zaproponujemy podwaliny przyszłej architektury europejskiej. Byłaby to Europa stawiająca na wzrost, Europa stawiająca na produkcję, a także Europa świadoma zagrożenia, jakim są masowe migracje. W ostatnich latach Polska pokazała, iż potrafi chronić swe granice, chronić swą tożsamość i chcemy, by to głęboko patriotyczne nastawienie podzielali francuscy przywódcy, którymi mamy nadzieję być. Dotyczy to np. swobodnego przepływu w strefie Schengen. Chcemy, by był on zarezerwowany tylko dla obywateli UE.
WIDEO: Prowadzi w sondażach prezydenckich we Francji i chwali Polskę: Może służyć jako przykład

Obecnie, jeżeli np. Syryjczyk przybywa do Hiszpanii i otrzymuje prawo pobytu od socjalistycznego rządu hiszpańskiego, to tym samym zyskuje prawo przemieszczania się po wszystkich krajach UE. Uważamy, iż taka sytuacja nie jest już dłużej do utrzymania. Za konieczne uważamy też zakwestionowanie Zielonego Ładu, a także wszystkich tych coraz bardziej złożonych i zbiurokratyzowanych norm narzucanych naszym przemysłom i przedsiębiorstwom. Zielony Ład, którego tak broni Komisja Europejska, podważa suwerenność kontynentu i osłabia nasze gospodarki.
ZOBACZ: Austriacki kanclerz z apelem do UE. Chodzi o negocjacje z Putinem
Postawił pan Polskę za przykład polityki migracyjnej, wspomniał pan o naszej dynamice gospodarczej. Jak pan postrzega miejsce Polski w Europie i jak pan postrzega relacje polsko-francuskie w przyszłości?
- Francja i Polska to dwie potęgi, ale przede wszystkim to dwa państwa, które łączy przyjaźń, i to od wielu pokoleń. W historii Francji była taka postać, bardzo dla nas ważna: Napoleon Bonaparte. Mówi się o nim, iż był najsłynniejszym Francuzem. Opowiadał się za Polską wielką, niezależną, wolną, suwerenną. To on bronił Księstwa Warszawskiego, które było pierwszym zalążkiem niezależnej Polski we wschodniej części Europy. Potem pogłębialiśmy nasze relacje kulturalne i dyplomatyczne.
W zeszłym roku Polska i Francja podpisały bardzo ważne porozumienie, Traktat z Nancy. My wpisujemy się w klimat przyjaźni polsko-francuskiej, które jest sercem tożsamości europejskiej. Tak jak mówiłem, Polska osiągnęła w ostatnich latach absolutnie niezwykły poziom rozwoju gospodarczego, do tego stopnia, iż wielu Polaków, którzy osiedlili się w krajach Europy Zachodniej, dziś wraca do Polski. Poza tym Polska ma świadomość, iż powinniśmy zmierzać w stronę autonomii i niezależności w obszarze obronności. Nie możemy być pewni, czy będziemy mogli w nieskończoność liczyć na Stany Zjednoczone, aby zapewnić obronę narodów europejskich. Potrzebujemy zatem większej niezależności w zakresie obronności. Polska jest też jedną z bram wiodących do Unii Europejskiej. Rosja stanowi w tej chwili wielowymiarowe zagrożenie u wrót Europy. Bycie obecnym w Polsce jest też gestem solidarności, jaki okazujemy wobec kraju, który walczy i bije się o swoje bezpieczeństwo.
Jeżeli zostanie pan prezydentem Francji, czy art. 5 karty NATO będzie dla pana święty i nigdy go pan nie zakwestionuje?
- To, co jest święte dla mnie i mojego ruchu politycznego, to słowo dane przez Francję, jej wiarygodność, jej legitymizacja na scenie europejskiej i międzynarodowej. Ta wiarygodność wynika przede wszystkim z poszanowania danego słowa i podjętych zobowiązań. Polska jest krajem-przyjacielem, krajem-bratem Francji. o ile w przyszłości staniemy na czele państwa francuskiego, to będziemy honorować zobowiązania podjęte przez Francję. Istnieje porozumienie o wzajemnej pomocy, które zostało wzmocnione Traktatem z Nancy. Istnieją zapisy o wzajemnej pomocy w ramach Unii Europejskiej. Zatem jest oczywiste, iż gdyby w przyszłości Polska stała się przedmiotem ataku, to wszystkie państwa europejskie udzielą jej wsparcia jako państwu-przyjacielowi. Taki jest rzeczywisty sens solidarności europejskiej między narodami europejskimi, który sprawi, iż wszyscy, jako narody, będziemy silniejsi.
ZOBACZ: Stała baza USA w Polsce. Kosiniak-Kamysz: Szef Pentagonu jest za
W Polsce w przeszłości zarzucano pana ruchowi politycznemu bliskie relacje z Kremlem. Jakie jest zatem dzisiaj pana stanowisko i czy uważa pan Władimira Putina, tak jak my w Polsce, za - cytuję - "zagrożenie egzystencjalne dla Europy"?
- Mówiłbym o zagrożeniach wielowymiarowych, ponieważ Federacja Rosyjska kwestionuje wiele interesów Francji i wiele interesów Europy. Francja ma pewne historyczne strefy wpływów, jak na przykład w Afryce. W tych naszych historycznych strefach wpływów Rosja zakwestionowała wpływy Francji poprzez propagandę, ingerencję, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, zwłaszcza na temat francuskiej armii.
Dodatkowo kwestionowane jest bezpieczeństwo narodów europejskich, ambicje prezydenta Putina stają się coraz bardziej wojownicze. Dlatego trzeba zachować wyjątkową czujność. A najlepszą odpowiedzią na hybrydowe zagrożenia ze strony Rosji jest potwierdzenie naszej suwerenności w zakresie obronności. Jestem za tym, by Francja zasadniczo podniosła swój budżet na obronność do poziomu 3 proc. PKB do 2030 r. To są cele, jakie są na dziś przedstawiane przez NATO. Posiadanie silnej armii i niezależnej dyplomacji pozwoli nam być wolnym krajem w coraz bardziej niepewnym świecie, w jakim przychodzi nam żyć.
Postrzeganie Zjednoczenia Narodowego nie odpowiada temu, czym naprawdę jesteśmy. W przeszłości nasze stanowiska były często przedstawiane karykaturalnie. Francja zawsze domagała się tego, by rozmawiać ze wszystkimi wielkimi potęgami na świecie. A ponieważ posiadamy broń jądrową, uważamy, iż Francja powinna uczestniczyć w negocjacjach na temat zawieszenia broni, w negocjowaniu z Rosją warunków pokoju dla Ukrainy i w zapewnieniu Ukrainie solidnych gwarancji bezpieczeństwa, aby dzięki temu chronić narody europejskie.
Jeśli zostanie pan prezydentem, czy zakłada pan udzielenie Ukrainie wsparcia politycznego, wojskowego, finansowego?
- Naszym priorytetem jest zawieszenie broni. Naszym priorytetem musi być pokój. Pokój, pokój i jeszcze raz pokój. My, Francuzi, jesteśmy depozytariuszami wielkiej armii, wielkiej dyplomacji, ale mamy też broń atomową. Broń atomowa daje nam pewien status dyplomatyczny na scenie międzynarodowej. Przykładowo mamy miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, co powinno nam nadawać rolę przywódczą w negocjacjach. o ile niebawem przejmiemy stery we Francji, zwołamy wielką konferencję dyplomatyczną, która może zgromadzić wokół stołu wszystkie walczące strony, zatrzymać wojnę, która toczy się zbyt długo. Ale zanim do tego dojdzie, uważam, iż jako państwa zachodnie powinniśmy mieć wypracowane wspólne stanowisko. Dlatego pierwszym naszym działaniem będzie zwrócenie się do wszystkich państw europejskich w uzgodnieniu z prezydentem USA, tak aby świat zachodni przybył zjednoczony na spotkanie z putinowską Rosją, aby negocjować pokój. Wojna pochłonęła o wiele za dużo istnień ludzkich i powinna się zakończyć.
ZOBACZ: Ich Unia nie chce wpuszczać, by "nie osłabić Ukrainy". KE ma propozycję
Wspomniał pan o broni jądrowej…
- Chyba wiem, o co mnie pan zapyta.
Czy będzie pan kontynuował rozmowy o współdzieleniu odstraszania zaawansowanego z Polską?
- Podstawowe odstraszanie to odstraszanie konwencjonalne. Mówiliśmy już o tym przed chwilą - jeżeli w przyszłości staniemy na czele kraju, to Francja będzie respektować swoje zobowiązania. Na wschodniej flance NATO realizujemy pewne misje na rzecz bezpieczeństwa europejskiego. Mam na myśli zwłaszcza misje lotnicze w krajach bałtyckich. To są misje ważne i w dodatku takie, które przyczyniają się do zwiększenia wpływu Francji.
Jeśli chodzi o francuskie odstraszanie nuklearne, to jest temat szczególny, ale uważamy, iż Francja musi zachować całkowitą kontrolę nad przyciskiem i dźwignią, które umożliwią uruchomienie broni nuklearnej. Oczywiste jest, iż obrona żywotnych interesów Francji nie ogranicza się do granic samego państwa francuskiego. Zatem będziemy kontynuować doktrynę francuską, kontynuować doktrynę generała de Gaulle’a, który był pierwszym prezydentem V Republiki i wyposażył Francję w broń jądrową. Mogą być prowadzone strategiczne dyskusje z naszymi partnerami europejskimi, ale przypominam, iż podstawową formą odstraszania jest odstraszanie konwencjonalne. Uważam też za istotne, by Francja mogła przyczyniać się wysiłków na rzecz dozbrojenia czynionych przez inne państwa, ponieważ dysponujemy bazą przemysłową w dziedzinie obronności, mamy wspaniałe firmy, które na co dzień budują Rafale i które mogą odpowiedzieć na potrzeby zapewnienia autonomii, zapewnienia niezależności narodów europejskich wobec innych wielkich potęg.
ZOBACZ: Europa chce rozmawiać z Rosją. Ma nowy plan ws. zakończenia wojny
Jak pan wie, dla Polaków NATO jest bardzo ważne. Czy chce pan, aby Francja opuściła zintegrowane dowództwo NATO? Bo to znalazłem w pana programie.
- Nie chcemy opuszczać NATO, ale chcemy opuścić zintegrowane dowództwo. Francja musi odzyskać niezależność i całkowitą swobodę na scenie międzynarodowej, aby wypełniać swoją rolę i misję polegającą na tym, iż jest potęgą równowagi sił i potęgą równoważącą dystans między Wschodem a Zachodem, zwłaszcza wobec wielkich wyzwań, jakie dziś się pojawiają na południu i z którymi mierzymy się na kontynencie afrykańskim. o ile staniemy na czele państwa francuskiego, to będziemy chcieli odzyskać autonomię i niezależność w stosunku do zintegrowanego dowództwa NATO, ale oczywiście pozostaniemy w NATO, aby wspierać jego filar europejski.
Chodzi o to, iż USA same będą określać, czym stanie się NATO w najbliższych latach. W strategii bezpieczeństwa krajowego, którą przedstawił kilka tygodni temu prezydent Trump, przewidziane jest stopniowe zmniejszanie zaangażowania Amerykanów w Europie. W tej sytuacji Francja ma rolę do odegrania, aby zapewnić nowe przywództwo europejskie. Zawsze będzie partnerem w zakresie obrony dla narodów zachodnich i dla naszych partnerów europejskich, którzy mogą ją postrzegać jako kraj zdolny dostarczyć i sprzedawać sprzęt wojskowy, jak choćby Rafale.
Po porażce Orbana na Węgrzech czy nie ma pan wrażenia, iż wiatr polityczny w Europie zmienia kierunek?
- Myślę, iż Węgry są przypadkiem szczególnym, ponieważ Magyar był towarzyszem Orbana przez wiele lat, uczestniczył w wielu wspólnych walkach, dzielił z nim wiele przekonań, zanim zwrócił się w stronę mapy drogowej proponowanej przez UE. Dlatego Węgry to jednak szczególny przypadek. Viktor Orban to patriota, który będzie kontynuował walkę. To, co obserwuję wszędzie w Europie, to powrót do dumy narodowej, chęć przejęcia kontroli nad zbaczającą z kursu Unią Europejską, ochrony granic wobec zagrożenia migracyjnego. Zatem przeciwnie - myślę, iż nasza wizja Europy, oparta na obronie naszej tożsamości i suwerenności, właśnie coraz szerzej wkracza do wszystkich dużych demokracji zachodnich, demokracji europejskich. A wkrótce, jeżeli przejmiemy władzę, nie będziemy współpracowali z partiami politycznymi, ale z rządami, ze wszystkimi rządami, które zostały wybrane w sposób demokratyczny przez narody europejskie.
WIDEO: Prowadzi w sondażach prezydenckich we Francji i chwali Polskę: Może służyć jako przykład


1 godzina temu








