Część ugrupowań koalicji staje okoniem wobec ewentualnej nominacji Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, tłumacząc, iż przecież miało nie być politycznych nominacji. Z ustaleń WP wynika, iż choćby w KO zapanowała konsternacja. Co więcej, Berek miałby trafić do TK bezpośrednio z rządu, a to wbrew proponowanej wcześniej przez samą koalicję czteroletniej karencji.