Europejski rynek energii przeżywa coś, czego nie było dotąd w historii: w tym samym czasie, w tym samym miejscu, ceny energii elektrycznej biją rekordy ujemne, a ceny gazu i paliw kopalnych szybują w górę. To nie paradoks – to zapowiedź głębokiego pęknięcia, które na naszych oczach rozrywa europejską energetykę na dwie prędkości.
Niedziela, gdy prąd kosztował minus 480 euro
26 kwietnia 2026 roku przejdzie do historii europejskich rynków energii. W niedzielne południe, gdy słońce świeciło mocno, a fabryki i biura stały puste, podaż energii ze źródeł odnawialnych tak drastycznie przerosła popyt, iż producenci musieli dopłacać odbiorcom za przyjęcie prądu do sieci. Holandia odnotowała cenę -479,59 euro za megawatogodzinę, Belgia -479,27 euro, Francja -478,80 euro. Większość kontynentalnej Europy rozliczała się w przedziale ujemnych 200–400 euro za MWh w godzinach szczytowej produkcji słonecznej.
To nie był incydent. Trzy tygodnie wcześniej, we wtorek wielkanocny 7 kwietnia, Niemcy osiągnęły -323,96 euro/MWh, a Francja -230,31 euro/MWh. W Hiszpanii liczba godzin z cenami ujemnymi wzrosła w pierwszym kwartale 2026 roku ponad trzykrotnie w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. We Francji niemal się podwoiła. W całej Europie odnawialne źródła wyprodukowały w pierwszym kwartale rekordowe 384,9 terawatogodziny energii elektrycznej.
28 lutego: bomby nad Iranem zmieniają europejskie rachunki
W tym samym czasie, gdy europejskie elektrownie słoneczne biły rekordy produkcji, po drugiej stronie rynku energetycznego rozgrywał się zupełnie inny dramat. 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły uderzenia na Iran. Zakłócenia w dostawach ropy i gazu, spotęgowane zamknięciem Cieśniny Ormuz, natychmiast wstrząsnęły rynkami. Kontrakty terminowe na gaz TTF niemal się podwoiły, osiągając ponad 60 euro/MWh w połowie marca. Pod koniec kwietnia ceny wprawdzie nieco opadły – do około 44 euro/MWh – ale wciąż pozostają około 40 procent powyżej poziomów sprzed wybuchu konfliktu.
Skutki odczuły przede wszystkim kraje uzależnione od importu paliw kopalnych. Włochy, wytwarzające ponad 40 procent energii elektrycznej z gazu, odnotowały wzrost hurtowych cen prądu o ponad 20 procent od wybuchu wojny. W Niemczech benchmark wzrósł o ponad 15 procent. Na Cyprze rachunki gospodarstw domowych mogą wzrosnąć choćby o 20 procent do sierpnia. Inflacja w strefie euro skoczyła do 2,5 procent w marcu, z 1,9 procent w lutym – głównym winowajcą był wzrost kosztów energii o 4,9 procent.
Odnawialne jako tarcza, nie tylko ideał
Kryzys obnażył coś, o czym zwolennicy transformacji energetycznej mówili od lat, ale co dopiero teraz stało się politycznie niepodważalne: kraje z wysokim udziałem odnawialnych źródeł energii przechodzą przez ten sam kryzys zupełnie inaczej. W Hiszpanii, gdzie odnawialne źródła stanowią już prawie 60 procent całkowitej produkcji energii elektrycznej, hurtowe ceny prądu faktycznie spadły od momentu wybuchu konfliktu. Albania, pozyskująca ponad 90 procent energii z elektrowni wodnych, odnotowała niższe średnie ceny w marcu niż rok wcześniej. Francja, opierająca się na energii jądrowej w około 70 procentach swojej produkcji, doświadczyła wzrostów cen o ponad połowę niższych niż Włochy.

„Kraje o najmniejszej elastyczności i największym marginalnym uzależnieniu od importowanych paliw odczuwają najsilniejszy wpływ na zmienność cen” – powiedział Satyam Singh, analityk firmy Rystad. Trudno o bardziej dobitne potwierdzenie tej tezy niż zestawienie Hiszpanii i Włoch w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
Rynek pełen sprzeczności
Europejski rynek energii znalazł się dziś w stanie głębokiej wewnętrznej sprzeczności. W każdy słoneczny weekend energia odnawialna sprawia, iż prąd staje się praktycznie bezwartościowy – a jednocześnie szerszy rynek walczy z cenami gazu, które windują rachunki konsumentów i zagrażają rentowności małych firm. „Możemy wytrzymać jeszcze kilka miesięcy, ale nie za długo” – powiedział włoskiemu Reutersowi piekarz Nico Vanni z Castiglion Fiorentino, głosem tysięcy małych przedsiębiorców w całej Europie.
Komisja Europejska odpowiedziała pakietem „AccelerateEU” – planem obniżenia podatków od energii, koordynacji uzupełniania magazynów gazu i przyspieszenia odejścia od paliw kopalnych. Bruksela przedstawiła kryzys nie jako argument za zahamowaniem transformacji, ale wręcz przeciwnie – jako dowód, iż należy ją przyspieszyć.
Dwie Europy, jedna lekcja
Norbert Allnoch, prezes instytutu IWR, ujął ten mechanizm precyzyjnie: „Im więcej energii odnawialnej wypiera drogie elektrownie gazowe, tym niższa staje się cena rozliczeniowa. I odwrotnie – jeżeli rośnie wykorzystanie drogich elektrowni, ceny energii elektrycznej na giełdzie, a ostatecznie również dla konsumentów, również rosną.”
Wojna w Iranie nie stworzyła tego podziału – ona go tylko oświetliła. Europa, która inwestowała w odnawialne źródła energii, kupiła sobie odporność na geopolityczne wstrząsy. Europa, która tego nie robiła, płaci teraz za każdy wybuch w rejonie Cieśniny Ormuz. To być może najważniejsza lekcja energetyczna od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę – i podobnie jak tamta, przyszła za cenę, której nikt nie chciał płacić.

4 godzin temu





![Więcej zieleni przed magistratem – tam, gdzie do niedawna stały limuzyny [zdjęcia]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/05/magistrat-zielen-1.jpg)


.webp)





