Jak przypomina magazyn, Iran jasno zadeklarował plan nałożenia nowych ograniczeń i opłat na statki handlowe po upływie okresu negocjacyjnego.
Główny negocjator Iranu, przewodniczący parlamentu Mohammad Ghalibaf, oświadczył wprost, iż "cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do poprzedniego stanu" i oczywistym jest, iż "będziemy pobierać opłaty w zamian za świadczone przez nas usługi".
Łatwo zrozumieć, dlaczego takie porozumienie jest dla Iranu atrakcyjne. Kraj poniósł w czasie wojny ogromne straty gospodarcze i dąży do wzmocnienia swojego wizerunku jako silnego państwa - podkreśla "Foreign Affairs".
ZOBACZ: Porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie. Donald Trump potwierdza
Jeśli jednak Teheran będzie chciał utrzymać status quo i nie umożliwi bezpłatnego przepływu statków przez cieśninę Ormuz, podważy to nową zdolność Iranu do odstraszania i zwiększy ryzyko ponownego konfliktu.
"Mogłoby to trwale zachwiać globalną żeglugą. Przyspieszyłoby to również światowe wysiłki na rzecz znalezienia alternatywnych szlaków, a w efekcie - obniżyło koszty, jakie przeciwnicy Iranu musieliby ponieść w przypadku wybuchu kolejnej wojny" - przewiduje "Foreign Affairs".
"Cieśnina Ormuz mogłaby zatem stać się ogniskiem powojennej niestabilności. I tak jak Trump przecenił swoją przewagę strategiczną, rozpoczynając ten konflikt, tak Teheran może być gotowy popełnić ten sam błąd teraz, gdy wojna dobiegła końca" - podsumował magazyn.
Porozumienie USA z Iranem. Urzędnicy przekazali szczegóły
Podpisane przez Trumpa i irańskiego prezydenta porozumienie mówi też wprost o zobowiązaniu do "zapewnienia integralności terytorialnej i suwerenności Libanu", choć według amerykańskich negocjatorów nie oznacza to koniecznie wycofania wojsk izraelskich z Libanu.
W umowie przez cały czas pozostały zapisy o wartym 300 mld dol. planie odbudowy Iranu oraz o natychmiastowym zawieszeniu sankcji USA na sprzedaż irańskiej ropy naftowej i produktów pochodnych.
Memorandum przewiduje, iż dostęp do zamrożonych lub ograniczonych funduszy i aktywów Iranu zostanie udostępniony dopiero "po wdrożeniu" porozumienia, a procedury ich uwolnienia strony uzgodnią w trakcie negocjacji. Wysoki rangą przedstawiciel administracji wyjaśnił, iż Iran domagał się dostępu do tych środków już w momencie podpisania MOU, ale ostatecznie zgodził się, iż nie otrzyma żadnych pieniędzy - "nawet jeśli to jego własne środki" - dopóki nie wykona zobowiązań.
ZOBACZ: "Podpisane w Wersalu". Donald Trump ogłasza w sprawie Iranu
Urzędnicy tłumaczyli też, iż treść zapisu o zobowiązaniu USA do wycofania sił "z sąsiedztwa Islamskiej Republiki Iranu" w ciągu 30 dni należy rozumieć jako wycofanie tylko dodatkowych sił wysłanych przez USA do regionu w ramach przygotowań do wojny.
Jak twierdzi urzędnik amerykańskiej administracji, kolejna runda rozmów między USA a Iranem ma odbyć się w najbliższy weekend w Szwajcarii, w Genewie. Urzędnik zaznaczył jednocześnie, iż jeżeli strona amerykańska uzna, iż Iran "gra na zwłokę", administracja "bardzo szybko" zerwie rozmowy i wróci do presji na Iran, a prezydent Trump zachowuje w tej sprawie "pełną swobodę działania".
Wojna w Iranie rozpoczęła się 28 lutego od ataku połączonych sił USA oraz Izraela. Sam konflikt gwałtownie rozprzestrzenił się na kilka innych państw w regionie i doprowadził do wystąpienia globalnego niepokoju - wywołanego m.in. blokadą cieśniny Ormuz, którą do tej pory przepływało 20 proc. światowej ropy naftowej i 20 proc. skroplonego gazu ziemnego.

1 godzina temu








