- Po turbulencjach, bardzo dużych, wypracowaliśmy kompromis - mówił poseł Michał Wójcik, relacjonując prace prowadzone nad ustawą zakazującą patostreamingu. Przyznał, iż on jako pierwszy wyszedł z projektem PiS, jednak udało się go połączyć z propozycją KO, za którą odpowiedzialna była posłanka Monika Rosa. Polityk zwrócił się do niej z podziękowaniami.
Porozumienie ponad podziałami. Wójcik podziękował posłance KO

- Chciałem się połączyć, żeby podziękować Państwu bardzo, bo Państwo zainicjowaliście całą tę akcję walki z patostreamingiem. Panu wydawcy, panu redaktorowi chciałem serdecznie podziękować - mówił na antenie Polsat News poseł Michał Wójcik w rozmowie z wydawcą Dawidem Puchniarzem.
Polityk komentował piątkową decyzję prezydenta, który zdecydował się podpisać ustawę zakazującą patostreamingu. Wójcik nawiązał przy tym do cyklu "Nie dla patocelebrytów", w którym Polsat News od 2024 r. nagłaśniał problem tego rodzaju treści. - Jak widać władza polityczna i dziennikarska, można powiedzieć, potrafią świetnie współpracować - ocenił poseł.
Michał Wójcik podziękował Monice Rosie. "Ponad podziałami"
- Efektem jest ta ustawa, która dzisiaj została podpisana. I to jest dobry krok, żeby bronić dzieci. Można powiedzieć, taki kompromis wypracowany - powiedział poseł. Kompromis, o którym mówił Wójcik, osiągnięto poprzez połączenie dwóch projektów - jednego autorstwa Prawa i Sprawiedliwości oraz drugiego Koalicji Obywatelskiej.
W związku z finałem prac nad wprowadzeniem przepisów penalizujących patostreaming poseł PiS podziękował posłance Monice Rosie, inicjatorce projektu KO.
ZOBACZ: Minister cyfryzacji o zakazie patostreamingu. "Dobry dzień dla polskiego internetu"
- To prawda, iż ja pierwszy przygotowałem tę ustawę i Prawo i Sprawiedliwość, natomiast później były kolejne wersje i po takich turbulencjach, bardzo dużych, wypracowaliśmy kompromis. Dlatego też dziękuję pani poseł Monice Rosie, bo przecież ona stała za tym projektem Koalicji Obywatelskiej. Połączyliśmy te projekty i ostatecznie moim zdaniem jest dobry projekt - ocenił Wójcik.
W jego opinii wypracowany kompromis pokazuje, iż "rzeczywiście da się czasami coś wypracować ponad podziałami politycznymi". - Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, iż politycy walczą ze sobą, rzucają siekierami politycznymi w siebie. W zasadzie nie da się o niczym normalnie, sensownie porozmawiać. A tutaj nagle się okazało, iż potrafiliśmy wypracować coś - stwierdził poseł.
Poseł PiS o zakazie patostreamingu: Martwi mnie jedna luka
Michał Wójcik wskazał również na pewną niedoskonałość zawartą w przepisach, która budzi jego niepokój. - Luka, która mnie martwi, to jest ta działalność artystyczna. o ile jest działalność artystyczna, to to może być kontratyp i ktoś nie popełnia przestępstwa. Sygnalizowałem to w czasie prac komisyjnych, iż może dojść do sytuacji, w której (...) patostreamer zostanie złapany na takim uczynku i powie, iż jest artystą po prostu. Więc to jest pewna luka - analizował polityk.
Posła poproszono również o komentarz w sprawie niedoskonałości wskazanych z kolei przez Karola Nawrockiego, który mówił o nich, ogłaszając podpisanie ustawy. Na tej płaszczyźnie wymienił brak dostatecznie precyzyjnej definicji patostreamingu oraz wątpliwości co do egzekwowania prawa wobec transmisji prowadzonych spoza Polski.
ZOBACZ: "Nie dla patocelebrytów". Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę
- Nie mogę się do końca zgodzić z prawnikami pana prezydenta, dlatego iż o ile chodzi o tę transgraniczność, to proszę pamiętać, iż wszystkie tego typu przestępstwa transgraniczne (...) zawsze znajdujemy jakąś ścieżkę, żeby w sposób międzynarodowy rozstrzygnąć tego typu sprawy. To nie jest tak, iż ktoś za granicą nagra jakiś film i będzie go upowszechniał za pośrednictwem platform internetowych. zagranicznych, a my nie będziemy mogli ścigać. Będziemy mogli ścigać. Jest to możliwe do domknięcia - przekonywał Wójcik.
- Natomiast o ile chodzi o kwestię dotyczącą definicji, to my zrezygnowaliśmy z tego, żeby zdefiniować patostreaming. Zrobiliśmy to celowo. Uważam, iż dobrze, iż tak zrobiliśmy, dlatego że taka definicja byłaby adekwatnie niemożliwa do przygotowania i ostatecznie uważam, iż ten przepis w kodeksie karnym w zupełności wystarczy - tłumaczył poseł.


1 godzina temu








