Minister zdrowia zaprezentował szereg reform, które mają „odbudować zaufanie” do systemu opieki zdrowotnej. Planowane zmiany obejmują ograniczenie wynagrodzeń lekarzy, obowiązek przepracowania przez nich co najmniej połowy ustawowego wymiaru czasu pracy w wyznaczonym szpitalu oraz nowy system elektronicznej listy oczekujących.
Oświadczenie następuje po tygodniach rosnącej presji na rząd po serii doniesień, iż niektórzy lekarze otrzymywali wygórowane wynagrodzenia z publicznego systemu opieki zdrowotnej, a pacjenci z powiązaniami politycznymi mogli ominąć kolejki, a choćby skorzystać ze specjalnego „poczekalni VIP”.
Koniec z „kominami”
Kontrola nad płacami
Pakiet zmian dla zdrowia w Polsce wprowadza następujące poziomy: wydatki szpitali na kary, opłata godzinowa do 240 zł brutto. pic.twitter.com/MnjIVbVMpD
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) 8 lipca 2026
Premier Donald Tusk w zeszłym tygodniu domagał się pilnej poprawy systemu opieki zdrowotnej, ostrzegając, iż w przeciwnym razie stanowiska urzędników wyższego szczebla mogą być zagrożone. Dziś minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda odpowiedziała, prezentując pakiet reform.
Zawierają one propozycję ograniczenia wynagrodzeń pracowników służby zdrowia do poziomu 240 zł55,72) brutto za godzinę, a także ograniczenie ogólnych wynagrodzeń szpitali finansowanych ze środków publicznego Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ).
Pracownicy służby zdrowia będą także zobowiązani do przepracowania w jednym szpitalu co najmniej połowy ustawowego wymiaru czasu pracy – poinformował minister. Dodała, iż wszelkie dodatkowe prace będą wymagały specjalnego zezwolenia głównego pracodawcy.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda: System nie jest wolny od wad. Przez lata narastały ograniczenia, które stworzyły przepustowość nadużyć. Dla tych, którzy potrafią stworzyć luki, należy unikać zasad i ustawiać własne interesy ponad interesami pacjenta. Bulwersują nas dziś… pic.twitter.com/ZDDVpB7Nli
— Ministerstwo Zdrowia (@MZ_GOV_PL) 8 lipca 2026 r
Reformy wymagałyby również od szpitali finansowanych przez NFZ ujawniania płatności i warunków umów zewnętrznym świadczeniodawcom wybieranym w drodze przetargów, eliminując jednocześnie mniej przejrzyste ustalenia umowne.
Rząd planuje także przyspieszenie do końca 2027 r. uruchomienia centralnego systemu rejestracji pacjentów i wprowadzenie do końca tego roku nowej elektronicznej listy oczekujących na planowane zabiegi szpitalne.
„Nie zgadzamy się na luki w systemie, które pozwalają na ingerencję w kolejność przyjmowania pacjentów” – powiedziała Sobierańska-Grenda, dodając, iż proponowane reformy „stworzą przejrzyste, jasne zasady rejestracji na zabiegi dla wszystkich pacjentów”.
Zaznaczyła, iż część proponowanych przez nią zmian wymagałaby legislacji, czyli zgody parlamentu i prezydenta, inne zaś można wprowadzić w drodze rozporządzeń rządowych.
Nowe środki wprowadzono w związku z ciągłym napływem doniesień medialnych dotyczących rzekomych nieprawidłowości w publicznym systemie opieki zdrowotnej, które wywołały narastający gniew opinii publicznej i ataki na rząd ze strony prawicowej opozycji i zrzeszonego w opozycji prezydenta Karola Nawrockiego.
Kryzys rozpoczął się w połowie czerwca, kiedy pojawiły się doniesienia, iż młody lekarz Dawid Kacprzyk, który był także lokalnym politykiem centrowej Koalicji Obywatelskiej (KO) Tuska, przepracował pozornie niemożliwą liczbę godzin w czterech różnych szpitalach i tylko w ubiegłym roku zarobił 1,6 mln zł (372 tys. euro).
Choć Kacprzyk zrezygnował ze stanowiska politycznego i zwrócił większość pieniędzy, skandal trwał nadal, gdy pojawiały się kolejne twierdzenia, m.in. o śmierci pacjentów w związku z objęciem niedoświadczonego Kacprzyka koordynatorem pogotowia ratunkowego w Szpitalu Południowym w Warszawie. Stanowczo temu zaprzecza.
Kacprzyk pracował też w Częstochowie. Jest to zwykłe rozwiązanie
Dawid Kacprzyk w 2025 r., który miał 1,6 mln zł, pracował także w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. Lekarz otrzymał według pozostałych…
— Wirtualna Polska (@wirtualnapolska) 8 lipca 2026
W kolejnych tygodniach serwisy informacyjne Zero.pl, Wirtualna Polska i Onet ujawniały kolejne rzekome przypadki ogromnych wynagrodzeń niektórych lekarzy oraz nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, w tym preferencyjnego traktowania pacjentów z powiązaniami politycznymi.
Dotyczyło to m.in. twierdzeń, iż istniała „loża VIP”, w której pacjenci mający połączenie z KO mieli zapewnione bardziej komfortowe warunki niż innym i iż często takim pacjentom pozwalano na ominięcie kolejki i szybsze leczenie.
Biorąc pod uwagę, iż większość rzekomych nieprawidłowości miała miejsce w Warszawie, kryzys wywarł szczególną presję na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, który jest jednocześnie wiceprzewodniczącym KO.
W odpowiedzi odwołał zarząd Szpitala Południowego i zapowiedział, iż członkowie partii politycznych nie będą już zasiadać w radach nadzorczych miejskich zakładów opieki zdrowotnej. Na początku lipca swoje stanowiska opuściły dwie jego wiceprezydentki Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra.
Gdybyście nie musieli czekać na gastroskopię lub kolonoskopię w kolejce, w Warszawskim Szpitalu Południowym, robią od ręki.
Sprawdzone informacje.https://t.co/JLc9iyq7ve
— Patryk Słowik (@PatrykSlowik) 17 czerwca 2026
Partie opozycyjne twierdzą jednak, iż zrobiono zbyt mało, aby zaradzić skandalowi i wzywają do rezygnacji Trzaskowskiego, podobnie jak Sobierańskiej-Grendy.
W przemówieniu przed wtorkowym posiedzeniem rządu Tusk zapowiedział, iż oprócz reform usprawniających system opieki zdrowotnej zostaną podjęte wysiłki, aby „osoby odpowiedzialne za określone sytuacje w poszczególnych szpitalach zostaną pociągnięte do odpowiedzialności, niektóre przed wymiarem sprawiedliwości”.
W zeszłym miesiącu parlament zatwierdził także rządowy projekt ustawy mający na celu zwiększenie przejrzystości zarobków pracowników publicznej służby zdrowia. Ustawa oczekuje w tej chwili na decyzję Nawrockiego, który może ją podpisać, zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego do rozpatrzenia.
Około 2000 pracowników służby zdrowia protestowało przed gabinetem premiera, żądając podwyżek płac i innych środków mających zaradzić niedoborom kadrowym w szpitalach.
W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 5,7 pielęgniarek, czyli znacznie poniżej ogólnounijnego wskaźnika wynoszącego 8,4 https://t.co/m7jGiPpdb5

6 dni temu













