Polski biometan zamiast importowanego gazu. Ustawa rusza do Sejmu

dzienniknarodowy.pl 2 dni temu
Zdjęcie: Polski biometan zamiast importowanego gazu. Ustawa rusza do Sejmu


Do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii, który ma wreszcie uruchomić w Polsce rynek biometanu. Krajowy potencjał tego paliwa szacuje się na 3–3,2 mld metrów sześciennych rocznie, a dziś działają zaledwie dwie biometanownie wtłaczające gaz do sieci. Stawką jest to, czy Polska sięgnie po własny surowiec, czy dalej zostanie uzależniona od importu.

Aukcje i dwa koszyki

Projekt oznaczony numerem druku 2821 skierowano do pierwszego czytania, zaplanowanego na koniec lipca. Sercem zmian jest system aukcyjny dla wytwórców biometanu, z gwarancjami odkupu na dwadzieścia lat i rozliczeniem w formule kontraktów różnicowych. Instalacje podzielono na dwa koszyki, do 2 MW oraz powyżej 2 MW. Michał Tarka, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Biometanu, ocenia, iż po raz pierwszy powstaje kompleksowy mechanizm zdolny realnie ruszyć ten rynek.

Potencjał, który leżał odłogiem

Skala zaniedbania jest wymowna. W maju 2026 roku w Polsce pracowało 209 biogazowni rolniczych, ale tylko dwie instalacje wytwarzały biometan wtłaczany do sieci. Rządowy cel to około 300 mln metrów sześciennych rocznie w najbliższych latach, choć sam potencjał kraju sięga 3–3,2 mld metrów. W kolejce czeka już 122 projekty, a resort klimatu liczy na powstanie choćby 50 nowych biometanowni. Marcin Trupkiewicz, doradca do spraw regulacji w tej samej organizacji, wskazuje, iż bez stabilnego wsparcia inwestorzy latami wstrzymywali decyzje.

Surowiec z polskiego pola

Dla nas istotny jest inny wymiar tej ustawy. Biometan powstaje z odpadów rolniczych, gnojowicy, resztek z przetwórstwa spożywczego i osadów. To surowiec z polskiej wsi, którego nie trzeba sprowadzać zza granicy ani opłacać w obcej walucie. Każdy miliard metrów sześciennych krajowego gazu z biomasy oznacza mniejszą zależność od dostaw z Bliskiego Wschodu, Norwegii czy amerykańskich terminali skroplonego gazu. W tym sensie biometan wpisuje się w twardo pojmowaną suwerenność energetyczną, a nie wyłącznie w unijną politykę klimatyczną.

Miejsca pracy i odporność systemu

Biometan ma też wymiar społeczny. Instalacje powstają na terenach wiejskich, dają zatrudnienie lokalnym rolnikom i zagospodarowują odpady, które dotąd bywały problemem. Gaz z biomasy można magazynować i wtłaczać do istniejącej sieci, co czyni go bardziej przewidywalnym od energii z wiatru czy słońca, uzależnionej od pogody. W czasie, gdy Europa wciąż odczuwa skutki odcięcia od rosyjskich dostaw, każde źródło produkowane w kraju zwiększa odporność systemu. Polska ma tu atut, którego nie da się kupić za granicą, czyli rozwinięte rolnictwo i przemysł spożywczy dostarczające surowca.

Cień weta i polityczny kontekst

Sprawa ma też drugie dno. Rok temu prezydent Karol Nawrocki zawetował tak zwaną ustawę wiatrakową, z którą przepisy o biometanie były wcześniej powiązane. Wyłączenie biometanu do osobnego projektu bywa odczytywane jako próba wyjścia z tego pata. jeżeli nowelizacja przejdzie przez Sejm i Senat, ostateczna decyzja i tak zapadnie na biurku prezydenta. Urszula Zielińska, wiceszefowa Ministerstwa Klimatu, przekonuje, iż rozdzielenie tematów pozwoli ruszyć z inwestycjami niezależnie od sporu o energetykę wiatrową.

Test na gospodarczą suwerenność

Polska od lat mówi o dywersyfikacji i bezpieczeństwie surowcowym. Biometan jest tu przypadkiem szczególnym, bo to paliwo produkowane na miejscu, z materiału, który i tak powstaje w rolnictwie. Pytanie, czy tym razem kraj wykorzysta własny potencjał, czy znów odda pole tym, którzy transformację przeprowadzili wcześniej i sprzedadzą nam gotowe rozwiązania.

Źródło: Kancelaria Prezydenta RP

Idź do oryginalnego materiału