Jako „produktywne” określono we wspólnym oświadczeniu pierwsze od 40 lat negocjacje między Izraelem a Libanem. W dwugodzinnej rozmowie uczestniczyli ambasadorowie obu państw w Waszyngtonie, a pośredniczył w nich amerykański sekretarz stanu Marco Rubio. Obie strony zgodziły się na rozpoczęcie bezpośrednich negocjacji.
W rozmowie z dziennikarzami ambasador Izraela Jechiel Leiter powiedział, iż libański rząd jasno dał do zrozumienia, iż odcina się od Hezbollahu. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy Izrael zaprzestanie ataków na Liban. Podstawowym żądaniem Izraela jest całkowite rozbrojenie Hezbollahu.
Ambasadorka Libanu Nada Moawad wezwała do zawieszenia broni, umożliwienia powrotu osób przesiedlonych do domów oraz udzielenie konkretnego wsparcia krajowi, który mierzy się z coraz większym kryzysem humanitarnym.
Rozmowy ostro skrytykowali parlamentarzyści Hezbollahu oraz sojuszniczego ruchu Amal i zapowiedzieli kontynuowanie walki zbrojnej.
Negocjacje odbywały się w cieniu ostrych walk na południu Libanu, szczególnie w mieście Bint Dżubajl. Od początku marca zginęło w Libanie już ponad 2100 osób a prawie 7 tysięcy jest rannych. Siedemnaście państw europejskich, na czele z Francją i Wielką Brytanią, wzywa Izrael i Liban do „wykorzystania szansy”, jaką dają rozmowy pokojowe. Oba kraje nie nawiązały stosunków dyplomatycznych od 1948 roku, gdy powstało państwo Izrael.

10 godzin temu