Piramida wojenna

2 godzin temu

Wojna wywołała w części rosyjskiego społeczeństwa szok – dochodowy. Wcześniej całe połacie rosyjskiej prowincji od dekad tonęły w biedzie. Dochody z eksportu ropy i innych surowców zasilały kieszenie oligarchów, w pewnym stopniu przekładały się też na jakość życia mieszkańców Moskwy i Sankt Petersburga, poza tym jednak królowała bieda i marazm. Po 24 lutego 2022 roku zaciągnięcie się na ochotnika do wojska dawało jego rodzinie niespotykany dotąd zastrzyk pieniędzy. „Wpisowe” wynoszące w zależności od regionu 400–700 tysięcy rubli jest równe choćby ponad półrocznej pensji (liczącej średnio 73 tysiące rubli). Tegoroczny żołd, w wysokości 2,5 miliona rubli rocznie, jest trzykrotnie większy od średniego rocznego wynagrodzenia. W biednych regionach przebitka jest choćby większa – w bogatych zaś dodatki są odpowiednio większe. Oznacza to wzrost dochodów w gospodarstwie domowym o 400 do choćby 600 proc.

Oczywiście do kieszeni żołnierza lub jego rodziny wcale nie musiały trafiać tak wielkie kwoty. Często kończyło się tylko na „wpisowym”. Niezbyt wielu rekrutom udawało się przeżyć wystarczająco długo, by otrzymać żołd za pierwszy miesiąc. Takie zresztą oszczędnościowe założenie prawdopodobnie przyświecało wielu dowódcom, którzy wysyłali ich na rzeź jak najszybciej – adekwatnie bez szkolenia i ekwipunku.

Teoretycznie władze obiecywały rodzinie około 15 milionów rubli odszkodowania za zgon i kilka milionów za rany, ale te pieniądze potrafiły nie pojawić się wcale albo w znacząco zredukowanej kwocie (nawet o 90 proc.). Bywa, iż zamiast finansowego świadczenia rodzina zabitego dostaje paczki żywnościowe. Powszechnym jest też ukrywanie strat i uznawanie zabitych żołnierzy za zaginionych.

Jednak tak czy inaczej – do rosyjskiej biedoty popłynęły kwoty, jakich nigdy wcześniej nie widziała. Szacuje się, iż dochody osób zaangażowanych w wojnę i produkcję zbrojeniową mogły wzrosnąć 3–7 razy.

Co biedota miała zrobić z tymi pieniędzmi? prawdopodobnie chciała zaspokoić swoje potrzeby, od zawsze zaniedbane – tyle iż nie było czym ich zaspokoić. Produkcja wewnętrzna nigdy nie była na wysokim poziomie – w każdym razie w zakresie dóbr konsumpcyjnych. To, co Rosja produkuje, jest technologicznie zacofane i fatalnej jakości. Próby rozruszania przemysłu wytwórczego na przykład w zakresie motoryzacji pozostają na razie nieudane. W internecie rekordy popularności biją filmy z wystawowymi egzemplarzami Łady, w których metalowe elementy łamią się pod naciskiem palców, a klamka nie otwiera drzwi choćby przed Putinem.

Pieniądze są, towaru niet

Od początku pełnoskalowej wojny być może choćby milion mężczyzn uciekło z kraju przed mobilizacją, kolejne setki tysięcy zginęło na froncie (obecnie szacuje się, iż straty przekraczają już milion – choć oczywiście nie wszyscy to zabici). Nie bardzo jest więc też kim produkować. Pozostaje import, ale i to jest problemowe. Potrzeby wojenne są duże, podczas gdy dochody z eksportu spadły. Dobra konsumpcyjne zatem docierają w ograniczonym zakresie, a głównym źródłem ich pozyskiwania pozostawały Chiny.

Rząd miał tylko jedno wyjście – nie dopuścić do wydawania pieniędzy przez ludzi, aby kraju nie zmiotła hiperinflacja. Bardzo wysoka (oficjalnie 17 proc.) inflacja na krótko się pojawiła – ale została ugaszona ponad 20-procentowymi stopami banku centralnego. Duży zarobek na lokacie ograniczył zapędy konsumpcyjne ludzi: w tej chwili stopy utrzymują się na poziomie 16 proc. przy oficjalnej inflacji około 7 proc. – do zarobienia więc jest realnie 9 proc. rocznie. Nic dziwnego, iż ludzie pobiegli zakładać lokaty.

W bankach zatem pojawiło się dużo pieniędzy. Banki kupiły za nie obligacje państwowe. Pozyskane w ten sposób fundusze rząd mógł przeznaczyć na płacenie kolejnym ochotnikom. Ich rodziny znowu składowały większość żołdu w banku – i tak w kółko. jeżeli komuś przypomina to piramidę finansową – to nie bez powodu. Problem pojawi się, jeżeli zacznie się ona walić i banki będą musiały wstrzymać wypłaty środków. Dopóki ludzie pieniądze przynoszą, jest łatwo, ale kiedy zaczną je wybierać – to już będzie zupełnie inna sytuacja.

Władza doskonale zdaje sobie sprawę, iż zamrożenie środków wiązałoby się z natychmiastowym runem na banki i kolapsem państwa. Zrobi więc wszystko, by do tego nie doszło. jeżeli jednak usłyszymy o kolejkach przed oddziałami banków – to będzie to oznaczało, iż koniec wojny jest bliski. Podobnie jak koniec Federacji. O tym, jak istotny jest to element, może świadczyć to, iż przerwy w wypłatach dla ochotników już się zdarzały, ale w dostępie do środków bankowych – ciągle nie.

Wzrost, a raczej spadek

Wojna miała jeszcze jeden interesujący efekt na rosyjską gospodarkę. Po dość płytkiej (–1,2 proc.) recesji na początku inwazji na Ukrainę w kolejnych latach rozpoczął się imponujący wzrost gospodarczy – 3,6 proc. w 2023 oraz 4,3 proc. w 2024. Nic, tylko rozpoczynać wojny! Tylko danych za 2025 nie ma – co sugeruje, iż pudrowanie robi się coraz trudniejsze.

Ważne dane dot. rosyjskiej gospodarki

  • Łączny eksport ropy Rosji spadł w listopadzie o około 400 tys. baryłek dziennie, osiągając poziom 6,9 mln baryłek dziennie, co było efektem wstrzemięźliwości potencjalnych importerów surowca.
  • W połączeniu z niższymi cenami obniżyło to przychody Rosji do 11 mld dolarów, czyli było to o około 3,6 mld dolarów mniej niż w roku wcześniejszym.
  • Przychody z eksportu spadły zatem do najniższego poziomu od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
  • Według prognoz na rok 2026, dochody z sektora naftowo-gazowego, mają wzrosnąć niewiele. Analizy wskazują, iż niskie ceny ropy naftowej ograniczą wpływu do budżetu rosyjskiego z tego tytułu do 22% w 2026 roku ( w 2022 r. Było to 42%).

***

Jednak choćby jeżeli weźmiemy oficjalne wyniki za dobrą monetę, to faktyczny obraz wygląda znacznie gorzej. Statystyki nie przekładają się na poziom życia. Jak zatem szacować średnie dochody w czasie wojny? Wydatki obronne – a adekwatnie zaczepne – wzrosły z 4 proc. do 7 proc. PKB. Zaangażowanie innych aktywów, straty w eksporcie, wydatki na rannych to kolejne 10 proc. PKB.

W sumie w wyniku wojny przeciętny Rosjanin odczuwa spadek dochodu o około 14 proc. rocznie (szacunki wahają się między 9 a 20 proc.). I jest to ból rozłożony bardzo nierówno – jak pisałem wyżej, osoby zaangażowane w wojnę obserwują wielokrotny wzrost dochodów. Obrywają najsłabsi – emeryci, renciści, nauka, kultura.

Do wojennych strat trzeba wpisać nie tylko spadek dochodu, ale też zniszczenia majątkowe. Szacowane są w tej chwili na 7 proc. całkowitej wartości (szacunki wahają się od 3 do 12 proc.) i rosną z każdym ukraińskim atakiem. Koszty wynoszą już około 20 proc. rocznego PKB. Żeby tylko odbudować straty, Rosja musiałaby inwestować 4 proc. swojego PKB rocznie przez przynajmniej pięć lat po wojnie, a i wtedy wróciłaby dopiero do poziomu z 2022 roku – przy czym operowałaby w tym czasie zmniejszonym dostępnym kapitałem. Biorąc pod uwagę obecny światowy wyścig technologiczny, widać, iż Rosja nie liczy się już jako gracz gospodarczy w innowacyjnym wymiarze.

Problemy powojnia

Trwanie wojny jest dla rosyjskiej gospodarki bardzo trudne. Zakończenie – może być jeszcze trudniejsze. I to abstrahując od problemów politycznych – żaden z postulatów Rosji nie został osiągnięty, gospodarka zostanie uderzona z kilku stron. Wydatki zbrojeniowe wprawdzie będą ograniczone – ale nie znacząco. Straty Rosji są bowiem porażające: od okrętów przez czołgi po samoloty, a posowieckie zapasy zostały praktycznie wyczerpane. Przywrócenie zdolności militarnych pochłonie dekady i miliardy. Bez odbudowy sił zbrojnych Rosja nie będzie stanowiła znaczącego zagrożenia, a co za tym idzie, nie będzie w stanie prowadzić regionalnej polityki. Strach to ostatnia karta w jej talii.

Powrót dziesiątków tysięcy żołnierzy wydawać by się mogło świetną wiadomością dla spragnionego rąk do pracy przemysłu. Tyle iż wojenni weterani przyzwyczaili się do znacznie wyższego poziomu zarobków, niż może im zaoferować powojenna gospodarka. Dodatkowo znacząca część z nich jest zdemoralizowana, obciążona problemami psychologicznymi i nawykła do przemocy. Po wojnie wzrośnie też wysycenie społeczeństwa bronią, co może sprzyjać rozwojowi przestępczości zorganizowanej. Mafia będzie w stanie zapłacić tyle, co wojsko dzisiaj. Zakłady przemysłowe – nie.

Osobną kwestią pozostaje odbudowa zaanektowanych, zniszczonych wojną terytoriów. Na to Rosja środków oczywiście nie ma, a biorąc pod uwagę, jak traktuje republiki, możemy się spodziewać, iż na zajętych ukraińskich terenach pozostaną zgliszcza – może poza kilkoma potiomkinowskimi wioskami w Mariupolu. Tymczasem ludzie nie znikną z tych terenów. Ta sytuacja może przysporzyć problemów innej natury.

Do tego dochodzi sprawa zgromadzonych w bankach środków. Koniec wojny to obniżenie stóp procentowych, a więc większa chęć na konsumpcję. Tymczasem rosyjska gospodarka nie ma sposobu na zaspokojenie tej chęci, pomimo strategii rozwoju lokalnego wytwórstwa.

Obecnie, o czym była już mowa, pieniądze są zamrożone w państwowych obligacjach. Z jednej strony utrzymywanie stóp wydaje się koniecznością, z drugiej – już dziś dusi gospodarkę. Jedyną szansą Rosji jest kolejny światowy kryzys energetyczny i zniesienie sankcji. Ale ani na jedno, ani na drugie się nie zapowiada.

Bez natychmiastowego zniesienia sankcji i odmrożenia aktywów Rosja skazana jest na wieloletnią stagflację pogłębianą tylko problemami demograficznymi. Te zaś zostały zaostrzone samą wojną: liczba urodzeń jest najniższa od lat 90., milion najlepiej wykształconych i najbardziej przedsiębiorczych osób wyjechało, uciekając przed poborem i beznadzieją, kolejny milion – co już zostało wspomniane wcześniej – zginął lub został ranny na wojnie. Jednocześnie młode pokolenia są nieliczne, a obciążenie ich kosztami emerytur czy rent inwalidzkich będzie tylko rosło.

Paradoksalnie, dla gospodarki i społeczeństwa Rosji najlepszym rozwiązaniem jest wojenna klęska, upadek obecnego reżimu i demokratyzacja. Wtedy skoordynowany plan pomocy mógłby uratować ten kraj. Bez tego jest on skazany na rozbiory i rozpad wraz z osłabieniem władzy centralnej. Lista krajów, którym Rosja zabrała ziemie, jest długa – z obecnymi sojusznikami na czele.

Foto.: Vadim Savitsky, Vladimir Putin in Ryazan Oblast, cropped by the RPN team, CC BY 4.0.

Artykuł jest częścią najnowszego numeru „Res Publiki Nowej” Ostatnia zima zła. O upadku imperium rosyjskiego opublikowanego 16 grudnia.

Idź do oryginalnego materiału