Wojewódzki Sąd Administracyjny unieważnił uchwałę Rady Miasta Kalisza w sprawie nadania jednej z kaliskich ulic imienia Henryka Kinastowskiego. Wyrok ten podczas poniedziałkowej konferencji prasowej skomentowali kaliscy radni Koalicji Obywatelskiej, którzy od dawna podkreślali, iż przez komunistyczną przeszłość Henryka Kinastowskiego nie może on być rozpatrywany jako patron ulicy.
"Sąd zwrócił uwagę na sytuację, kiedy to w pierwotnej wersji, gdy ta uchwała miała być właśnie podejmowana na sesji Rady Miasta, jako klub radnych wystąpiliśmy z apelem o to, by tej uchwały nie procedować, żebyśmy wstrzymali się i najpierw faktycznie zbadali tę sprawę zgodnie z porządkiem tak naprawdę prawnym. Mimo tego i tak Rada Miasta, korzystając z większości, tę uchwałę podjęła" - powiedziała Magdalena Sekura-Nowicka, kaliska radna KO.
Radny Marcin Małecki w mocnych słowach skomentował fakt, iż choć Prawo i Sprawiedliwość uchwaliło ogólnokrajową ustawę dekomunizacyjną, to miejscowi radni tej partii poparli pomysł, by w ten sposób upamiętnić Henryka Kinastowskiego.

na fot. od lewej: Marcin Małecki, Magdalena Sekura-Nowicka, Dariusz Grodziński
"Tak naprawdę radni PiS-u, a ich ostrzegałem i mówiłem, żeby tego nie robili, napluli na własną ustawę dekomunizacyjną i napluli na własne sztandary. Trzy momenty w życiu pana Henryka zadecydowały o wydaniu takiej, a nie innej decyzji. To po pierwsze fakt, iż w latach 40. XX wieku pan Henryk występuje do Polskiej Partii Robotniczej, ale przede wszystkim włącza się w działania Towarzystwa Pomocy ORMO. Ja przypomnę, iż to były czasy lata 40., początek 50., kiedy te jednostki paramilitarne w sposób aktywny walczyły z polskim podziemiem niepodległościowym. Ważnym momentem był też stan wojenny, kiedy wstąpił do organizacji, która dokładnie nazywała się PRON, czyli Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego. Myślę, iż stało się tak, jak miało się stać i przede wszystkim ta decyzja to też jest szacunek dla tych wszystkich Kaliszan i Polaków, którzy cierpieli przez ten system".
Radny Dariusz Grodziński zwrócił się z apelem do prezydenta Krystiana Kinastowskiego.
"Żeby wyjść z tej sytuacji z twarzą i honorem, to uważam, iż prezydent Kinastowski powinien sam tym ludziom ze swoich prywatnych pieniędzy pokryć te koszty administracyjne, zmiany adresów, zmiany dokumentów, bo to nie jest ich wina, iż oni wpadli w tę pułapkę polityczną. Przed nami chyba dyplomatyczna misja takiej mądrej debaty, w jaki sposób zagoić tę ranę i wspólnie ustalić nowego patrona tej ulicy, ale o tym może jeszcze nie dzisiaj".
Sprawa ta pod względem prawnym jeszcze nie jest zamknięta, władze Kalisza mogą się od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odwołać.

Autor:

















