Od początku 2026 roku weszły w życie przepisy pozwalające wliczać do stażu pracy okresy zatrudnienia na umowach zlecenia. Zmiana była wyczekiwana przez wiele osób. Na papierze wszystko wyglądało dobrze, gorzej z praktyką. Okazuje się, iż coraz częściej jest blokowana przez biurokratyczny węzeł gordyjski: brak dokumentów, których nikt nie żądał, kiedy były łatwe do zdobycia.
Zaświadczenie z ZUS albo nic
Zasada jest prosta: żeby nowe przepisy zadziałały, pracownik musi udowodnić, iż te lata na zleceniu faktycznie przepracował. Niestety, Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie zawsze dysponuje pełnymi danymi, a zleceniodawca sprzed dekady może już nie istnieć albo po prostu nie mieć dokumentacji. A obecny pracodawca żąda często zaświadczenia z ZUS.
Wiele osób ma rachunki, przelewy bankowe z opisem transakcji, PIT-y, potwierdzenia wpłat, które są dokumentami jak najbardziej realnymi, tylko brakuje przepisów, które pozwalałyby je uznać za wystarczające.
Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłosili się ludzie, którzy utknęli przez ten właśnie problem. Posłanka skierowała interpelację do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz do Ministerstwa Edukacji Narodowej — bo sprawa okazała się szczególnie dotkliwa w jednym konkretnym środowisku.
Szkoły boją się zarzutu
Dyrektorzy szkół i innych publicznych placówek są w trudnej sytuacji. Z jednej strony nowe przepisy mówią: wlicz te lata. Z drugiej — strach przed kontrolą, zarzutem nieprawidłowego naliczenia świadczeń, naruszeniem dyscypliny finansów publicznych. Efekt? Nadmierna ostrożność. Żądanie dokumentów, których pracownicy — nierzadko po kilkunastu latach — po prostu nie są w stanie odtworzyć.
To nie jest problem jednostkowy. Brak jednolitego stanowiska administracji oznacza, iż w jednej szkole nauczyciel zaliczy lata pracy na zleceniu bez problemu, a w drugiej, z identyczną dokumentacją, usłyszy odmowę. I obie decyzje będą formalnie „ostrożne”.
Dla nauczycieli stawka jest konkretna: staż pracy przekłada się bezpośrednio na dodatek za wysługę lat. Każdy rok, który wypadnie z bilansu, to realna strata w wypłacie.
Osiem pytań do dwóch ministerstw
Interpelacja Matysiak precyzyjnie wskazuje słabe punkty nowych przepisów. Posłanka pyta Ministerstwo Rodziny, czy istnieje — i jaki jest — katalog dokumentów zastępczych, gdy ZUS nie wyda zaświadczenia. Pyta, czy ministerstwo zbiera dane o skali odmów. I przede wszystkim: czy planuje wydać wytyczne dla pracodawców, ZUS i Państwowej Inspekcji Pracy, które ujednolicą praktykę w całym kraju.
Do Ministerstwa Edukacji trafiły pytania o nauczycielski wymiar tej samej sprawy. Czy MEN analizowało wpływ nowych przepisów na naliczanie wysługi? Czy do ministerstwa docierają sygnały o rozbieżnościach między szkołami? Czy planuje wyjaśnienia dla dyrektorów? I — co być może najistotniejsze — czy widzi potrzebę doprecyzowania przepisów wykonawczych, żeby zamknąć drogę do rozbieżnych interpretacji?
Dobra zmiana, niekompletna instrukcja obsługi
Sama reforma jest krokiem w dobrą stronę — nikt tego nie kwestionuje. Problem w tym, iż ustawodawca otworzył drzwi, ale nie wyjaśnił, co zrobić, gdy zagubił się klucz. Tysiące ludzi przepracowało lata na zleceniach, płaciło składki, odprowadzało podatki — a teraz stoją przed pracodawcą z wyciągiem bankowym w ręku i słyszą, iż to za mało.
Czekamy na odpowiedzi z obu ministerstw. Pytanie, czy będą tak samo konkretne jak problem, który opisują.

1 godzina temu


![Edukacja zdrowotna obowiązkowa i z oceną wliczaną do średniej [Projekt rozporządzenia]](https://g.infor.pl/p/_files/38567000/ministra-nowacka-z-okazji-rozpoczynajacego-sie-w-poniedzialek-roku-szkolnego-20252026-nagrala-wideo-38567362.jpg)


