"Nie ma mowy". Jarosław Kaczyński mówił o "zdradzie"

2 godzin temu

Nie ma mowy o miejscach na listach Prawa i Sprawiedliwości dla ludzi, którzy odegrali dużą rolę w rozbiciu partii - powiedział w sobotę Jarosław Kaczyński. Członkom formacji "Rozwój Plus" zarzucił on, iż szkodzą nie tylko jego ugrupowaniu, ale całej Polsce. - To jest zdrada po prostu, najnormalniejsza na świecie zdrada - mówił o ich postawie.

AP/Czarek Sokolowski
Jarosław Kaczyński podczas wystąpienia w Sulejowie odniósł się do rozłamu w PiS

Podczas swojego wystąpienia w Sulejowie Jarosław Kaczyński odniósł się do procesów dezintegracji, które dotknęły środowiska prawicy. Jak mówił wszyscy, którzy uczestniczą w rozłamie Prawa i Sprawiedliwości, szkodzą nie samej partii, ale Polsce. W jego opinii dezintegracja może doprowadzić do przegrania wyborów przez prawicę.

- o ile chodzi o tę część, która wyszła z Prawa i Sprawiedliwości, która dzisiaj się nazywa "Rozwojem Plus", to wiemy, iż tam działa taki mechanizm: "nic się nam nie stanie, chociaż te wyniki w tej chwili są skromne, dlatego iż będziemy mieli wspólną listę z Prawem i Sprawiedliwością". Ja chciałem powiedzieć, iż dla pewnych ludzi, którzy odegrali bardzo dużą rolę w rozbiciu partii - a przecież my wiemy, kto to - w ogóle nie ma o tym mowy - powiedział prezes PiS.

ZOBACZ: Spięcie Morawieckiego z Kaczyńskim. Prezes PiS pokazał nagranie

W opinii Kaczyńskiego działacze, którzy w trudnej dla Polski sytuacji "robią takie rzeczy", powinni wypaść z polityki, a przynajmniej z polityki obozu patriotycznego.

Rozłam w PiS. Kaczyński uderzył w stronników Morawieckiego. "To jest zdrada"

- W jaki sposób ja, jako szef partii mam przekonywać moje koleżanki i moich kolegów, żeby ustępowali dobrych miejsc (na listach wyborczych - przyp.) tym, którzy zdradzili? Bo to jest zdrada po prostu, najnormalniejsza na świecie zdrada. W jaki sposób kogoś, kto jest lojalny, ciężko pracuje, możemy ustawić na listach wyborczych niżej niż kogoś, kto w pewnym momencie przeszedł na inną stronę? - pytał polityk.

Powstanie "Rozwój Plus" wiąże się z kryzysem wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Pod koniec lipca upłynął termin ultimatum prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który nakazał parlamentarzystom rezygnację z przynależności do zewnętrznych stowarzyszeń politycznych pod groźbą wykluczenia z partii.

ZOBACZ: Kaczyński ostrzega przed utratą niepodległości Polski. "Są gotowe dokumenty"

Politycy skupieni wokół Mateusza Morawieckiego (ponad 40 osób), w tym Marcin Horała i Krzysztof Lipiec, nie złożyli wymaganych deklaracji, uznając, iż nie zrezygnowali z członkostwa w PiS, a jedynie realizują nową inicjatywę społeczną. Ostatecznie, po skierowaniu spraw do rzecznika dyscypliny, posłowie ci uznali, iż nie są już członkami PiS i pod koniec lipca zarejestrowali własny klub parlamentarny.

WIDEO: Spotkanie Krala z posłem PiS na Ibizie. Gawkowski: "To wstrętne"
Idź do oryginalnego materiału