Jarosław Kaczyński robi powoli casting na premiera. W grze są dwa sensacyjne nazwiska. – To są wybitni specjaliści w swoich dziedzinach – mówi Przemysław Czarnek. Kaczyński szuka premiera Cofnijmy się o ponad rok. Pamiętacie, jak Jarosław Kaczyński opowiadał o wymarzonym „młodym, wysokim, okazałym i przystojnym” kandydacie na prezydenta? Wygląda na to, iż szykuje się powtórka z rozrywki i przy Nowogrodzkiej powoli rusza casting na premiera. Podczas spotkania Prezydium Komitetu Politycznego partii Jarosław Kaczyński sam miał poruszyć wątek przyszłego kandydata PiS na premiera. I, co ciekawe, miał oświadczyć, iż Polacy oczekują premiera z młodszego politycznego pokolenia. Oznacza to osobę poniżej 50. roku życia. Prezes miał wręcz stwierdzić, iż ma już w głowie konkretnego kandydata, ale nie ujawnił nazwiska. Niewykluczone, iż Kaczyński pójdzie drogą Nawrockiego i wybierze kandydata luźno związanego z partią, tak, by pogodzić wszystkie skłócone frakcje. Bo gdy prezes wskaże Mateusza Morawieckiego, to obrazi się frakcja „maślarzy”, a gdy Tobiasza Bocheńskiego czy Przemysława Czarnka – niezadowoleni będą ludzie Morawieckiego. – Premierem ma szansę być każdy, kto będzie w koalicji rządzącej. My na razie w takiej nie jesteśmy, więc mówienie o tym, kto będzie premierem w sytuacji, kiedy nie mamy władzy, jest absurdem – ostrożnie komentował temat Przemysław Czarnek w programie „Tłit” WP.