Sprawa ministra Ireneusza Rasia wywoła polityczne emocje i prawdopodobnie gwałtownie ustąpi miejsca kolejnej. Znacznie ciekawsze jest jednak pytanie, dlaczego ponad dwadzieścia lat po aferze Rywina wciąż o kulisach stanowienia prawa dowiadujemy się przede wszystkim dzięki pracy dziennikarzy, a nie dzięki przejrzystym regułom działania państwa - pisze dla Wirtualnej Polski Krzysztof Izdebski.