Ministerstwo: zaległości wobec lekarzy weterynarii spłacone. Ile ich było, nie wiadomo

8 godzin temu
Zdjęcie: Ministerstwo: zaległości wobec lekarzy weterynarii spłacone. Ile ich było, nie wiadomo


Za kontrole w rzeźniach i pracę przy zwalczaniu chorób zwierząt część urzędowych lekarzy weterynarii czekała na pieniądze od marca. Teraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapewnia, iż długi zostały uregulowane. Ile wynosiły i ilu osób dotyczyły? Tego z odpowiedzi się nie dowiemy.

Od techników do lekarzy

Sprawa zaczęła się od techników weterynarii, których pominięto w planowanych podwyżkach. Kiedy Paulina Matysiak zajęła się ich stawkami, do biura poselskiego napisał jeden z urzędowych lekarzy weterynarii. Zwrócił uwagę, iż część jego kolegów od miesięcy czeka na pieniądze za pracę, którą już wykonała, a o podwyżkach w tej sytuacji trudno w ogóle rozmawiać.

Posłanka skierowała w tej sprawie interpelację do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Chciała poznać skalę zaległości i ich przyczyny, a także dowiedzieć się, czy opóźnione wypłaty nie odbijają się na obsadzie urzędowego nadzoru weterynaryjnego. Odpowiedź z 2 października podpisał sekretarz stanu w resorcie rolnictwa.

Ptasia grypa i trzy podpisy

W ostatnich latach Inspekcja Weterynaryjna wydaje dużo na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, przede wszystkim wysoce zjadliwej grypy ptaków. Ile dokładnie, zależy od sytuacji epizootycznej.

Do tego dochodzi konstrukcja finansowania. Inspektoraty wojewódzkie i powiatowe utrzymują się z budżetów wojewodów i to wojewodowie mają tak planować wydatki, żeby inspekcji starczyło na ustawowe zadania. Kiedy nie starcza, jest rezerwa celowa. Wojewoda składa wniosek, minister rolnictwa go akceptuje, minister finansów uruchamia środki. Dopiero potem pieniądze mogą ruszyć w drogę do lekarza, który swoją pracę dawno ma za sobą.

800 milionów i dwa województwa

Na Inspekcję Weterynaryjną zaplanowano w tym roku ponad 2,6 mld zł. Resort podkreśla, iż dzięki staraniom ministra dołożono jeszcze 800 mln zł na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, w tym na wynagrodzenia lekarzy wyznaczonych przez powiatowych lekarzy weterynarii.

Z odpowiedzi wynika też, gdzie problem był największy. Według Głównego Lekarza Weterynarii brak wypłat dotyczył przede wszystkim dwóch województw: mazowieckiego i wielkopolskiego. Wnioski wojewodów o dodatkowe pieniądze z rezerwy zostały rozpatrzone pozytywnie, środki przekazano, a kolejne wnioski resort rozpatruje na bieżąco. Według Głównego Lekarza Weterynarii zaległe zobowiązania wobec wyznaczonych lekarzy zostały już uregulowane.

Spłacone, ale nie policzone

Posłanka pytała o liczby. Ministerstwo odpowiedziało głównie opisem procedury. W piśmie brakuje łącznej kwoty zaległości, liczby osób czekających na pieniądze i daty najstarszej nieuregulowanej należności. Nie wiadomo też, jaka część długu dotyczyła lekarzy, a jaka personelu pomocniczego. Technicy weterynarii w odpowiedzi w ogóle się nie pojawiają, choć lekarz, który zgłosił się do biura, ostrzegał, iż ich również mogą dotyczyć podobne opóźnienia. Resort pominął również pytanie, czy przez opóźnione wypłaty ktoś zrezygnował z wykonywania czynności dla inspekcji.

Informację o spłacie ministerstwo podaje zresztą z drugiej ręki, powołując się na Głównego Lekarza Weterynarii.

Interpelacja zmusiła jednak resort, żeby na piśmie przyznał, iż problem istniał i dotyczył głównie Mazowsza i Wielkopolski. Ministerstwo zadeklarowało też, iż pieniądze trafiły do lekarzy, a tę deklarację lekarze z obu województw mogą teraz porównać ze stanem własnych kont.

Gwarancja do sylwestra

Na przyszłość Główny Lekarz Weterynarii zobowiązał wojewódzkich lekarzy weterynarii do bieżącego sprawdzania, czy wyznaczeni lekarze dostają pieniądze na czas. Mają też zabezpieczyć środki na ich wynagrodzenia do końca 2026 roku.

O rozwiązaniu, które działałoby dłużej niż jeden budżet, w piśmie nie ma ani słowa. W poprzedniej odpowiedzi, dotyczącej techników, ministerstwo przyznało zresztą, iż nie pracuje nad stałym mechanizmem waloryzacji wynagrodzeń w inspekcji.

Pieniądze na lekarzy są więc zabezpieczone do 31 grudnia, czyli na niecałe trzy miesiące. A w styczniu?

Idź do oryginalnego materiału