Krosno Odrzańskie. Tu na początku 2022 roku – gdy pierwszy skandal z udziałem Łukasza Mejzy wstrząsnął krajem – na polu pod miastem pojawił się gigantyczny napis z włókniny: "Sorry za Mejzę". Mieszkańcy rodzinnych okolic Mejzy tak pokazali swój bunt przeciwko "etycznej" działalności posła PiS, którego fundacja miała oferować kosztowne, niepotwierdzone naukowo terapie dla osób nieuleczalnie chorych.
– Skrzyknęliśmy się w kilkadziesiąt osób i po prostu to zrobiliśmy, bo nóż w kieszeni się otwierał na takie działania. Nie było to inspirowane przez żadną opcję polityczną. Uczestnicy akcji nigdy nie mieli nic wspólnego z czynną aktywnością polityczną. Był to czysto ludzki odruch sprzeciwu. Wszyscy mieliśmy podobne odczucia – mówi naTemat Sławomir Kobiela, jeden z autorów tamtego napisu.
Ale minęły cztery lata. Wokół Mejzy pojawiło się już tyle innych kontrowersji i skandali, iż trudno je streścić w jednym artykule. W kraju wokół niego znów się gotuje, bo otrzymał kolejny – podobno 17. już – mandat za przekroczenie prędkości i ma już ponad 160 punktów karnych. W PiS też emocje buzują, a frakcja Mateusza Morawieckiego otwarcie uderzyła w Mejzę.
A tu? Czy dziś podobny napis wciąż byłby aktualny?
– Jak najbardziej. Patrząc na to, jak brylował i jak mało parlamentarnym językiem zwracał się do swoich przeciwników, uważam, iż taki człowiek nie powinien być w polityce – odpowiada Sławomir Kobiela.
Jak mówi, gdy w Polsce robi się o nim głośno, lokalnie też zaczynają padać pytania, dlaczego Łukasz Mejza jeszcze w polityce funkcjonuje. Wielu Polaków zadaje sobie też inne pytanie. Jakim cudem – mimo afery z fundacją i dziećmi – w 2023 roku Mejzie w ogóle udało się dostać do Sejmu i to aż z 11 miejsca?
– To jest kompletny absurd. Próbuję sobie to tłumaczyć tym, iż zdobył rozpoznawalność z powodu skandali czy niezbyt etycznych działań. Może ludzie po prostu stwierdzili "znam to nazwisko, to zagłosuję"? Do tego miał agresywną kampanię. Dziś wydaje mi się jednak, iż rozumna część elektoratu PiS, odczuwa, iż jego zachowanie to kłopot i kłoda dla partii. I na pewno mądrzy ludzie nie identyfikują się z panem Mejzą – mówi.
Dlaczego więc Jarosław Kaczyński ciągle go toleruje?
– Mejza jest jak celebryta polityczny. Zależy mu na rozgłosie. Mam wrażenie, iż chce być na świeczniku, by o nim mówiono. A czy dobrze, czy źle, to bez znaczenia. To zaś przynosi rozgłos PiS. Może tak to działa? – zastanawia się nasz rozmówca.
"Widać było, iż Mejza jest bezwzględny"
Żadne z tych pytań nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Ale gwałtownie się przekonujemy, iż w PiS niektórzy również bezwzględnie oceniają poczynania Mejzy. A w województwie lubuskim – swoim mateczniku – w ogóle nie ma dobrej prasy. Tu zresztą wszyscy znają go najlepiej.
– Miałem okazję poznać go jako młodego człowieka. Wbijał się do lubuskiej polityki bardzo bezpardonowo. Widać było, iż jest bezwzględny. To był nieustępliwy, młody człowiek, który był zdeterminowany, żeby znaleźć się w świecie polityki – mówi naTemat Marek Cebula, wojewoda lubuski, były burmistrz Krosna Odrzańskiego i lider struktur KO w regionie.
Mejza dostał się wtedy do Sejmiku Województwa Lubuskiego (2014 rok) i od razu pobił rekord. Miał 23 lata i został najmłodszym radnym w jego historii. Ale był także najmłodszym radnym wojewódzkim w Polsce i ogólnopolskie media pierwszy raz zrobiły mu wtedy reklamę.
– Na sesjach był bardzo agresywny. Potem, przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, nie liczył się z nikim i z niczym. Liczył, iż nie poniesie konsekwencji za to, co wyprawia. Dziś patrzę na to wszystko, co robi z przykrością i zawodem, bo reprezentuje Ziemię Lubuską, która ma do zaoferowania znacznie więcej niż "skandale Łukasza Mejzy". Nie widzę żadnej jego działalności w regionie. Nie słyszałem o żadnej jego interwencji, po której wydarzyło się coś dobrego. Słyszymy za to wiele o aferach i nieprawidłowościach z jego udziałem – reaguje wojewoda.
Dziś Mejza ma 34 lata, ciągle z takich powodów jest o nim głośno. Odpiera zarzuty i znów od nowa.... – jeżeli chodzi o przewinienie drogowe, oczywiście, iż żałuję. Przepraszam za to. Przekroczyłem prędkość na drodze ekspresowej, więc kara jest jak najbardziej potrzebna, adekwatna i wręcz pożądana. Mam zdecydowanie ciężką nogę, za co przepraszam. Natomiast zdecydowanie jeżdżę wolniej niż wcześniej i poniosę pełnię odpowiedzialności – tłumaczył się właśnie w rozmowie wp.pl.
– On nam wszystkim śmieje się w twarz. Wie, iż część jego spraw się przedawni. Myśli, iż za chwilę nikt nie będzie go za to ścigał. A w następnej kadencji Sejmu ludzie może powiedzą: nie ma co go ścigać, dajcie spokój, to nie ma znaczenia. Jednak się myli – mówi Marek Cebula.
Dziwi się, dlaczego PiS ciągle trzyma go w swoim klubie.
– Wydaje się, iż to jest osoba, działająca wręcz na szkodę PiS. To, iż go trzymają, jest tym bardziej niezrozumiałe, gdyż mamy tu do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia dla innych uczestników ruchu drogowego. Jestem zaskoczony tłumaczeniem tego w jakikolwiek sposób – mówi naTemat wojewoda lubuski. Wspomina także aferę z "cudownym lekiem dla nieuleczalnie chorych dzieci".
– Świat polityki uratował mu życie. Ja nie słyszałem o konkretnym zajęciu posła Mejzy. Według mnie, on nie zajmuje się niczym innym tylko uprawianiem polityki.
"Mejza? Gdyby czegoś od pani chciał, oczarowałby panią", "Grzeczny, uprzejmy"
Przypomnijmy, Łukasz Mejza jest w krajowej polityce od 2021 roku. Złośliwie można by powiedzieć, iż przez przypadek, bo w 2019 roku bez skutku – z 11 miejsca na liście – startował w wyborach parlamentarnych. W Sejmie natomiast pojawił się na miejsce zmarłej posłanki Jolanty Fedak (PSL).
Nie był wtedy związany z PiS. Był na liście PSL, a w lokalną politykę wszedł z listy komitetu Wadima Tyszkiewicza, dziś senatora KO, był związany z Bezpartyjnymi Samorządowcami i ruchem Roberta Gwiazdowskiego, w wyborach prezydenckich poparł Pawła Kukiza.
Jeszcze w tym samym roku został wiceministrem kultury, dziedzictwa narodowego i sportu, stał się członkiem klubu PiS i zapewnił rządowi prawicy dodatkowy głos.
– Łukasz Mejza? Gdyby czegoś od pani chciał, oczarowałby panią. Pocałowałby w rękę, podsunął krzesło. Skomplementowałby pani buty lub telefon, powiedział, iż ma podobny. Cały czas by się uśmiechał. A potem nie miałby żadnego problemu z tym, by wbić pani nóż w plecy – mówił wtedy Annie Dryjańskiej jeden z jego znajomych.
– Zawsze był pomocny, angażował się w festyny, czy to z okazji Dnia Dziecka, czy Mikołaja. Grzeczny, uprzejmy. Tu się wychował, tu na niego głosy oddawaliśmy. Cała wioska była za nim, jak startował w wyborach – mówili nam również mieszkańcy jego rodzinnej wsi.
O tym, jak pamiętali go znajomi w sejmiku wojewódzkim, jak odbierają go w PiS, czy skąd Mejza wziął się w polityce, opisywaliśmy w naTemat nie raz. – Przed wyborami w 2014 spotkałem go kilka razy. Już wtedy zrobił na mnie złe wrażenie. Potem zagarnął kilkadziesiąt tysięcy złotych, które miały pójść na Lepsze Lubuskie, na swoją prywatną kampanię. Żałuję, iż wtedy go z tej listy nie wyrzuciłem. Teraz może nie byłby tu, gdzie jest – mówił Annie Dryjańskiej senator Wadim Tyszkiewicz.
Gdy w 2021 roku wybuchła afera z jego firmą, politycy PiS w rozmowie z naTemat udawali nawet, iż go nie znają.
A jak jest dziś? Pytamy o niego w lubuskim PiS i słyszymy ostre słowa. Choć jest też odbijanie piłeczki wobec rządu Donalda Tuska. I podkreślanie, iż Mejza nie jest członkiem PiS.
Poseł PiS: W mojej ocenie jego obecność bardziej obciąża wizerunek ugrupowania, niż mu służy
– Ostatnie lata, zarówno poprzedniej kadencji, jak i obecnej, pokazują, iż działalność Łukasza Mejzy w polityce budzi poważne wątpliwości. W mojej ocenie była to decyzja, która okazała się nietrafiona i dziś wywołuje duże kontrowersje – mówi o Łukaszu Mejzie Jerzy Materna, poseł PiS od 21 lat.
Jak relacjonuje, podczas ostatniego spotkania klubu PiS przed weekendem jednym z głównych tematów rozmów byli właśnie Łukasz Mejza oraz sytuacja wewnątrz ugrupowania.
– Każdy może popełnić błąd. Jak powiedział prezes Jarosław Kaczyński, nie ma ludzi nieomylnych. Problem pojawia się wtedy, gdy podobne sytuacje się powtarzają. Uważam, iż w tej sprawie powinny zostać wyciągnięte konsekwencje, w tym przyjęcie mandatu i przeprosiny za wykroczenie. Osoba pełniąca funkcję publiczną powinna dawać odpowiedni przykład. Immunitet nie powinien być traktowany jako narzędzie do unikania odpowiedzialności – mówi naTemat poseł.
Mejza startował w wyborach parlamentarnych z tego samego okręgu, co on – nr 8, z główną siedzibą w Zielonej Górze. Jerzy Materna zna go od lat, zanim jeszcze Mejza został posłem.
– Od początku sprawiał wrażenie osoby bardzo ambitnej, zdecydowanej i nastawionej na osiąganie celów – mówi o nim poseł. Jak dodaje, już w 2023 roku, podczas wizyty prezesa PiS w województwie lubuskim, sygnalizował, iż Łukasz Mejza nie powinien znaleźć się na listach PiS.
– W mojej ocenie jego obecność bardziej obciąża wizerunek ugrupowania, niż mu służy. Nie widzę też jego wyraźnej aktywności na rzecz regionu ani zaangażowania w bieżącą pracę parlamentarną w takim stopniu, jakiego oczekiwałbym od posła reprezentującego województwo lubuskie. Zbyt często pojawiają się natomiast informacje o kontrowersjach z jego udziałem – mówi Materna.
Zaznacza:
Krytykujących działania Mejzy w PiS jest na pewno więcej.
Poseł PiS: Nie pokazywałbym go jako przykładu do naśladowania
– Absolutnie potępiam takie zachowania. Nie mam tu żadnych wątpliwości. Myślę, iż taka postawa nie jest adekwatna. Coś takiego nie powinno mieć miejsca – reaguje w rozmowie z naTemat poseł PiS Władysław Dajczak, były wojewoda lubuski, który również reprezentuje ten sam okręg wyborczy co Mejza.
W PiS, jak dodaje, Łukasz Mejza ma pod tym względem jednoznaczną opinię: – Jest parlamentarzystą i jeździ po drogach publicznych z prędkością 200 km/godz., łamiąc obowiązujące przepisy. A poseł w szczególności powinien pokazać, iż bezpieczeństwo jest ważne, bo chodzi o zdrowie i życie innych ludzi.
Przyznaje też, iż w województwie lubuskim jego politycznej i partyjnej aktywności nie widać.
Tymczasem, jak mówi, czas jest trudny. – W wyborach 2027 podstawowym naszym celem będzie odsunięcie rządu Donalda Tuska od władzy. Odsunięcie rządu bardzo szkodzącego Polsce. Dewastacja finansów publicznych, służby zdrowia i wymiaru sprawiedliwości – to może doprowadzić do utraty przez Polskę pełnej suwerenności. Dlatego potrzebna jest wielka determinacja i zaangażowanie. Potrzebni są ludzie, dla których Polska jest najważniejsza, ludzie ideowi – mówi.
Łukasz Mejza nie pasuje do tego obrazu? – Nie pokazywałbym go jako przykładu do naśladowania – odpowiada poseł.
Poseł PiS: Łukasz Mejza jest osobą dorosłą i musi tłumaczyć się sam za siebie
Na stronie sejmowej Mejza figuruje jako poseł niezrzeszony. Na posiedzeniach Sejmu obecnej kadencji miał 14 wypowiedzi – pod tym względem zajmuje 411 miejsce wśród wszystkich posłów. Brał udział w 78.34 proc. głosowań. Należy do jednej komisji (ds. petycji) i dwóch zespołów parlamentarnych.
Od kilku miesięcy słychać jednak głównie o jego rajdach drogowych.
Grzegorz Matusiak, poseł PiS, szef Parlamentarnego Zespołu Sportowego, do którego należy Mejza reaguje w rozmowie z naTemat:
– Niech sam się tłumaczy. Myślę, iż gorsza sytuacja jest w Kłodzku, gdzie jest zmowa milczenia i nikt nam jeszcze nie wytłumaczył powiązań z politykami. Wykroczenia drogowe oczywiście są bardzo niebezpieczne i naganne, ale uważam, iż Łukasz Mejza jest osobą dorosłą i musi tłumaczyć się sam za siebie. Uważam, iż powinien odpowiedzieć za te wykroczenia osobiście.
Tymczasem Jarosław Kaczyński zachowuje się tak, jakby problemu nie widział. – No, ale zapłacił, przeprosił, więc dlatego jeszcze jest [w klubie] – stwierdził. Dodał jeszcze, iż "kto pierwszy rzuci kamieniem"...
Po co Kaczyńskiemu Mejza?
– Pan prezes chyba się nie zastanowił, co mówi. Promowanie łamania przepisów? Jego wypowiedź jest absolutnie poniżej przeciętnego polityka, a cóż dopiero szefa dużej partii, która dopiero co przez 8 lat rządziła? To się w głowie nie mieści. Zachowanie Mejzy jest absolutnie naganne. Trzeba je skrytykować, potępić, zabrać mu prawo jazdy – reaguje w rozmowie z naTemat Elżbieta Polak, posłanka KO, była marszałek województwa lubuskiego, która przez lata miała do czynienia z Mejzą. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.
Gdy zaistniał w polityce, nazwała go choćby "lubuskim Dyzmą".
Teraz mówi, iż to typowa gwiazda PiS.
– Gdy PiS brał go na listę wyborczą, dokładnie było wiadomo, kim on jest. Przecież Mejza zawsze dbał o to, żeby być na pierwszych stronach. To jest celebryta, który prowokuje różne sytuacje, żeby być widocznym. Nie przeszkadza mu, iż jest przedstawiany w złym świetle. Na zasadzie: nieważne, co o tobie piszą, ważne, żeby ze zdjęciem i żeby nazwiska nie przekręcili – mówi.
Po co Mejza Kaczyńskiemu? Według posłanki KO prezes PiS wcale nie traktuje go jak czarną owcę.
– Prezes chyba liczy każdą szablę – mówi.
– On ma takich "chuliganów", których wykorzystuje do swoich celów politycznych, czyli do zdobycia władzy. Takie osoby są mu potrzebne w różnych obszarach – zauważa.
Ale pozostało jeden aspekt. – Według mnie prezes mówi też do swoich wyborców, którym dał 500+, którzy nie muszą pracować, którzy robią sobie grilla, piją piwko, a potem wsiadają do samochodu. Pokazuje im, iż tak wolno. Z tego powodu nie krytykuje Mejzy – uważa Elżbieta Polak. I, jak przypuszcza, Mejza musi teraz odczuwać satysfakcję.
Wojewoda lubuski: Zmienił się typ polityków. Młodzi ludzie nie mają zaś wzorców
– Najbardziej demoralizujące dla nas wszystkich jest to, iż każdy zwykły obywatel już dawno nie miałby prawa jazdy – mówi Marek Cebula.
– To działa w stosunku do każdego obywatela państwa, a jednym z wyjętych spod tego prawa jest Łukasz Mejza, który od lat jest człowiekiem, wokół którego są kontrowersje. Prezes PiS go usprawiedliwia, iż poddał się karze. To może wszyscy zacznijmy jeździć 200 km/godz. W razie co powiemy: "Zapłaciłem, nikogo nie zabiłem, więc jest ok" – ironizuje wojewoda.
– Poza tym płacenie mandatów może nie wynikać wcale z chęci poddania się karze. Nieprzyjęcie mandatu oznacza, iż sprawa trafia do sądu, a sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów choćby na długi czas. Czyli to płacenie może być kolejnym "unikiem Posła Mejzy" – dodaje.
Ale zwraca uwagę na coś jeszcze. Zmienił się typ polityków. Ciągle brakuje nam edukacji obywatelskiej. Młodzi ludzie nie mają zaś wzorców. Słyszą agresję Mejzy, Jakiego, czy Mateckiego i myślą, iż tak wygląda polityka.
– Jarosław Kaczyński być może dlatego doszedł do wniosku: "Co takiego się stało?". Przecież tak się uprawia politykę – uważa Marek Cebula.

1 dzień temu













