Masz dużą działkę? Gmina może policzyć każdy metr. Za beton i kostkę przyjdzie rachunek

2 godzin temu

Betonowy plac, ogromny parking, hala, rozległy dach i setki metrów kostki brukowej mogą mieć konsekwencje, o których część właścicieli nieruchomości przypomina sobie dopiero po otrzymaniu informacji z urzędu. o ile duża działka została uszczelniona w ponad 70 proc., może pojawić się obowiązek zapłaty za zmniejszenie naturalnej retencji. Gmina bierze pod uwagę powierzchnię, która przestała chłonąć wodę.

Fragment przydomowej działki Fot. Warszawa w Pigułce

Nie oznacza to jednak, iż każdy właściciel domu z wybrukowanym podjazdem dostanie dodatkowy rachunek. Przepisy wyznaczają konkretne progi i dotyczą przede wszystkim dużych nieruchomości.

Nazywają to „podatkiem od betonu”. Przepisy mówią o czymś innym

W internecie od lat funkcjonują określenia „podatek od deszczu” i „podatek od betonu”. Mogą sugerować, iż gmina wprowadziła kolejną daninę dla wszystkich właścicieli działek.

Formalnie mechanizm wygląda inaczej.

Chodzi o opłatę za usługi wodne za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, wynikającą z ustawy Prawo wodne. Nie jest to zatem nowy podatek, który samorząd może dowolnie nałożyć na mieszkańców.

Przepisy określają konkretne warunki, które muszą zostać spełnione.

Te 2 liczby są najważniejsze: 3500 m² i 70 proc.

Właściciele niewielkich działek przy domach jednorodzinnych mogą od razu zwrócić uwagę na pierwszy próg.

Opłata dotyczy zmniejszenia naturalnej retencji wskutek wykonania robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 m², o ile prowadzi to do wyłączenia więcej niż 70 proc. powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej.

Jest jeszcze jeden istotny warunek. Chodzi o obszary nieujęte w systemy kanalizacji otwartej lub zamkniętej.

Dopiero zestawienie tych przesłanek pozwala ustalić, czy dana nieruchomość podlega opłacie.

Dlatego kilkadziesiąt metrów kostki przed typowym domem jednorodzinnym nie oznacza automatycznie dodatkowego rachunku.

Gmina będzie patrzeć nie tylko na beton

Nazwa „podatek od betonu” może wprowadzać w błąd również z innego powodu.

Nie chodzi wyłącznie o materiał, którym pokryto ziemię. Liczy się utrata powierzchni biologicznie czynnej i uszczelnienie nieruchomości.

Prawo wodne wskazuje, iż wysokość opłaty zależy między innymi od wielkości powierzchni uszczelnionej, rozumianej jako powierzchnia zabudowana wyłączona z powierzchni biologicznie czynnej, oraz od zastosowanej kompensacji retencyjnej.

W praktyce szczególne znaczenie mogą mieć duże dachy, hale, parkingi, place, powierzchnie betonowe i inne elementy zagospodarowania ograniczające możliwość naturalnego wsiąkania wody.

To dlatego przepisy są szczególnie istotne dla właścicieli dużych terenów przemysłowych, magazynowych, handlowych czy transportowych.

Przekroczysz 70 proc.? Liczy się cała utracona powierzchnia

Tutaj znajduje się szczegół, który może mocno wpłynąć na rachunek.

Przekroczenie progu 70 proc. nie oznacza, iż opłata zostanie naliczona wyłącznie od powierzchni znajdującej się powyżej tego limitu.

Wody Polskie wyjaśniają to na konkretnym przykładzie. Jeżeli z powierzchni biologicznie czynnej wyłączono 75 proc. nieruchomości, opłatę nalicza się od 75 proc., a nie tylko od 5 proc. przekraczających próg.

W przypadku dużych nieruchomości różnica może oznaczać tysiące metrów kwadratowych w podstawie naliczania należności.

Ile można zapłacić? Stawka zaczyna się od 0,50 zł za metr

Wysokość należności zależy również od tego, czy właściciel zadbał o zatrzymywanie wody na swojej nieruchomości.

Przy braku urządzeń do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych stawka wynosi 0,50 zł za 1 m² na rok.

Jeżeli zastosowano urządzenia retencyjne, obciążenie może być niższe. Przy urządzeniach o pojemności do 10 proc. odpływu rocznego stawka wynosi 0,30 zł za 1 m² rocznie.

Przepisy przewidują dalsze obniżenie stawek wraz ze zwiększeniem zdolności retencyjnej.

Mechanizm jest więc skonstruowany tak, aby właściciel nieruchomości, który zatrzymuje większą część wody na własnym terenie, płacił mniej.

Przykład pokazuje, jak gwałtownie rośnie rachunek

Załóżmy dla uproszczenia, iż mamy nieruchomość o powierzchni 5000 m², a 4000 m² stanowi powierzchnia uwzględniana przy naliczaniu opłaty.

Jeżeli nie zastosowano urządzeń retencyjnych, przy stawce 0,50 zł otrzymujemy:

4000 m² x 0,50 zł = 2000 zł rocznie.

Przy wielkich parkingach, bazach transportowych czy terenach magazynowych powierzchnia może być znacznie większa.

Dlatego przy takich nieruchomościach choćby kilkadziesiąt dodatkowych metrów zagospodarowanego terenu może mieć znaczenie.

Jest sposób, aby płacić znacznie mniej

Właściciel nie zawsze musi godzić się z najwyższą stawką. Przepisy premiują rozwiązania pozwalające zatrzymać wodę na miejscu.

Znaczenie może mieć odpowiednio zaprojektowana retencja wód opadowych.

W zależności od nieruchomości stosuje się między innymi zbiorniki, systemy rozsączające i inne urządzenia pozwalające ograniczyć szybki odpływ deszczówki.

Prawo wodne wprost uzależnia wysokość opłaty od wielkości powierzchni uszczelnionej oraz zastosowania kompensacji retencyjnej.

Przy dużych obiektach warto więc policzyć nie tylko koszt inwestycji w retencję, ale również potencjalne oszczędności w kolejnych latach.

Opłata wraca co kwartał

To kolejna rzecz, o której właściciel powinien pamiętać.

Okres rozliczeniowy dla opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji wynosi kwartał. Wody Polskie wskazują, iż najpierw można obliczyć należność roczną, a następnie podzielić ją na 4 części.

W efekcie nie jest to jednorazowa należność związana z wykonaniem parkingu czy wybudowaniem hali.

Jeżeli nieruchomość przez cały czas spełnia ustawowe przesłanki, opłata pozostaje elementem kosztów jej utrzymania.

Nie wszyscy właściciele działek zapłacą

Nagłówki o „podatku od betonu dla właścicieli działek” wymagają bardzo ważnego zastrzeżenia.

Nie jest to powszechna opłata dla wszystkich właściciela nieruchomości.

Kluczowe są jednocześnie powierzchnia nieruchomości, skala wyłączenia powierzchni biologicznie czynnej oraz kwestia ujęcia terenu w system kanalizacji.

Prawo wodne przewiduje również wyjątki. Opłaty nie ponosi się między innymi za jezdnie dróg publicznych i drogi kolejowe, o ile wody opadowe lub roztopowe są odprowadzane do wód lub ziemi przy pomocy urządzeń wodnych umożliwiających ich retencję lub infiltrację.

W Warszawie też trzeba patrzeć na powierzchnię

W przypadku Warszawy temat może być szczególnie istotny dla właścicieli i zarządców rozległych nieruchomości.

Duże parkingi, hale, centra logistyczne, tereny handlowe czy bazy przedsiębiorstw potrafią obejmować tysiące metrów kwadratowych powierzchni nieprzepuszczalnej.

Jednocześnie nie należy automatycznie zakładać, iż każda taka nieruchomość podlega opłacie. Trzeba sprawdzić wszystkie warunki wynikające z Prawa wodnego, w tym kwestię systemu kanalizacji.

Podstawa prawna

Podstawowym przepisem jest art. 269 ust. 1 pkt 1 ustawy z 20 lipca 2017 r. Prawo wodne. Określa on warunki powstania obowiązku zapłaty za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej.

Sposób ustalania wysokości należności wynika z dalszych przepisów Prawa wodnego, natomiast jednostkowe stawki określają przepisy wykonawcze.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeżeli masz zwykłą działkę przy domu jednorodzinnym o powierzchni kilkuset lub 1000 m², sam fakt posiadania kostki brukowej, garażu czy tarasu nie powoduje powstania opisanej opłaty. Pierwszym kluczowym warunkiem jest nieruchomość o powierzchni przekraczającej 3500 m².

Jeżeli jednak jesteś właścicielem albo zarządcą większego terenu, sprawdź 3 rzeczy: całkowitą powierzchnię nieruchomości, procent powierzchni wyłączonej z biologicznie czynnej oraz sposób odprowadzania i zatrzymywania wód opadowych.

Szczególną uwagę powinny zwrócić firmy posiadające rozległe parkingi, hale, magazyny, bazy transportowe i place manewrowe.

Jeżeli nieruchomość przekracza ustawowe progi, warto również policzyć opłacalność zwiększenia retencji. Różnica między najwyższą a obniżonymi stawkami może przy dużej powierzchni oznaczać realne oszczędności.

Najważniejsze jest jednak to, czego sensacyjne określenie „podatek od betonu” nie pokazuje: gmina nie wystawia rachunku każdemu, kto położył kostkę przed domem. Obowiązek powstaje dopiero po spełnieniu konkretnych warunków zapisanych w Prawie wodnym.

Idź do oryginalnego materiału