Czy polscy kierowcy będą płacić za wykroczenia drogowe proporcjonalnie do swoich dochodów? Pomysł, który z powodzeniem funkcjonuje w Finlandii czy Niemczech, wywołuje nad Wisłą ogromne emocje. Głos w tej sprawie zabrał minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Dla mieszkańców Warszawy, gdzie średnie zarobki są najwyższe w kraju, wprowadzenie takich przepisów mogłoby oznaczać kary liczone w tysiącach, a choćby dziesiątkach tysięcy złotych.

Jak wynika z analizy Business Insider, temat powrócił za sprawą pytań o europejskie standardy bezpieczeństwa ruchu drogowego. W krajach takich jak Finlandia system mandatów jest bezlitosny dla najzamożniejszych, głośny jest przypadek biznesmena, który za przekroczenie prędkości o 30 km/h musiał zapłacić rekordowe 121 tys. euro. Logika tych przepisów jest prosta: kara ma być tak samo bolesna dla milionera, jak i dla osoby zarabiającej pensję minimalną.
Co na to Ministerstwo Infrastruktury?
Minister Dariusz Klimczak, zapytany o możliwość wprowadzenia systemu mandatów uzależnionych od dochodów w Polsce, tonuje nastroje. Choć resort bacznie przygląda się rozwiązaniom z innych państw UE, minister podkreśla, iż poprawa bezpieczeństwa na drogach wymaga podejścia wielotorowego:
- Kompilacja metod: Zdaniem ministra nie można uważać, iż jeden sposób (np. drastyczne kary finansowe) sam w sobie przyniesie radykalną poprawę bezpieczeństwa.
- Systemowe rozwiązania: Polska stawia w tej chwili na rozbudowę sieci fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości oraz surowsze egzekwowanie punktów karnych.
- Zróżnicowane podejście: Ministerstwo preferuje łączenie edukacji, infrastruktury i kar, które są dotkliwe, ale oparte na sztywnym taryfikatorze, a nie na zeznaniach podatkowych kierowców.
Warszawa pod lupą: Kto straciłby najwięcej?
Wprowadzenie systemu „mandat za dochód” uderzyłoby najmocniej w kierowców poruszających się po stołecznych drogach. Przy zarobkach menedżerskich czy prowadzeniu dochodowego biznesu na Woli lub Mokotowie, zwykłe przeoczenie znaku mogłoby skutkować mandatem rzędu kilku średnich krajowych. w tej chwili maksymalny mandat od policjanta to 5 tys. zł (przy zbiegu wykroczeń), co w porównaniu do systemów skandynawskich wciąż wydaje się kwotą przewidywalną.
Mimo braku konkretnych planów legislacyjnych w tym kierunku, eksperci zauważają, iż debata publiczna na ten temat jest potrzebna. Zwolennicy rozwiązania wskazują, iż dla osoby zamożnej mandat w wysokości 500 zł nie pełni funkcji prewencyjnej. Przeciwnicy z kolei podnoszą argument o trudnościach w szybkim ustalaniu dochodów kierowcy podczas kontroli drogowej.
Co czeka kierowców w najbliższym czasie?
Zamiast wiązania mandatów z portfelem, resort infrastruktury skupia się na uszczelnianiu obecnego systemu. Priorytetem pozostaje eliminacja piratów drogowych oraz ochrona pieszych. Minister Klimczak zaznacza, iż każda zmiana w taryfikatorze musi być poprzedzona dogłębnymi analizami, aby nie stała się jedynie narzędziem fiskalnym, a realnie ratowała życie na drogach.
Źródło: Opracowanie na podstawie materiału serwisu Business Insider Polska dotyczącego wypowiedzi ministra infrastruktury o wysokości mandatów (29.04.2026).

6 godzin temu













![Adam Żyłowski z Łęgu Starościńskiego „złamał stówkę na majówkę” [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/az.jpg)