- Przysłanie Kyryło Budanowa to jest prowokacja numer dwa - stwierdził w programie "Prezydenci i premierzy" Leszek Miller. Zdaniem byłego premiera szef kancelarii Wołodymyra Zełenskiego, który przybył do Warszawy jest przedstawicielem "twardej linii probanderowskiej". Z kolei Bronisław Komorowski stwierdził, iż zadaniem Budanowa jest sondowanie, "czy jest obszar do działania dyplomacji".
Kyryło Budanow z wizytą w Polsce. "To kolejna prowokacja Zełenskiego"

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pod koniec maja nadał jednej z jednostek sił zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Jego decyzja wywołała w Polsce ogromne oburzenie.
W związku z napięciami między w piątek do Warszawy przybył szef kancelarii ukraińskiego prezydenta Kyryło Budanow, który spotkał się m.in. z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartoszem Grodeckim, wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim oraz szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcinem Przydaczem.
Polska i Ukraina w sprawach bezpieczeństwa są partnerami. Ale w sprawach historii musimy mówić sobie prawdę, bo tylko tak jesteśmy w stanie budować przyszłość.
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) June 6, 2026
Dziś podczas spotkania z gen. @Kyrylo_Budanov szefem kancelarii prezydenta @ZelenskyyUa jasno przedstawiłem polskie… pic.twitter.com/dPBnOVJGqj
Kryryło Budanow w Polsce. Leszek Miller o kolejnej prowokacji
Leszek Miller w programie "Prezydenci i premierzy" stwierdził, iż gdyby Zełenski chciał uzyskać w tej sprawie "postęp czy kompromis", to przysłałby do Warszawy kogoś innego zamiast Budanowa, który - jak podkreślił - "znany jest na Ukrainie ze swoich poglądów".
- Mógł wysłać ministra czy wiceministra spraw zagranicznych. Natomiast Budanow to jest twarda linia probanderowska. Sam opowiada o nieśmiertelności Bandery i tak dalej... - mówił Miller.
ZOBACZ: Bliski współpracownik Zełenskiego w Polsce. W tle rozmowy ws. "bohaterów UPA"
Były premier ocenił, iż o ile nadanie przez Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych im. "Bohetrów UPA" uznajemy za prowokację, to "przysłanie Budanowa to jest prowokacja numer dwa".
- I nic dziwnego, iż nie ma żadnej konferencji prasowej, iż my jako opinia publiczna nie wiemy o czym rozmawiali. (...) To zawsze oznacza, iż strony nie doszły do żadnego porozumienia - oświadczył.
Miller zwrócił też uwagę na jeden z komunikatów strony ukraińskiej, w którym tłumaczono, iż Zełenski podjął taką decyzję, jakiej domagali się żołnierze. - To zamyka sprawę, dlatego iż gdyby teraz choćby Zełenski chciał zmienić zdanie, to co powie, iż żołnierze zmienili zdanie? Przecież to byłoby komiczne - ocenił i dodał, iż nie widzi "rozwiązania kompromisowego".
"UPA nie jedno ma imię". Bronisław Komorowski radzi Wołodymyrowi Zełenskiemu
Bronisław Komorowski nie zgodził się ze stanowiskiem Millera i stwierdził, iż Budanow pojawił się w Warszawie nie po to, żeby "cokolwiek załatwić", tylko po to, żeby "wysondować, czy jest w ogóle jakiś obszar negocjacji, jakikolwiek obszar do działania dyplomacji".
Były prezydent zgodził się z poglądem, iż wpływ na nadanie jednostce imienia "Bohaterów UPA" mieli żołnierze. - Gdyby się tym zajmowali doradcy prezydenta od spraw polityki zagranicznej, to do takiego rozwoju wydarzeń by nie dopuścili. To jest takie trochę wojskowe myślenie i ono dzisiaj przynosi fatalne skutki - ocenił.
Komorowski uważa, iż oczekiwanie kompletnej zmiany ze strony Zełenskiego "jest jakąś polityczną naiwnością". Jednocześnie stwierdził, iż gdyby był doradcą prezydenta Ukrainy, to "poleciłbym mu pójść w stronę taką, żeby Polakom uzmysłowić to, iż UPAnie jedno ma imię". Były prezydent podkreślił, iż zbrodnie tej organizacji są dla Polaków "bolesne i nie do zaakceptowania".
- Dla części Ukraińców UPA jest postrzegana głównie przez pryzmat wieloletnich zmagań z komunizmem i ze Związkiem Radzieckim, a więc jest fragmentem ich walki o niepodległość. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy my zaakceptowali ukraiński punkt widzenia na UPA, ale powiedziałem - trzeba zaakceptować, iż UPA nie jedno ma imię - powtórzył.
Zdaniem Komorowskiego Polska powinna oczekiwać "potępienia zbrodni UPA w sposób absolutnie jednoznaczny". - Zbrodni, nie całego UPA jako takiego, no bo dlaczego potępiać tych, którzy walczyli do 50. roku czy 53. z komunizmem na Ukrainie - pytał.
Miller "sprostował" słowa Komorowskiego. "Izrael zareagował zdecydowanie, Polska ani słowem"
Komorowski przypomniał, ze pierwsze "ogromne zbrodnie UPA" dotyczył ludności żydowskiej. - Muszę powiedzieć, że ze zdumieniem odnotowuję, iż strona na przykład izraelska czy lobby żydowskie w Stanach Zjednoczonych w tej sprawie milczy. Być może to też powinna być dla nas istotna wskazówka, mówiąca o tym, żeby się aż tak bardzo nie gorączkować, dać czas na działanie dyplomacji - stwierdził.
Tutaj Miller zwrócił się "ze sprostowaniem". - Otóż Izrael nie milczy - odparł były premier.
ZOBACZ: Polska europosłanka apeluje do przewodniczącej PE. Chodzi o order dla Zełenskiego
Przytoczył wydarzenia sprzed kilku tygodni, kiedy rząd Julii Swyrydenko wydał rozporządzenie o ponownym pochówku jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Andija Melnyka i jego małżonki. W jego ramach ich szczątki zostały przeniesione z Luksemburga na Narodowe Cmentarz Wojskowy, który powstał niedawno w okolicach Kijowa.
Miller podkreślił, iż Budanow "odegrał bardzo istotną i czynną rolę w organizowaniu tego pogrzebu". - Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela zareagowało bardzo zdecydowanie, w przeciwieństwie do polskiego, bo strona polska nie odezwała się ani słowem. Tradycyjnie zresztą, bo zwykle Polska milczy w takich sprawach. Dopiero ten wybryk Zełenskiego w sprawie Bandery obudził polskie władze - podkreślił.


1 godzina temu







![Rosjanka zatrzymana w Gruzji na wniosek USA. Chodzi o części lotnicze dla Rosji [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2020/05/1280px-FBI_Badge__gun.jpg)



