Krzysztof Skiba: Rosyjskie fejki

1 godzina temu

Wzajemne wyzywanie się od rosyjskich agentów jest w Polsce codziennością. Celują w tym politycy i dziennikarze. Przeciętny konsument mediów, w zależności od tego, w jakiej bańce medialnej sobie fruwa, otrzymuje pełne trwogi wieści, iż oto ten czy inny znany osobnik albo chodzi na pasku rosyjskich służb specjalnych, albo wprost jest agentem tych służb.

Wyjątkiem jest Donald Tusk, co do którego propaganda PiS prowadzi mocno schizofreniczną narrację, bo przez lata nazywała go „niemieckim agentem” i jednocześnie „kumplem Putina”, więc wychodzi na to, iż w poniedziałki Tusk wysługuje się Niemcom, ale już we wtorki Moskwie, a w środy jest pewnie „człowiekiem Paryża” (co dobitnie potwierdza ostatnia wizyta Macrona, bo jak wiadomo, prawdziwie poważny polityk spotyka się z Pudzianem, a nie z prezydentem Francji)

W tym gąszczu oskarżeń o bycie rosyjskimi agentami umykają rzeczy ważne i istotne. Tylko w ciągu ostatnich dni aż trzy osoby związane z prawicą — tuzy o wielkich zasięgach medialnych — powtórzyły wprost i z uśmiechem rosyjskie fejki.

  1. Konrad Berkowicz, miłośnik darmowych patelni i garnków z IKEA, opublikował fałszywą informację, rozpowszechnianą przez rosyjskich propagandystów, dotyczącą sprzedaży drogich aut marki Bentley w Kijowie. Sens jest taki, iż tu niby wojna, a Ukraińcy dotacje na broń i amunicję przejadają w salonach z drogimi autami.

Kłamstwo Berkowicza jest sprytne, bo opiera się częściowo na prawdziwych danych. Bentley opublikował ranking salonów Bentleya i na trzecim miejscu, po Padwie i Rotterdamie, rzeczywiście znalazł się Kijów. Problem w tym, iż ten ranking nie dotyczy sprzedaży aut.

Matthew Reed, szef ds. komunikacji firmy Bentley, wyjaśnia, iż decydowało aż 12 kryteriów, a salon w Kijowie otrzymał nagrodę m.in. za trwanie w maksymalnie niesprzyjających warunkach.

  1. Marianna Schreiber, prawicowa patocelebrytka i seryjna kolekcjonerka narodowych buhajów, opublikowała zmanipulowany filmik, na którym król Szwecji nie podaje ręki Zełenskiemu, i podjudza na Ukraińców pytaniem typu: „Jak sądzicie, czemu król nie przywitał się z Ukraińcem?”. Filmik ma setki tysięcy wyświetleń, a komentarze tryskają wesołym polskim jadem i nienawiścią.

Manipulacja polega na tym, iż filmik jest ucięty. Panowie tylko ustawiają się do zdjęcia i chwilę potem podają sobie ręce. Wystarczy zobaczyć cały filmik ze spotkania.

  1. Jarosław Kaczyński, komentując wybory na Węgrzech, powtórzył znane kłamstwo na temat Pétera Magyara — iż ten ugotował psa w mikrofalówce. Kłamstwo opublikował portal internetowy sterowany z Moskwy.

Hodowca Łupieżu, przyłapany na powielaniu rosyjskiego kłamstwa, naiwnie tłumaczył się, iż „tego krążyło wokół tyle, iż trudno było w to nie uwierzyć”.

A właśnie tak się dzieje, Drogi Prezesie. Zmanipulowanych bzdur krąży całe mnóstwo, ale nie jest rolą polityków i celebrytów bezrozumne powtarzanie tych fałszywek. A może wcale nie bezrozumne? Może właśnie całkowicie świadome?

Czy to przypadek, iż trzy bardzo znane i popularne osoby — każda z innej półki, ale za to wszystkie z prawej strony — wprost służą jako darmowe megafony do nagłaśniania fejków wymyślonych na Kremlu?

Mnie też już nudzą te ciągłe oskarżania i pomówienia o uleganie rosyjskim wpływom, które zalewają przestrzeń medialną. Bo tak naprawdę zaciemniają one rzeczywisty obraz. W tym festiwalu oskarżeń, które uprawiają WSZYSTKIE strony politycznego konfliktu, gubi się prawda i sens tego, kto rzeczywiście i skutecznie wspiera narrację propagandystów Putina.

Podałem tylko trzy głośne przypadki posługiwania się kłamstwami znad Wołgi (a są tego tysiące w wykonaniu mniej znanych postaci). Wszystkie trzy dotyczą osób, które podają się za patriotów i reprezentują Polskę PiS oraz na prawo od PiS. Ciekawe, czemu właśnie tej stronie ruska bałałajka gra miłe dla ucha melodie?

Idź do oryginalnego materiału