Przez ostatnią dekadę centra danych były witane przez lokalne władze z otwartymi ramionami: miejsca pracy, podatki, prestiż technologiczny. Dziś w wielu miejscach Stanów Zjednoczonych nastroje odwróciły się o 180 stopni. Nowy Jork, Seattle, Utah, Kalifornia – wszędzie słychać to samo: stop dla nowych serwerowni. Boom na infrastrukturę AI trafił na mur społecznego oporu, jakiego branża technologiczna się nie spodziewała.
71% Amerykanów mówi „nie”. choćby elektrownia jądrowa lepsza
Skala niechęci jest ogromna. Badanie Gallup przeprowadzone w marcu 2026 roku wykazało, iż 71% dorosłych Amerykanów sprzeciwia się budowie centrum danych AI w swojej okolicy, przy czym niemal połowa – 48% – jest temu zdecydowanie przeciwna. Tylko 27% popiera takie inwestycje.
Najbardziej wymowne jest jednak porównanie z inną infrastrukturą, która przez pół wieku była synonimem strachu: tylko 53% Amerykanów sprzeciwia się budowie elektrowni jądrowej w pobliżu swojego domu – o 18 punktów procentowych mniej niż w przypadku centrów danych. Od kiedy Gallup zaczął zadawać pytanie o elektrownie jądrowe w 2001 roku, sprzeciw nigdy nie przekroczył 63%. Centra danych przebiły ten rekord przy pierwszym pytaniu.
Powody sprzeciwu są konkretne i przyziemne: 18% respondentów wymienia zużycie wody, 18% energii elektrycznej, 16% zanieczyszczenia – hałas, powietrze, woda – a ok. 22% wskazuje problemy z jakością życia, w tym ruch drogowy i wyższe rachunki za prąd. To nie abstrakcyjny lęk przed technologią – to reakcja na namacalne, codzienne skutki.
Nowy Jork i Seattle: rok przerwy na myślenie
Legislatura stanu Nowy Jork jako pierwsza podjęła działania na poziomie stanowym. Parlament uchwalił roczne moratorium na nowe centra danych, zobowiązując stanową agencję środowiskową do przygotowania raportu oceniającego zużycie energii elektrycznej, wody i ziemi przez centra danych oraz generowane przez nie zanieczyszczenia. Firmy planujące budowę obiektów o szczytowym zapotrzebowaniu co najmniej 20 megawatów będą musiały zorganizować i sfinansować publiczne wysłuchania co najmniej trzy miesiące przed uzyskaniem zgody. Ustawa czeka na podpis gubernator Kathy Hochul.
Seattle poszło podobną drogą, ale z konkretnym impulsem. Rada miasta zatwierdziła roczne moratorium na nowe centra danych po tym, jak miejska firma energetyczna zaalarmowała o pięciu tajemniczych projektach, które łącznie wymagałyby ponad jednej trzeciej całkowitej mocy energetycznej miasta – 369 megawatów w systemie o pojemności ok. 1 gigawata. Moratorium obejmuje obiekty powyżej 20 megawatów, z możliwością przedłużenia o kolejne sześć miesięcy.
Utah kontra miliarder: centrum danych dwa razy większe niż Manhattan
Najgłośniejsza batalia toczy się w Utah, gdzie celebryta biznesowy Kevin O’Leary ze „Shark Tank” zaplanował kampus centrum danych o powierzchni 40 000 akrów – dwa razy większy niż Manhattan – tuż obok kurczącego się Wielkiego Słonego Jeziora. Przewodniczący Senatu stanu Stuart Adams wezwał O’Leary’ego do redukcji projektu o 75% – z 40 000 do 10 000 akrów – i zażądał, by wszelka nadwyżka wody była oczyszczana i przeznaczana na rzecz jeziora. Gubernator Spencer Cox wydał rozporządzenie nakazujące agencjom stanowym priorytetowe traktowanie zdrowia Wielkiego Słonego Jeziora przy podejmowaniu decyzji o centrach danych.
Niektóre miejscowości idą jeszcze dalej niż czasowe moratorium. Monterey Park w Kalifornii przeprowadziło specjalne referendum, w którym około 86% głosujących opowiedziało się za stałym zakazem budowy centrów danych w granicach miasta. To nie jest rok przerwy – to definitywne „nie”.
Branża kontra społeczności: starcie, którego nie można wygrać siłą
Przemysł technologiczny stoi przed dylematem bez łatwego wyjścia. Centra danych zużywają już 4,4% krajowej energii elektrycznej w USA – liczba, która może wzrosnąć do 12% do 2028 roku. Zużycie wody potroiło się między 2014 a 2023 rokiem, osiągając szacunkowo 17 miliardów galonów. To realne koszty ponoszone przez lokalne społeczności – w rachunkach za prąd, poziomie wód gruntowych i hałasie za oknem.
Polityczny opór wobec centrów danych rośnie szybciej niż same centra danych. Branża wydała 725 miliardów dolarów na infrastrukturę AI zakładając określone tempo budowy. To tempo wymaga pozwoleń. A pozwolenia wymagają politycznej woli. I właśnie tej woli coraz bardziej brakuje – bo wyborcy, którzy wybierają polityków wydających te pozwolenia, w 71% mówią „nie”.

3 godzin temu














