Są zawody wybitnie fotogeniczne i z dużym potencjałem kinowym – dzień z życia strażaka („Notre Dame płonie”), kucharza („The Bear”) czy lekarza na SOR-ze („The Pitt”) to gotowy materiał na film. Wystarczy dobrać odpowiednich aktorów, wymyślić problem – pożar, spalona pieczeń, zawał – zadbać o wiarygodne tło i można kręcić. Tłumacz do takich profesji nie należy. Nie żeby nie było charyzmatycznych tłumaczy (Boy-Żeleński, Aga Zano) czy pasjonujących dylematów: Pięknie czy wiernie? Swojsko czy egzotycznie? W cieniu czy w świetle reflektorów i w sążnistych przypisach? Problem w tym, iż wszystko rozgrywa się w głowie.
- Strona główna
- Polityka krajowa
- Kilka refleksji z okazji Dnia Tłumacza
Powiązane
Skolim ocenił Tuska i Nawrockiego. Wystarczyło jedno zdanie
1 godzina temu
Nowe opłaty na cmentarzach. Rząd Tuska chce zmian
1 godzina temu
Polecane
Szok! Legia Warszawa rozniesiona w hicie
29 minut temu

3 dni temu











