Tani prąd, wielkie inwestycje i jedność zamiast napięć w PiS. Janusz Cieszyński w "Rozmowie naTemat" nie tylko broni dorobku PiS i oddaje szacunek Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale też ostro atakuje rząd i odpowiada na zarzuty dotyczące afery zondacrypto.
Nie odpowiada jednoznacznie, czy to Mateusz Morawiecki byłby lepszym kandydatem na premiera, idąc za decyzją prezesa PiS, iż to Przemysław Czarnek ma pełnić tę rolę w przyszłym rządzie. Wybrzmiewa jednak przekonanie, iż Morawiecki był sprawnym premierem, więc sprawdziłby się w tej roli.
O brak konkurencyjności obwinia działania Unii Europejskiej dotyczące polityki energetycznej oraz podatkowej, ale to Donaldowi Tuskowi zarzuca odpowiedzialność za wzrost bezrobocia i brak wielkich programów gospodarczych.
W rozmowie Janusz Cieszyński odnosi się też do finansowania konferencji CPAC przez zondacrypto tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich. Dosadnie komentuje też fakt przyjęcia środków od Przemysława Krala przez fundację Zbigniewa Ziobro.
"Kaczyński jest prawdziwym liderem"
Janusz Cieszyński jasno stawia sprawę – w PiS nie ma miejsca na podważanie pozycji Jarosława Kaczyńskiego.
– Pan prezes jest prawdziwym liderem. Bardzo często ludziom się wydaje, iż ta polityka to jest takie 100 proc. cynizmu i nic za tym nie ma. A tak nie jest. Kiedy miałem różne problemy w trakcie mojej kariery, zawsze wiedziałem, iż mogę na niego liczyć. I takich rzeczy się nie zapomina – mówi poseł PiS.
Podkreśla też znaczenie Mateusza Morawieckiego, choć partia dziś wskazuje na Przemysława Czarnka jako przyszłego premiera.
– Jestem jednym z największych fanów Mateusza Morawieckiego. Myślę, iż był doskonałym premierem, który nas przeprowadził przez bardzo trudne czasy z wielkim kunsztem. Natomiast dzisiaj kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera jest Przemysław Czarnek. I to jest osoba, za którą teraz stoimy, dlatego iż partia polityczna, która co chwilę zmienia decyzje, nigdy nie będzie w stanie zdobyć poparcia społeczeństwa – przekonuje Cieszyński.
Europa w "pułapce" i błędy, za które "zapłacą Polacy"
Polityk PiS nie zostawia suchej nitki na unijnej polityce klimatycznej.
– Dzisiaj Europa utraciła trwale konkurencyjność. O tym, gdzie rozwija się sztuczna inteligencja i centra danych, decydują ceny energii. jeżeli w USA czy Chinach są one dużo niższe, to tam powstają inwestycje. A jednocześnie europejskie prawo zabrania przetwarzania danych poza Europą – sami wpadliśmy w błędne koło – mówi rozmówca naTemat.
Cieszyński przekonuje, iż PiS zostawiło po sobie gotowe projekty, które zostały zahamowane, jak na przykład Centralny Port Komunikacyjny (CPK).
– W sześć lat wykonano pracę, która normalnie zajęłaby dekadę. Projekt był gotowy do realizacji, a mimo to został zatrzymany. Najpierw chciano go wyrzucić do kosza, a gdy ludzie się wściekli – wyciągnięto go z powrotem – mówi.
Zondacrypto? Wina Tuska
Najbardziej napięty moment rozmowy dotyczy jednak afery zondacrypto. Janusz Cieszyński zdecydowanie odrzuca odpowiedzialność PiS i przerzuca ją na obecny rząd, a choćby personalnie Donalda Tuska.
Przypomina aferę AmberGold i twierdzi, iż "zawsze, gdy rządzi Tusk, jest afera finansowa". Tej samej analogii nie przykłada jednak do afery GetBack z trefnymi obligacjami, gdy premierem był Mateusz Morawiecki a rządziło Prawo i Sprawiedliwość.
– W momencie, w którym pojawiły się wątpliwości co do tej giełdy, rządził Donald Tusk. Nic w tej sprawie nie zrobił. Wykorzystał krzywdę klientów jako polityczną pałkę przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. To rząd odpowiada za bezpieczeństwo pieniędzy Polaków – twierdzi poseł PiS.
W odniesieniu do finansowania CPAC przez zondacrypto – konferencji, w której wziął udział Karol Nawrocki, a która odbyła się na kilka dni przez drugą turą wyborów prezydenckich, Janusz Cieszyński nie widzi problemu. Twierdzi, iż to umowa sponsorska jak każda inna, iż trudno winić Juventus Turyn za fakt, iż jest sponsorowany przez tę firmę.
Z kolei w sprawie finansowania fundacji Zbigniewa Ziobro przez prezesa zondacrypto Przemysława Krala, Cieszyński ma bardziej zdecydowane stanowisko.
– Uważam, iż Zbigniew Ziobro i jego fundacja powinni oddać te wszystkie pieniądze, które dostali z zondacrypto. Nie powinno się brać pieniędzy z takich miejsc. Myślę, iż te pieniądze powinny wrócić tak, żeby trafiły do klientów, którzy zostali w tym poszkodowani – mówi rozmówca naTemat.
Polityk podkreśla też, iż wcześniej – za rządów PiS – pojawiały się ostrzeżenia ze strony instytucji państwowych.
– Komisja Nadzoru Finansowego wielokrotnie ostrzegała, żeby nie lokować tam pieniędzy. Ta firma wyniosła się z Polski właśnie dlatego, iż pojawiły się wątpliwości. Gdyby państwo działało tak, jak powinno, należało skontaktować się z zagranicznym regulatorem i sprawdzić sytuację, zanim problem urósł do takich rozmiarów – przekonuje Janusz Cieszyński.
Spór o zondacrypto i przyszłość polskiej gospodarki oraz o dalszy kierunek PiS pokazuje, jak ostre są dziś podziały w polskiej polityce.
Pełna rozmowa odsłania jeszcze więcej – warto zobaczyć ją w całości na naszym kanale YouTube naTemat.

11 godzin temu










