Na to pytanie odpowiedź znają nieliczni – a pytając w różnych źródłach, możemy otrzymać trzy różne (i prawidłowe) odpowiedzi – to jeden z wielu przykładów braku transparentności w polskiej energetyce. Inny to rynek mocy i jego beneficjenci. Fundacja Instrat wraz z partnerami wystosowała kolejny apel do Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), Ministra Energii oraz Urzędu Regulacji Energetyki (URE) ws. udostępnienia danych z zakresu energetyki.
Nasza prośba dotyczy trzech obszarów: rynku mocy, porównywalności i ciągłości udostępniania danych o pracy systemu energetycznego oraz zainstalowanej mocy i jednostek wytwórczych.
Choć w ostatnich latach – również za sprawą naszych działań – byliśmy świadkami zwiększania transparentności dot. danych z obszaru energetyki, to przez cały czas pozostaje duże pole do poprawy. Otwarte dane i wiedza o działaniu systemu energetycznego w Polsce potrzebne są nie tylko analitykom i debacie publicznej, ale i do podejmowania decyzji inwestycyjnych czy możliwości modelowania pracy systemu w kolejnych latach. Dysponentem tych danych są Polskie Sieci Elektroenergetyczne.
Apel powstał we współpracy z Instytutem Reform, Polskim Stowarzyszeniem Fotowoltaiki i Magazynowania Energii, Stowarzyszeniem Polska Izba Magazynowania Energii i Elektromobilności oraz portalem Wysokie Napięcie.
Rynek mocy – każdy płaci, ale kto zyskuje?
Pierwszym problemem jest brak danych z rynku mocy – to mechanizm, w którym elektrownie konwencjonalne zarabiają nie tyle na produkcji energii elektrycznej , co na gotowości do tego działania. Dotyka więc pośrednio wszystkich obywateli, bo jego koszty odbijają się w rachunku za prąd. W latach 2021–2025 koszty rynku mocy wyniosły łącznie blisko 30 mld zł. Mimo to podstawowe informacje o beneficjentach tego mechanizmu – a więc lokalizacja, całkowita moc czy wykorzystywane paliwo – nie są publicznie dostępne w przejrzystej formie.
PSE odmawia przekazywania tych informacji, powołując się na brak podstaw prawnych i wskazując, iż oferenci wiele informacji oznaczają jako tajemnicę przedsiębiorstwa, zaś URE i Ministerstwo Energii odsyłają pytających z powrotem do PSE.
Rynek mocy jest formą pomocy publicznej notyfikowaną w Komisji Europejskiej – przejrzystość w tym zakresie jest nie tylko zasadna, ale konieczna, by móc z większą dokładnością analizować funkcjonowanie Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) w przyszłości. Problemy dokładniej opisujemy tutaj.
Warto wspomnieć, iż w tej chwili powstaje nowy model rynku mocy, który ma obowiązywać od 2030 r. PSE i inni decydenci już dziś mogą zacząć przygotowania do zapewnienia przejrzystości nowego mechanizmu, który ma wspierać OZE i magazyny, a nie elektrownie cieplne.
Licencje i porównywalność danych
Dane dostępne na raporty.pse.pl (główne źródło danych o pracy KSE) przede wszystkim pozbawione są informacji nt. licencji (a więc korzystający z nich działają w szarej strefie), oraz metodologii czy metadanych, co uniemożliwia porównywanie ich z innymi źródłami. W efekcie dane dot. tej samej kwestii niekiedy różnią się pomiędzy raportami PSE, ENTSO-e czy miesięcznikami ARE. To kuriozalna sytuacja pokazująca, iż dane udostępniane przez państwowe czy unijne podmioty mogą nie pokrywać się z prawdą.
Po zmianach wprowadzonych w czerwcu 2024 r. dane historyczne i bieżące dotyczące tych samych wielkości przestały być bezpośrednio porównywalne – przykładem jest zapotrzebowanie na moc, czyli jedna z podstawowych wielkości, które zmieniły definicję z brutto na netto.
Liczne grono użytkowników danych PSE, prócz uczestników rynku energii i operatorów, nie jest również informowane o nadchodzących zmianach, a te wprowadzane są chaotycznie. Więcej o jakości danych piszemy w opisie problemu przesłanym do adresatów apelu.
Ile mocy jest w systemie?
Informacje o mocy zainstalowanej w KSE są publikowane nieregularnie i są niejednoznaczne. Paradoksalnie, publikują je aż trzy źródła (PSE, ENTSO-E i ARE), ale nie wpływa to pozytywnie na transparentność, bo każde z nich podaje różne wartości – prawdopodobnie przez niejasne rozbieżności metodologiczne. W efekcie, pytając “Ile mocy mamy w Polsce z wiatraków?”, w trzech źródłach otrzymamy trzy odpowiedzi i każda z nich może być prawidłowa. Co więcej PSE zaprzestało publikacji podstawowych danych o poszczególnych blokach w najważniejszych krajowych elektrowniach oraz tych, przewidywanych do zbudowania w ciągu najbliższych pięciu lat. Kolejnym problemem jest np. brak informacji, kiedy w raportach pojawią się dane dot. wielkoskalowych magazynów bateryjnych, które fizycznie już “pracują” w systemie.
Powyższe kwestie powodują kilka problemów. To m.in. brak możliwości uzyskania precyzyjnej miary współczynnika wykorzystania mocy zainstalowanej poszczególnych technologii, czyli capacity factor (CF). To kluczowa miara wykorzystywana przy tworzeniu nowych produktów giełdowych dla technologii OZE lub w umowach PPA. Pozwala też scharakteryzować region pod względem profilu produkcji, co jest punktem wyjścia do analiz rozwoju OZE. PSE poprzez ENTSO-e zapewnia godzinowe dane o produkcji, ale nie publikuje zbioru danych o miesięcznej mocy zainstalowanej, tak więc nie ma z czym je zestawić. Jak już wskazywano, wartości w innych źródłach nie są porównywalne – branża jest więc skazana na domysły i wykorzystanie mało precyzyjnych danych. To zaś może wpływać na jakość analiz i, w konsekwencji, atrakcyjność rynku dla inwestorów. Podstawowy zakres danych o krajowych elektrowniach to punkt wyjścia dla oceny ekonomiki pracy jednostek czy adekwatności wsparcia publicznego. Pełen opis tego problemu znajduje się tutaj.
Apel został zrealizowany w ramach projektu realizowanego w latach 2025-2026 dzięki dofinansowaniu Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach programu „Rządowy Program Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO”.

6 dni temu














