Kurz ścieli się gęsto.
Odpady garmażeryjne
gniją pod zlewem.
Cokolwiek powiem,
rozlewa się po podłodze,
aż strach postawić stopę.
W tym wszystkim ty,
jako ostatnia przyczyna
trwania na poduszce,
przesuwasz wskazówki
o jedną minutę codziennie
ku ostatecznej chwili.
Bo tylko ciałem
i czasem myślą,
urojeniami w tłumie,
jak fusy w kubku,
wylewam się do odpływu.
Już nie chcę być
tylko hasłem w krzyżówce.














