
To ważne także dla Polski, bo ten metal jest potrzebny m.in. w obronności, energetyce i transformacji ekologicznej, a unijni producenci zmagają się z globalną nadwyżką podaży oraz rosnącą konkurencją.
Nowe rozporządzenie zacznie obowiązywać po wygaśnięciu dotychczasowych środków ochronnych, które funkcjonują od 2018 roku. Te środki kończą się 30 czerwca 2026 roku. Celem zmian jest ograniczenie skutków nadpodaży stali na świecie i poprawa sytuacji unijnych hut.
Według Rady UE światowa nadwyżka podaży stali może do 2027 roku wzrosnąć do 721 mln ton. To ponad pięć razy więcej niż roczna konsumpcja stali w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Tak duża nadwyżka zwiększa presję na europejski rynek.
Strategiczny materiał
Stal jest jednym z kluczowych materiałów dla unijnej gospodarki. Jest potrzebna m.in. w budownictwie, energetyce, transporcie, przemyśle obronnym i projektach związanych z transformacją ekologiczną.
Przemysł stalowy w UE jest trzecim co do wielkości producentem stali na świecie. Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Stali sektor obejmuje ok. 500 zakładów w 22 krajach. Bezpośrednio zatrudnia ok. 300 tys. pracowników i produkuje średnio 146 mln ton stali rocznie. Jednocześnie branża w ostatnich latach mocno się skurczyła. Rada UE podaje, iż od 2007 roku sektor utracił ok. 65 mln ton mocy produkcyjnych i 100 tys. miejsc pracy.
Import mocno naciska na unijny rynek
Unijny rynek był dotąd jednym z głównych odbiorców światowej nadwyżki stali. Doprowadziło to do wzrostu importu, słabszego wykorzystania mocy produkcyjnych i wysokich kosztów produkcji w UE.
W 2024 roku wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskim sektorze stalowym wyniosło 67 proc. Oznacza to, iż huty nie pracowały na pełnych możliwościach, mimo iż infrastruktura i koszty stałe przez cały czas musiały być utrzymywane.
Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Stali EUROFER wynika, iż udział importu w konsumpcji stali w III kwartale 2025 roku osiągnął 29 proc. W całym 2024 roku było to 27 proc. W odpowiedzi Komisja Europejska przygotowała nowe przepisy chroniące unijnych producentów.
Cła na stal będą większe
Rozporządzenie przyjęte 19 maja przez Parlament Europejski przewiduje obniżenie kontyngentów importowych. Kontyngent to limit ilości towaru, który można sprowadzić na określonych warunkach, np. bez cła. W praktyce nowe przepisy mają obniżyć wolumen importu bezcłowego do 18,3 mln ton rocznie. To o 47 proc. mniej niż w 2024 roku. Po przekroczeniu limitu przywozu będzie obowiązywać 50-proc. stawka celna, a nie dotychczasowe 25 proc.
Cło to opłata nakładana na towary sprowadzane z zagranicy. Ma chronić rynek wewnętrzny albo wyrównywać warunki konkurencji, jeżeli importowany produkt jest tańszy m.in. z powodu subsydiów, niższych standardów albo innych kosztów produkcji.
Bruksela chce ograniczyć nieuczciwą konkurencję
Borys Budka, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej i przewodniczący parlamentarnej Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, tłumaczy, iż nowe przepisy mają chronić europejski przemysł przed konkurencją spoza UE.
– Przede wszystkim mówimy o mechanizmach, które będą zapobiegały nieuczciwej konkurencji ze strony krajów, które na przykład subsydiują ten przemysł, bądź takich, które nie mając określonych wymagań dotyczących produkcji energii, mogą stosować ceny dumpingowe – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Borys Budka, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, przewodniczący parlamentarnej Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE).
Ceny dumpingowe oznaczają sprzedaż towarów po bardzo niskich cenach, często poniżej kosztów lub dzięki wsparciu państwa. Taka praktyka może wypierać producentów działających w krajach, gdzie koszty pracy, energii i regulacji są wyższe.
Odbiorcy stali obawiają się wzrostu cen
Europejscy producenci stali popierają nowe przepisy, ale liczą też na kolejne działania. EUROFER wskazuje m.in. na potrzebę wzmacniania wewnętrznego popytu na stal. Stowarzyszenie podkreśla jednocześnie, iż choćby po zmianach UE będzie jednym z najbardziej otwartych rynków na świecie.
Nowe regulacje, które wprowadzają cła na stal, budzą jednak obawy części odbiorców importowanego materiału. Chodzi o firmy, które wykorzystują stal jako surowiec do dalszej produkcji i mogą odczuć wzrost kosztów, jeżeli import stanie się droższy.
– Bardzo ważne jest, żeby przy tych mechanizmach pamiętać o ochronie europejskiego przemysłu. Te narzędzia też muszą być wprowadzane bardzo rozsądnie. Są sektory, które już sygnalizują, iż bez zmiany niektórych propozycji może być nakręcona spirala w innych branżach – uważa Borys Budka. – Staramy się więc te niebezpieczeństwa zniwelować i mam nadzieję, iż finalnie uda się dzięki tym przepisom wzmocnić konkurencyjność europejskiego przemysłu stalowego.
To pokazuje główny dylemat nowych regulacji. Z jednej strony mają chronić producentów stali przed nieuczciwą konkurencją. Z drugiej – nie powinny nadmiernie podnosić kosztów w branżach, które kupują stal i przetwarzają ją dalej.
– Trzeba mieć silną unijną gospodarkę, być silnym rynkiem wewnętrznym, rozmawiać z partnerami. Natomiast musimy pamiętać, iż żyjemy w bardzo trudnych czasach, jeżeli chodzi o uczciwy handel międzynarodowy. Obserwujemy bardzo duże subsydia ze strony chociażby Stanów Zjednoczonych czy Chin. Europa musi na to adekwatnie odpowiadać, o ile chcemy, aby nasz przemysł przetrwał – uważa europoseł.
W lutym EUROFER podał, powołując się na Eurostat, iż w drugiej połowie 2025 roku eksport stali z UE do USA spadł o 30 proc. rok do roku. Miało to związek z wprowadzeniem przez administrację Donalda Trumpa 50-proc. ceł.
Polska może skorzystać na nowych regulacjach
Zdaniem Borysa Budki nowe regulacje mogą wzmocnić także polski przemysł stalowy. W Polsce funkcjonują inwestycje stalowe ArcelorMittal w województwie śląskim, a sektor ma znaczenie dla regionalnej gospodarki i łańcuchów dostaw. Wyniki firmy za I kwartał pokazują, iż niższy import może przełożyć się na wyższe wykorzystanie mocy produkcyjnych. To z kolei miałoby pomóc w przywróceniu rentowności i zwrotu z kapitału do stabilniejszych poziomów.
– W Polsce mamy inwestycje stalowe ze strony ArcelorMittal w województwie śląskim. Zawsze byliśmy mocni w produkcji stali i chciałbym, żeby dzięki tym nowym regulacjom tak zostało, aby Polska była liczącym się graczem w Unii Europejskiej, a co za tym idzie, w przyszłości na arenie międzynarodowej – podkreśla Borys Budka.
Ochrona rynku ma pomóc, ale nie rozwiąże wszystkich problemów
Nowe cła na stal i niższe limity bezcłowego importu mogą poprawić pozycję europejskich producentów. Nie zastąpią jednak działań, które zwiększają popyt, obniżają koszty energii i wzmacniają konkurencyjność przemysłu. Dla Polski istotne będzie to, czy unijne regulacje rzeczywiście przełożą się na większą stabilność sektora stalowego i wyższe wykorzystanie mocy produkcyjnych. Ważne będzie też, czy nie podniosą nadmiernie kosztów w branżach korzystających ze stali.
Dlatego nowe przepisy są przede wszystkim próbą ustawienia granic konkurencji na rynku, który staje się coraz bardziej polityczny. W świecie subsydiów, ceł i nadwyżek produkcji sama otwartość rynku przestaje wystarczać, jeżeli europejski przemysł ma utrzymać produkcję, miejsca pracy i znaczenie w globalnych łańcuchach dostaw.
Polecamy także:
- Freelancerzy mogą dostać rykoszetem. Ustawa platformowa budzi obawy branży
- Firmom znikają palety i kontenery. Straty mogą sięgać milionów euro
- Między dekarbonizacją a konkurencyjnością – Polska w nowym porządku przemysłowym

1 godzina temu












