Europa drży przed ruchem Donalda Trumpa. "Chce nas odsunąć na bok"

1 godzina temu

Donald Trump ponownie skupia uwagę na Ukrainie. Po rozmowach z Władimirem Putinem i Wołodymyrem Zełenskim amerykański prezydent zadeklarował, iż widzi szansę na zakończenie wojny. Deklaracje Białego Domu budzą jednak niepokój w Europie. Jak opisuje portal Politico, unijni przywódcy obawiają się, iż Waszyngton podejmie najważniejsze decyzje za ich plecami.

Ramberg/Getty Images Signature/Connor McManus/ Pexels/The White House/Flickr/PAP/EPA/AL DRAGO/POOL
Politico: Europejczycy nie cieszą się na powrót Donalda Trumpa do tematu zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie

Kwestia przyszłości formatu negocjacyjnego w sprawie zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie zostanie omówiona we wtorek, kiedy Donald Trump oraz pozostali przywódcy państw grupy G7 spotkają się z Wołodymyrem Zełenskim na dwugodzinnej sesji roboczej.

Sam Zełenski publicznie podkreśla, że udział Stanów Zjednoczonych pozostaje najważniejszy dla zakończenia konfliktu. Po niedzielnej rozmowie z Trumpem ukraiński prezydent przekazał, iż obaj mieli "dobre pomysły, które mogą przybliżyć pokój". Zupełnie inaczej sprawa wygląda jednak z perspektywy Brukseli, Paryża czy Berlina - ustalił portal Politico.

Wojna na Ukrainie. Europa obawia się powrotu Trumpa do negocjacji

Zanim rozmowy na szczycie G7 rozpoczęły się na dobre, Trump dał europejskiej stronie powody do obaw. W dniu swoich 80. urodzin odbył długą rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji.

– Wczoraj odbyliśmy bardzo dobrą rozmowę z prezydentem Zełenskim i prezydentem Putinem. Myślę, iż może uda się coś z tym zrobić. Sądzę, iż obaj są na to bardzo otwarci - stwierdził Donald Trump, cytowany przez portal Politico.

ZOBACZ: Kiedy koniec wojny? Zełenski: Najbliższe tygodnie mogą wiele rozstrzygnąć

Europejscy przywódcy obawiają się, iż deklaracja Trumpa oznacza próbę marginalizacji roli Europy. Oliwy do ognia dolał doradca Putina Jurij Uszakow, który przekazał, iż wyznaczeni przez prezydenta USA specjalni wysłannicy ds. Ukrainy - Steve Witkoff i Jared Kushner - mają w najbliższym czasie udać się do Moskwy.

Za kulisami europejscy urzędnicy nie kryją frustracji. Do tej pory uwaga Trumpa była skupiona na wojnie z Iranem, co dawało Europie większe pole manewru w kwestii ukraińskiej. - To, iż Trump był rozproszony, niekoniecznie było czymś złym - przyznaje anonimowo jeden z unijnych dyplomatów w rozmowie z Politico.

Macron i von der Leyen żądają głosu dla Europy

Prezydent Francji Emmanuel Macron przypomniał, iż to Europa finansuje w tej chwili znaczną część uzbrojenia i pomocy dla Kijowa, dlatego musi mieć bezpośredni wpływ na kształt rozmów pokojowych.

W podobnym tonie wypowiada się szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Podkreśliła, iż pomoc Unii Europejskiej dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro pokrywa aż dwie trzecie potrzeb finansowych Kijowa na ten i przyszły rok. - W przypadku pozostałej jednej trzeciej potrzebujemy większego zaangażowania partnerów Ukrainy. To będzie jeden z tematów tego szczytu - zapowiedziała.

ZOBACZ: Trump rozmawiał z przywódcami Rosji i Ukrainy. Opublikowano komunikaty

Von der Leyen ogłosiła również dodatkowe 75 milionów euro unijnych grantów dla Ukrainy oraz 15 miliardów euro pożyczki dla Francji na wzmocnienie przemysłu obronnego w ramach programu SAFE. Towarzyszący jej przewodniczący Rady Europejskiej António Costa dodał z kolei, iż konflikt trwa już dłużej niż I wojna światowa, a jedność G7 jest kluczem do jego zakończenia.

Unia szykuje 21. pakiet sankcji. Uderzy w "flotę cieni"

Podczas wtorkowych rozmów liderów mają dominować dwa pytania: jak skłonić Putina do poważnych negocjacji oraz kto powinien reprezentować sojuszników Ukrainy. Kijów jednoznacznie zabiega o to, by Europa uczestniczyła w rozmowach nie jako mediator, ale jako pełnoprawny sojusznik. Wspólna linia europejsko-ukraińska zakłada kategoryczny brak ustępstw terytorialnych wobec Kremla.

Aby zmusić Moskwę do ustępstw, kraje europejskie chcą realizować strategię maksymalnej presji. Unia Europejska planuje w najbliższych tygodniach sfinalizować 21. pakiet sankcji. Ma on uderzyć m.in. w tzw. flotę cieni, czyli tankowce wykorzystywane przez Rosję do omijania restrykcji na eksport ropy.

W tym obszarze rysuje się jednak kolejny rozdźwięk na linii Bruksela-Waszyngton. Stany Zjednoczone w obawie przed wzrostem globalnych cen surowców złagodziły ostatnio sankcje energetyczne wobec Rosji i nie wykazują chęci do ponownego ich zaostrzania.

Biały Dom twardo: Tylko Trump może zakończyć wojnę w Ukrainie

Swoją grę dyplomatyczną próbuje prowadzić również format E3 (Niemcy, Francja i Wielka Brytania). Wysłannicy tych państw w ubiegłym tygodniu polecieli do Moskwy na rozmowy z wiceministrem spraw zagranicznych Rosji Michaiłem Gałuzinem. Przedstawili tam twarde warunki: pełne zawieszenie broni, solidne gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz uznanie obecnej linii kontaktu jedynie za punkt wyjścia do rozmów.

ZOBACZ: Zełenski leci na szczyt G7. Znowu omija Polskę, wybrali inne lotnisko

Jeśli jednak Trump zaangażuje się bezpośrednio, może nie podzielać europejskiej wizji rozmów - ani choćby nie chcieć udziału Europejczyków przy stole. - Okazuje się, iż jedyną osobą na świecie, co pokazuje rolę prezydenta na arenie międzynarodowej, która może doprowadzić obie strony do rozmów i spróbować wynegocjować koniec tej wojny, jest prezydent Trump - powiedział portalowi Politco wysoki rangą przedstawiciel administracji USA.

Idź do oryginalnego materiału