- Problem Grzegorza Brauna to jest przede wszystkim problem prawicy, jej samoświadomości, kształtu - mówił w programie "Najważniejsze pytania" Marek Jurek, były polityk PiS i członek powołanej przez prezydenta Rady Nowej Konstytucji. Stwierdził również, iż gdyby PiS i Konfederacja miały lepsze relacje, poparcie dla obu partii by urosło.
"Dziecko zaniechania". Były polityk PiS o popularności Brauna

Zdaniem Marka Jurka Jarosław Kaczyński nie powinien negocjować z partią Grzegorza Brauna. - Problem Grzegorza Brauna to jest przede wszystkim problem prawicy, jej samoświadomości, kształtu i tak dalej. Problem Donalda Tuska, jego wywrotowej polityki, to centralny problem państwa - mówił w programie "Najważniejsze pytania" Marek Jurek.
Przemysław Szubartowicz zapytał, czy nie uważa Grzegorza Brauna za "dziecko zaniechania przeszłości". Jurek zgodził się i stwierdził, iż Braun bez przerwy eksploatuje zwiększenie emocji w społeczeństwie w tematach historycznych.
ZOBACZ: Braun sojusznikiem Tuska? Poseł Rozwoju Plus: Gra o jego jak najwyższy wynik
- Już w tej chwili każdego, kto będzie mówił, iż niepodległość Ukrainy jest dla Polski ważna, zaraz nazwie się banderowcem. Politycy jednak powinni w tym realizmie demokratycznym zachować jakiś umiar. (...) Przywódcy są po to, żeby moderować i kontrolować (poglądy - red.) - powiedział.
Marek Jurek o relacjach z Ukraicami."Cena jaką płacimy"
Były Marszałek Sejmu, iż dzisiejsze nastroje wobec Ukraińców w Polsce to "cena, jaką płacimy na brak zmysłu historii rządzącej w latach 90. Unii Demokratycznej. - Ludzie mieli masę bólu po wojnie, często niewypowiedzianego. (...) Nie było długo żadnej odpowiedzi państwa - mówił.
Przypomniał również, iż znalazł uchwałę Mariana Piłki z 2003 roku. - Mówiła ona, iż doszło do tragedii, w której zginęło wielu niewinnych Polaków, ale w ramach akcji odwetowych ginęli również Ukraińcy. To jakby na jednym planie postawić ofiary obozów koncentracyjnych i ofiary nalotów dywanowych na Niemcy - porównał.
ZOBACZ: Ukraińcy gratulują i dziękują Wojsku Polskiemu. "Chwała Polsce! Chwała Ukrainie!"
Dodał, iż w tamtym czasie odrzucono poprawkę o nazwaniu rzezi wołyńskiej ludobójstwem, ponieważ było to sprzeczne z ówczesną "polityka dialogu" między Polską i Ukrainą. Przekonywał, iż nie wzięto pod uwagę odczuć obywateli, co dziś odbija się "fatalnym echem".
- o ile chodzi dzisiaj o te nastroje antyukraińskie, to nas bardziej interesują ci, którzy popełnili zbrodnie, niż ofiary. A tu trzeba zachować jakąś równowagę. Oczywiście trzeba żądać od Ukrainy klarowanego stanowiska. Ale ludobójstwo to jest coś, co jest poza wszelką dyskusją i rzecz należało nazywać to po imieniu już w 2003 roku - zaznaczył.
Zdaniem Marka Jurka Polska musi dziś płacić za stwierdzenie, iż liczy się tylko zagrożenie ze strony Rosji. Paradoksalnie może osłabić to budowanie świadomości społecznej w tej sprawie. - Szczególnie czas od 2014 roku do 2022 roku, te 8 lat, to był czas kompletnie dla tej sprawy niewykorzystany. Pewne sprawy trzeba było powiedzieć bardzo jasno, iż dla nas ta sprawa jest przeszkodą, iż my ją będziemy podnosić - powiedział.


1 godzina temu













