Mój najulubieńszy kinomaniak i publicysta kulturalny, Zygmunt Kałużyński, nazwał zbiór swoich esejów „Do czytania pod prysznicem”. Nieśmiało trawestując mistrza, zatytułowałem swój felieton, nawiązując do prysznica, czyli do czytania po powszechnym laniu wody – i raczej nie chodzi tu o znikający w pomrokach dziejów śmigus z dyngusem, ale o tradycyjne wyborcze lanie wody. Choć piszę to...
- Strona główna
- Wybory i nastroje
- Do czytania po wyborach
Powiązane
Empatyczny anty-sondaż partyjny
6 godzin temu
Poganiacze bydła / Rozar
7 godzin temu
Polecane
Rozwód Poli i Michała Wiśniewskich. Znamy datę rozprawy
9 godzin temu

2 lat temu











