Czy dzisiaj w nocy przestawiamy już zegarki? Czas zimowy coraz bliżej

55 minut temu

Wieczory robią się coraz krótsze, a astronomiczna jesień już za nami. Kiedy spoglądamy za oknem, a tam już o 18 jest już ciemno powraca znajome pytanie: czy to już nie pora, by przestawić zegarki?

Zegar na Zamku Królewskim w Warszawie. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Zegarków nie przestawiamy dzisiaj, choć skojarzenie jest słuszne

Termin tegorocznej zmiany nie jest umowny ani uzależniony od pogody. Wynika wprost z rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 roku w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2022-2026. Dokument wskazuje, iż w 2026 roku czas letni zostanie odwołany 25 października. O godzinie 3:00 czasu letniego środkowoeuropejskiego zegary zostaną cofnięte na godzinę 2:00. Oznacza to, iż noc z soboty 24 października na niedzielę 25 października będzie miała 25 godzin.

Skojarzenie jest jednak słuszne, bo do zmiany pozostały więc jeszcze niemal 4 tygodnie czyli pełny miesiąc. Nie trzeba robić niczego ani w nocy z 26 na 27 września, ani podczas kolejnych wrześniowych nocy. Zamieszanie bierze się między innymi stąd, iż zarówno wiosenna, jak i jesienna zmiana wypada w weekend i zawsze następuje w ostatnią niedzielę odpowiedniego miesiąca. Wiosną jest to ostatnia niedziela marca, jesienią ostatnia niedziela października. W tym roku ostatnia niedziela października przypada właśnie 25 października.

O godzinie 3:00 ponownie zrobi się 2:00. Tej nocy dostaniemy dodatkową godzinę

Jesienna zmiana jest tą przyjemniejszą dla osób, które mogą spokojnie przespać całą noc. O godzinie 3:00 zegarki zostaną cofnięte o godzinę, więc ponownie będzie 2:00. telefony, komputery, smartwatche i większość urządzeń połączonych z siecią zrobią to automatycznie. manualnej zmiany przez cały czas mogą wymagać między innymi starsze zegary, budziki, zegarki w samochodach, kuchenki, piekarniki czy niektóre sterowniki domowych instalacji.

W praktyce godzina między 2:00 a 3:00 wystąpi tej nocy dwukrotnie. Rozporządzenie przewiduje choćby specjalny sposób jej formalnego oznaczania, aby można było rozróżnić oba okresy. Dla większości Polaków efekt będzie jednak znacznie prostszy: idąc spać o tej samej godzinie i wstając według nowego czasu, można spać o godzinę dłużej. Inaczej sytuacja wygląda u osób, które akurat wtedy będą w pracy.

Nie wszyscy dostaną godzinę snu. Część pracowników może spędzić godzinę dłużej w pracy

Państwowa Inspekcja Pracy zwraca uwagę, iż cofnięcie zegarków ma realne konsekwencje dla nocnych zmian. o ile pracownik ma zaplanowaną pracę przez 8 godzin, a grafik nie został odpowiednio skrócony z uwagi na zmianę czasu, w rzeczywistości może przepracować 9 godzin. Przy zmianie 12-godzinnej faktyczny czas pracy może wynieść 13 godzin. Dodatkowa godzina nie znika tylko dlatego, iż zegar ponownie pokazał 2:00 – jest rzeczywistym czasem wykonywania pracy i musi zostać odpowiednio rozliczona.

Państwowa Inspekcja Pracy wyjaśnia, iż w takiej sytuacji może powstać godzina nadliczbowa. Pracodawca może jednak wcześniej przygotować harmonogram w taki sposób, aby uwzględnić cofnięcie zegara i odpowiednio skrócić zmianę. Problem dotyczy między innymi osób zatrudnionych w ochronie, hotelach, szpitalach, zakładach pracujących całodobowo, centrach logistycznych, służbach czy transporcie. Dla nich noc z 24 na 25 października może wyglądać zupełnie inaczej niż dla osób, które po prostu nastawią budzik i wykorzystają dodatkową godzinę snu.

W Warszawie po zmianie bardzo gwałtownie zrobi się ciemno. Różnicę będzie widać natychmiast

Zmiana będzie szczególnie odczuwalna po południu. W Warszawie w sobotę 24 października, jeszcze według czasu letniego, słońce zajdzie około godziny 17:22. Już następnego dnia, po cofnięciu zegarków, zachód słońca przypadnie około 16:20. Nie oznacza to oczywiście, iż nagle stracimy godzinę światła dziennego – zmienia się wyłącznie godzina, którą pokazuje zegar. Dla osób kończących pracę około 16:00 lub 17:00 różnica będzie jednak bardzo mocno odczuwalna, bo praktycznie z dnia na dzień popołudniowy powrót do domu zacznie przypadać po zmroku.

Druga strona tej zmiany jest widoczna rano. 25 października w Warszawie słońce wzejdzie około godziny 6:18 według nowego czasu. Gdyby zegarków nie cofnięto, byłaby już 7:18. Cała idea sezonowej zmiany czasu polega właśnie na przesuwaniu godziny światła w taki sposób, aby jesienią i zimą więcej naturalnego światła przypadało na poranek kosztem popołudnia. Im bliżej grudnia, tym krótszy dzień i tak jednak staje się faktem niezależnym od tego, co pokazuje zegarek.

Miało już nie być zmiany czasu. Bruksela przez cały czas nie zakończyła sprawy

Co roku wraz ze zbliżającym się październikiem wraca również pytanie, dlaczego wciąż przestawiamy zegarki, skoro Unia Europejska kilka lat temu zapowiadała zakończenie tej praktyki. Komisja Europejska przedstawiła propozycję zniesienia sezonowych zmian już w 2018 roku, a Parlament Europejski w 2019 roku poparł projekt zakładający ich zakończenie. Pierwotnie mówiło się choćby o 2021 roku jako momencie, po którym Europejczycy nie mieliby już dwa razy w roku zmieniać czasu.

Nic takiego jednak nie nastąpiło. Rada Unii Europejskiej nie uzgodniła wspólnego stanowiska państw członkowskich, a bez tego procedura legislacyjna nie może zostać zakończona. Według aktualnych informacji Rady UE przez cały czas nie zapadła ostateczna decyzja i nie został ustalony termin jej podjęcia. Co więcej, Komisja Europejska uruchomiła w lutym 2026 roku nowe badanie dotyczące skutków ewentualnej rezygnacji ze zmian czasu. Analiza ma zostać zakończona do końca 2026 roku i ma dostarczyć państwom dodatkowych danych przed dalszymi rozmowami.

To oznacza, iż stare doniesienia mówiące o definitywnym zakończeniu przestawiania zegarków nie odpowiadają obecnej sytuacji. Projekt przez cały czas istnieje, ale nie został uchwalony. Dopóki państwa UE nie porozumieją się w tej sprawie i nie zostaną zmienione obowiązujące przepisy, w ostatnią niedzielę marca przechodzimy na czas letni, a w ostatnią niedzielę października wracamy do czasu standardowego.

Październikowa zmiana będzie wyjątkowa także z innego powodu

Obecne polskie rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów zawiera konkretne terminy zmian czasu tylko na lata 2022-2026. Tegoroczny 25 października jest więc ostatnią datą wymienioną w tym konkretnym akcie prawnym. Nie oznacza to jednak, iż Polska automatycznie przestanie zmieniać czas w 2027 roku. Unijna dyrektywa przez cały czas obowiązuje i przewiduje skoordynowane przechodzenie państw członkowskich na czas letni oraz powrót do czasu standardowego. Przed kolejnym sezonem konieczne będzie po prostu ustalenie krajowych terminów zgodnie z obowiązującym systemem, o ile wcześniej nie zmienią się regulacje na poziomie Unii.

Nie należy więc traktować tegorocznej zmiany jako potwierdzonej „ostatniej zmiany czasu”. Takiej decyzji w tej chwili nie ma. Trwające na poziomie europejskim prace mogą w przyszłości doprowadzić do odejścia od przestawiania zegarków, ale na 25 października 2026 roku wszystko pozostaje po staremu: o 3:00 cofamy wskazówki na 2:00 i przechodzimy na czas środkowoeuropejski.

Dzisiaj zegarków zostawiamy w spokoju. Zmianę trzeba zapamiętać dopiero na koniec października

W nocy z 26 na 27 września nie trzeba więc przestawiać żadnego zegara. Najbliższa zmiana nastąpi dokładnie za 4 tygodnie, w nocy z soboty 24 października na niedzielę 25 października. Telefony i urządzenia korzystające z automatycznej synchronizacji czasu powinny poradzić sobie samodzielnie, natomiast przed końcem października dobrze przypomnieć sobie o urządzeniach ustawianych manualnie. Szczególnie łatwo zapomnieć o zegarku w samochodzie, kuchence czy starszym sterowniku ogrzewania.

Osoby pracujące tej nocy powinny wcześniej sprawdzić swój harmonogram, ponieważ cofnięcie zegara może oznaczać rzeczywistą dodatkową godzinę pracy. Pozostali mogą zapamiętać znacznie prostszą zasadę: jesienią cofamy zegarki, więc 25 października śpimy godzinę dłużej. Dzisiaj natomiast niczego nie zmieniamy – do czasu zimowego pozostał jeszcze prawie miesiąc.

Idź do oryginalnego materiału