- Minister Andrzej Szeptycki zostaje w rządzie. Jest patriotą, jest bardzo dobrym ministrem - powiedziała w "Graffiti" przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, zapytana o przyszłość wywodzącego się z jej partii wiceszefa resortu nauki. Polityk w ostatnim czasie mierzy się z falą krytyki, po wypowiedziach na temat UPA.
Burza po słowach wiceministra o UPA. "Jest patriotą"

Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki w piątek w radiu TOK FM był m.in. pytany o to, "co takiego jest w tym UPA, iż Ukraińcy nie mogą się tego pozbyć ze swojego imaginarium historycznego".
Odpowiedział, iż "to była formacja, która - niezależnie od tego, o czym pan mówi o zbrodni wołyńskiej, ale walczyła o niepodległość Ukrainy, walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami i to była taka walka beznadziejna".
- To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni - dodał Szeptycki.
Andrzej Szeptycki wypowiedzią o UPA wywołał oburzenie. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Zostaje w rządzie
Wypowiedź Szeptyckiego była szeroko komentowana, a m.in. szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz i jeden z czołowych polityków PiS Przemysław Czarnek domagali się jego dymisji.
O kontrowersję wokół wiceszefa resortu nauki, wywodzącego się z Polski 2050, została zapytana przewodnicząca tej partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
ZOBACZ: Tusk o sprawie "bohaterów UPA": Zarzucam brak rozumu historycznego
- Minister Szeptycki zostaje w rządzie. Jest patriotą, jest bardzo dobrym ministrem, który przyznaje się do tego, iż ma korzenie ukraińskie i nagle się okazuje, iż jacyś - po prostu w stylu neofaszystowskim - posłowie uważają, iż w Polsce to już się po prostu nie wolno przyznać do żadnych korzeni - odpowiedziała i zaznaczyła, iż "to jest oburzające i bardzo niepokojące".
"Ukraińcy dzisiaj nie rozumieją, jaka jest prawda historyczna"
Wtedy prowadzący "Graffiti" Marcin Fijołek przypomniał, iż awantura nie powstała dlatego, iż Szeptycki ma ukraińskie korzenie, tylko z powodu jego wypowiedzi o UPA.
Pełczyńska-Nałęcz przyznała, iż wiceminister "powinien być ostrożniejszy w tak delikatnej kwestii". Jednocześnie wskazała na kontekst jego wypowiedzi.
ZOBACZ: Zgrzyt w koalicji. "To jest niefortunne, to nie jest nasza kandydatka"
- Powiedział, że Ukraińcy dzisiaj nie rozumieją, jaka jest prawda historyczna i jakich zbrodni dokonywała UPA. Ukraińcom się wydaje, iż UPA to przede wszystkim była armia antysowiecka - tłumaczyła partyjnego kolegę.
Zdaniem przewodniczącej Polski 2050 należy wyciągnąć z całej tej sytuacji wnioski. - Być może my tu w Polsce powinniśmy dużo asertywnej dosłownie wciskać Ukraińcom prawdę o tym, co zostało zrobione, żeby prawda o zbrodni wołyńskiej trafiła do Ukraińców. Także tych zamieszkałych w Polsce. Mają wiedzieć, iż to była zbrodnia dokonana na Polakach - zakończyła.


3 godzin temu







