Blisko trzy godziny dyskusji, wiele pytań, kilka gorących sporów i dwa przegłosowane wnioski – taki jest bilans dyskusji w temacie realizacji umowy z firmą Tamax oraz aktualnej sytuacji ekonomiczno-kadrowej BZUK-u podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Bochnia. Punkt nie był pierwotnie planowany, ale przewodniczący rady Jan Balicki wprowadził go w odpowiedzi na liczne sygnały od mieszkańców dotyczące nowego systemu odbioru odpadów.
- Blisko 3-godzinna dyskusja rady o umowie z Tamax i sytuacji BZUK.
- Spór o opłatę śmieciową – zarzut zawyżenia o 3,30 zł/os. miesięcznie vs. tłumaczenie urzędu o prognozach i dopuszczalnej nadwyżce.
- Problemy organizacyjne po zmianie firmy: opóźnienia odbiorów, nowe harmonogramy i logistyka transportu odpadów.
- Kontrowersje wokół działania Tamax (m.in. sobotnie wywozy, mieszanie frakcji) oraz trudna sytuacja finansowa BZUK.
- Rada przyjęła dwa wnioski: kontrolę realizacji umowy przez Tamax oraz podział przyszłego przetargu na odbiór odpadów.
źródło: screen bochnia.sesja.plKalkulacja opłaty śmieciowej pod ostrzałem
Dyskusję w temacie „Informacja Burmistrza Miasta Bochnia o bieżącej realizacji umowy dotyczącej zagospodarowania odpadami oraz aktualnej sytuacji ekonomiczno-kadrowej BZUK” otworzył przewodniczący Komisji Rewizyjnej, radny Bogdan Kosturkiewicz, który wprost zakwestionował legalność kalkulacji opłaty śmieciowej na rok bieżący. Jak powiedział, komisja po długich staraniach uzyskała wyliczenia przygotowane przez Wydział Podatków i Opłat Lokalnych – i zdaniem Kosturkiewicza wynika z nich, iż mieszkańcy płacą o 3 zł 30 gr za osobę miesięcznie więcej, niż powinni. Łącznie w skali roku daje to bufor przekraczający milion złotych.
„Państwo ustanowiliście podatek śmieciowy dodatkowy dla mieszkańców w wysokości 3,30 zł, do czego państwo nie mieli absolutnie prawa”
Dyrektor wydziału opłat lokalnych Maciej Paruch bronił się, iż wyliczenie jest jedynie projekcją, bo miasto nie zna jeszcze rzeczywistych faktur za kolejne miesiące roku. Wskazał, iż środki są „znaczone” – mogą być wydane wyłącznie na gospodarkę odpadami, a nie na żadne inne cele. W poprzednich latach gmina dopłacała do systemu, więc ewentualna nadwyżka jest wyłącznie hipotetyczna.
Dyskusja na tym tle – czy chodzi o niedozwolony podatek, czy o dopuszczalną przejściową nadwyżkę – przeciągnęła się przez długi czas, angażując kolejnych radnych. Miejska prawniczka przytoczyła przepis, który wprost przewiduje możliwość niewykonania środków w danym roku i ich przeniesienia na kolejny. Swoją interpretację tego samego przepisu zaprezentowała też radna Jolanta Michałowska, która wyjaśniała, iż opłata śmieciowa nie jest podatkiem w rozumieniu prawa, a ustawa nie zabrania powstawania nadwyżki – zakazuje jedynie wydawania tych pieniędzy na inne cele.
Harmonogramy, harmonogramy i jeszcze raz harmonogramy
Centralnym tematem dyskusji okazały się jednak nie finanse, ale organizacja odbioru odpadów przez firmę Tamax, która od marca – po wygraniu przetargu – zastąpiła BZUK w obsłudze mieszkańców Bochni.
Radny Ireneusz Sobas opisał własne doświadczenia: chyba jako jedyny na swojej ulicy dostał harmonogram przed terminem i zdążył wystawić śmieci. Gorzej wyglądało to w bloku, w którym mieszka jego rodzina – odpady zostały odebrane po raz pierwszy dopiero około 21 kwietnia, a przez trzy tygodnie zalegały w kubłach. Zwrócił też uwagę, iż nowe harmonogramy rozdzielają dni odbioru różnych frakcji – mieszkańcy muszą dwa razy w tygodniu myśleć o wystawianiu pojemników, zamiast jak poprzednio – raz.
„Tak się mieszkańcom polepszyło, iż im się po prostu pogorszyło”
Prezes Tamax Szczepan Cieślak wyjaśnił, iż problem wynika z odległości instalacji, do których firma musi transportować zebrane odpady. BZUK i Ekombud przez lata dysponowali instalacjami w pobliżu, przez co jeden samochód mógł w ciągu dnia zrobić kilka kursów i odebrać wszystkie frakcje w jednym dniu. Tamax musi wysyłać pojazd daleko, więc połączenie wszystkich frakcji w jeden dzień byłoby logistycznie bardzo trudne.
Aldona Słowik z wydziału inwestycji potwierdziła, iż harmonogramy były wielokrotnie negocjowane z firmą, a urząd zgodził się na kompromis w zakresie frakcji bio i popiołu, gdyż nie każdy mieszkaniec te frakcje wystawia regularnie. Przyznała jednocześnie, iż odnotowano przypadki 18-dniowej przerwy między odbiorami.
Mieszanie frakcji, sobotnia wywózka i zdjęcia z altany
Przewodniczący rady Jan Balicki postawił firmie zarzut łamania wewnętrznego prawa: po pierwsze śmieciarki jeździły w sobotę (umowa dopuszcza pracę od poniedziałku do piątku), po drugie zdarzało się mieszanie odpadów segregowanych z innymi.
Prezes Cieślak wyjaśnił, iż sobotnia akcja była jednorazową inicjatywą tuż po wielkanocnej przerwie, gdy na osiedlu Niepodległości zalegały hałdy śmieci – samochody wywiozły wtedy łącznie tyle, ile normalnie zabierają jeden lub dwa kursy. Burmistrz Magdalena Łacna podkreśliła, iż było to działanie w dobrej woli, dla dobra mieszkańców.
Doszło też do starcia na tle fotografii. Burmistrz pokazała radnym zdjęcie altany śmietnikowej z pomieszanymi odpadami, otrzymane od prezesa Tamaxu. Przewodniczący Jan Balicki zaoponował, iż zdjęcie bez podania miejsca i daty sugeruje, iż problem jest nagminny, choć może wynikać z zaniedbania pracowników firmy, którzy przestawiali pojemniki niezgodnie z dotychczasowym układem, dezorientując mieszkańców. Prezes Tamaxu przyznał z kolei, iż problem nieodpowiednich altanek – za małych na aktualną ilość frakcji – dotyczy wielu wspólnot i nie jest winą ani mieszkańców, ani firmy.
BZUK stracił 132 tys. zł na podwykonawstwie
Osobnym wątkiem sesji była kondycja samego BZUK-u. Radny Bogdan Kosturkiewicz zapytał czy prawdą jest, iż spółka poniosła w marcu stratę 132 tys. zł na realizacji umowy podwykonawczej z Tamaxem (informowaliśmy już o tym na łamach Bochnianin.pl – link do tekstu TUTAJ). Burmistrz Łacna potwierdziła tę kwotę, zaznaczając jednocześnie, iż gdyby BZUK nie podjął żadnej pracy, koszty stałe – wynagrodzenia 15 pracowników, paliwo, administracja – dałyby stratę rzędu 180 tys. zł. Czyli, iż – krótko mówiąc – umowa podwykonawcza była mniejszym złem.
Pojawiło się też pytanie, dlaczego zagospodarowanie odpadów z Bochni przez BZUK we współpracy z firmą Ekombud kosztowało przez lata więcej niż w ościennych gminach.
Kwestią wymagającą osobnego wyjaśnienia był też status podwykonawców. Jan Balicki pytał, dlaczego umowa dopuszcza podwykonawców, skoro Tamax w ofercie przetargowej oświadczył, iż ich nie będzie. Prezes firmy wyjaśnił, iż zmiana nastąpiła ze względów organizacyjnych – w czasie, gdy sprawa odwołania BZUK-u do KIO się przeciągała, Tamax zakontraktował już zasoby do innych przetargów. Kiedy okazało się, iż jednak wygrają w Bochni zgłosili podwykonawców. Urzędnicy potwierdzili, iż prawo zamówień publicznych taką sytuację dopuszcza.
Głosy za i przeciw nowej firmie
Dyskusja ujawniła wyraźny podział w radzie. Część radnych – jak Leszek Stabrawa – apelowała o cierpliwość: nowa firma uczy się miasta, a pierwsze tygodnie działania każdego nowego kontrahenta wiążą się z problemami.
„Wytykanie teraz takich pomyłek mam wrażenie, iż służy tylko wrzucaniu kamyczków do ogródka, a nie służy temu, aby rzeczywiście gospodarka odpadami w naszym mieście funkcjonowała lepiej”
Radny Maciej Buszko bronił Tamaxu, wskazując, iż opisywany przez innego radnego problem z jedną ulicą wynikał ze zwykłej pomyłki numeracji, a po korekcie wszystko zostało odebrane dwa dni później. Natomiast radna Jolanta Michałowska przyznała, iż samodzielnie zaobserwowała pozytywne zmiany: worki są opisane, pracownicy odkładają pojemniki na miejsce, nie rzucają ich gdzie popadnie.
„Podchodzimy do tej nowej firmy Tamax trochę jak pies do jeża. Ale rozumiem to, bo tak działa patriotyzm lokalny. Firma BZUK jest naszą firmą, chcieliśmy, żeby tu działała i chcieliśmy ją chronić”
Krytyczniej nastawiony był wiceprzewodniczący Marek Rudnik, który wprost powiedział prezesowi Cieślakowi:
„Zarówno rada, jak i mieszkańcy będą patrzeć wam na ręce. Żebyście mieli tego świadomość. Co robicie, jak świadczycie te usługi, gdzie przeładowujecie to wszystko. To będzie pod ścisłym nadzorem mieszkańców i radnych”
Pod koniec dyskusji prezes Szczepan Cieślak podziękował radnym i magistratowi za współpracę w trudnym pierwszym miesiącu oraz przeprosił za błędy swoich pracowników.
Dwa wnioski zakończyły dyskusję
Po niemal trzech godzinach obrad radny Ireneusz Sobas zgłosił wniosek o to, by burmistrz – korzystając z uprawnień strony umowy – do połowy maja przedstawiła radzie informację o sposobie wywiązywania się Tamaxu z umowy: czy doszło do mieszania frakcji, czy odbiory były terminowe, jakie podjęto działania naprawcze. Wniosek przyjęto 12 głosami za, przy 8 wstrzymujących się.
Drugi wniosek złożył Bogdan Kosturkiewicz: by przyszły przetarg na wywóz odpadów (kontrakt z Tamaxem wygasa wiosną 2027 roku) podzielić na dwa postępowania – jedno na odpady zmieszane, drugie na segregowane i wielkogabarytowe. Celem jest zwiększenie przejrzystości systemu i uniknięcie sytuacji, gdy jedna firma ma całkowitą kontrolę nad wszystkimi strumieniami odpadów. Ten wniosek przeszedł 14 głosami za, przy 5 przeciw i 1 wstrzymującym.

2 godzin temu














