Awantura w "Debacie Gozdyry". Poseł PiS zarzucił kłamstwo policji

2 godzin temu

- Rzecznik policji kłamie. Ja nie wierzę mu w ogóle. Jest to upolityczniony funkcjonariusz - powiedział poseł PiS Jan Dziedziczak, komentując piątkową interwencję policji w pobliżu siedziby Trybunału Konstytucyjnego. - Zobaczycie państwo, mimo iż są nagrania, nie zobaczymy tego jako opinia publiczna, bo one są kompromitujące - powiedział poseł.

Polsat News
Awantura w "Debacie Gozdyry" wokół piątkowej interwencji policji w pobliżu siedziby TK

Tematem "Debaty Gozdyry" było piątkowe zajście w pobliżu siedziby Trybunału Konstytucyjnego, w którym ranna została policjantka oraz mężczyzna, którego policja uznaje za napastnika. Poseł Jan Dziedcziak Poseł zaapelował do widzów, by nie wierzyli w wersję przedstawioną w oświadczeniu Komendy Stołecznej Policji i wpisie premiera.

ZOBACZ: "Atak na policjantkę" w pobliżu siedziby TK. "Została przewieziona do szpitala"

- Kłamie Donald Tusk, no co mogę powiedzieć, nic odkrywczego. Donald Tusk mija się z prawdą to nic nie powiedzieć. (…) Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy policja jest używana do politycznej rywalizacji, kiedy policja wpada do lokalu działaczy opozycji, demoluje ten lokal - powiedział Jan Dziedziczak z Prawa i Sprawiedliwości.

Na uwagę Agnieszki Gozdyry, iż interwencja była nagrywana, Dziedziczek odrzekł, iż jest przekonany, iż MSWiA nie ujawni materiału wideo z kamery nasobnej policjantów. - Stawiam dolary przeciwko orzechom, iż tak to się skończy - powiedział poseł PiS.

- To są sceny gorszące, pokazują nieuzasadnioną agresję policji, pokazują tak, jakby policjanci byli politycznie zadaniowani. Na szczęście nie wszyscy. Na szczęście to jest mniejszość. (…) Większość funkcjonariuszy zachowuje się bardzo pozytywnie. Chcę to podkreślić - zaznaczył Dziedziczak.

Awantura w studiu "Debaty Gozdyry". Poseł PiS: Rzecznik policji kłamie.

Prowadząca Agnieszka Gozdyra zwróciła uwagę, iż Jan Dziedcziak "oskarża policjantów, iż są karierowiczami i się podlizują". Poseł PiS odparł na to, iż policjanci "po prostu kłamią".

- Rzecznik policji kłamie. Ja nie wierzę mu w ogóle. Jest to upolityczniony funkcjonariusz - ocenił Dziedziczak.

- Dlaczego pan obraża policjanta? Obraża pan człowieka w mundurze. Państwo głosili przez lata hasło "murem za polskim mundurem" - zapytała Agnieszka Gozdyra.

ZOBACZ: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Kaczyński o sytuacji wokół TK. Zaapelował do zwolenników

- Dlatego, iż nie mówi prawdy. Mamy jak najgorsze doświadczenia. (…) Jest to grupa ludzi bliska ministrowi Kierwińskiemu. Bliska ideowo i mam duży dystans do tego, co oni mówią. Zobaczycie państwo, iż mimo, iż nagrania są, nie zobaczymy tego jako opinia publiczna, bo one są kompromitujące - powiedział Dziedziczak.

Zapytany o policjantkę, która po interwencji została przetransportowana, poseł PiS stwierdził, iż nie została ona zaatakowana, jak twierdzi policja, ale "sama na szybę, wpadła, którą wybiła". Dzidziczak stwierdził także, iż zatrzymany mężczyzna nie stanowił zagrożenia.

- On miał nóż schowany, był to maleńki scyzoryk, nie wyjmował go, ta sprawa nie miała nic wspólnego, jest to manipulacja - powiedział poseł PiS.

🚨 Zaatakowana policjantka trafiła do szpitala. Zatrzymany mężczyzna miał przy sobie nóż‼️ W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej informacjami, w których odpowiedzialnością za dzisiejsze zdarzenie przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie obarczani są policjanci, przedstawiamy fakty dotyczące tej interwencji. Policjanci zabezpieczający zgromadzenie w alei Szucha i dbający o bezpieczeństwo jego uczestników, zauważyli w pobliżu mężczyznę, którego nienaturalne zachowanie i nerwowość zwróciła ich uwagę. Mężczyzna ten w pewnym momencie zaczął oddalać się w kierunku ulicy Marszałkowskiej. Funkcjonariusze podjęli interwencję w celu ustalenia jego tożsamości. Na widok zbliżających się mundurowych mężczyzna rzucił się do ucieczki, wbiegając do jednego z budynków przy ulicy Marszałkowskiej w pobliżu Alei Szucha i Placu Unii Lubelskiej. W środku mężczyzna zachował się agresywnie. Zaatakował policjantkę, naruszając nietykalność funkcjonariuszki i doprowadzając u niej do urazu głowy. Ranna policjantka została przewieziona do szpitala, gdzie udzielana jest jej niezbędna pomoc medyczna. Policjanci obezwładnili i zatrzymali mężczyznę. Podczas kontroli ujawnili nóż ukryty pod kurtką. Te okoliczności mają zasadnicze znaczenie dla rzetelnej oceny zdarzenia. Nie można pomijać faktu, iż to w stosunku do funkcjonariuszy skierowana była agresja mężczyzny. Nie wolno przedstawiać napastnika jako ofiary. Nie ma naszej zgody na rozpowszechnianie przekazu, który bez rzetelnego ustalenia przebiegu zdarzenia przypisuje winę za skutki zajścia policjantom. Publiczne oceny powinny uwzględniać fakty, a nie opierać się na dezinformacji, bo tak należy nazwać wiele rozpowszechnianych w tej sprawie wiadomości. Policjanci podejmują interwencje, aby zapewniać bezpieczeństwo. Mają prawo i obowiązek reagować na sytuacje wymagające sprawdzenia tożsamości osób oraz podejmować działania niezbędne do ochrony zarówno bezpieczeństwa innych osób, jak i ich własnego. Rzetelność wymaga przedstawiania faktów. Odpowiedzialności za agresję wobec funkcjonariuszy nie można przenosić na policjantów, którzy podejmując uzasadnioną interwencję sami stają się celem ataku.

— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 16, 2026

Kłótnia o interwencję policji w 2020 r. "Co pani zrobiła w tej sprawie?"

Następnie awantura wywiązała się pomiędzy posłem Dziedziczakiem a Alicją Łepkowską-Gołaś z Koalicji Obywatelskiej. Poseł PiS przypomniał o złamaniu ręki aktywistki podczas protestu przed warszawską komendą policji w grudniu 2020 roku.

- Panią poseł chciałbym zapytać, jak wyglądało to łamanie rąk za naszych rządów. Bo jeżeli ono miało miejsce, to dlaczego przez trzy lata nic pani nie zrobiła, żeby wyciągnąć konsekwencje wobec sprawców? Dlaczego pani była bierna? - zapytał Dziedzczak.

- Były wyciągnięte konsekwencje - odparła posłanka KO.

- Jakie? Kto został skazany? Co pani zrobiła w tej sprawie? - dopytywał poseł PiS.

- To jest odwracanie kota ogonem, My mówimy o tym, co się dzieje pod Trybunałem, jakie są problemy - odpowiedziała posłanka.

- Po prostu nie były łamane ręce albo były łamane ręce i pani Łepkowska-Gołaś nic nie zrobiła - powiedział Dziedziczak, zarzucając posłance, iż "nie czytał żadnej interpelacji" w tej sprawie.

W czerwcu br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie umorzyła postępowanie w sprawie zajście pod komendą przy ul. Wilczej. Śledczy stwierdzili, iż uraz aktywistki był wynikiem nieszczęśliwego wypadku będącego skutkiem prób wyszarpywana się policjantowi.

WIDEO: Kołodziejczak złożył zawiadomienie do ABW. Rutkowski: Chodzi o szantaż
Idź do oryginalnego materiału