Amerykanie obiecują, Chińczycy dostarczają: kto wygra wojnę o humanoidalne roboty?

10 godzin temu
Zdjęcie: Roboty humanoidalne stają sie kolejnym polem konkurencyjności Państwa Środka


W maju 2026 roku podczas szczytu robotyki w Tokio, który tradycyjnie uchodził za domenę amerykańskich i japońskich inżynierów, uwaga całego świata skupiła się na stoiskach z Państwa Środka. Tłumy zagranicznych ekspertów i kupców przyciągały ekspozycje firm takich jak Unitree, LimX Dynamics czy Poisson Robotics. Jak brutalnie podsumował to Oren Etzioni, założyciel Allen Institute for AI: “Elon Musk obiecał humanoidalne roboty, a Chiny je dostarczyły”. Ta krótka diagnoza obnaża najgłębszy niepokój, jaki w tej chwili trawi amerykański sektor zaawansowanych technologii.

Amerykański mózg w chińskim ciele

Statystyki są bezlitosne dla Doliny Krzemowej. Według danych firmy analitycznej Omdia, w 2025 roku na całym świecie wyprodukowano nieco ponad 13 tysięcy robotów humanoidalnych. Z tej puli zaledwie kilkaset sztuk pochodziło z amerykańskich fabryk (m.in. od Figure AI czy Tesli). Tymczasem same tylko dwie chińskie firmy – Unitree i Zhiyuan – dostarczyły na rynek łącznie ponad 10 tysięcy maszyn, co daje Chinom ponad 70-procentowy udział w globalnej produkcji.

Jeszcze bardziej niepokojący dla Stanów Zjednoczonych jest fakt, iż choćby ich własne innowacje są głęboko uzależnione od azjatyckiego łańcucha dostaw. Gdy w marcu 2026 roku Nvidia z dumą prezentowała robota imitującego postać Olafa z “Krainy Lodu” – projekt łączący amerykańskie układy scalone, modele językowe Google i markę Disneya – gwałtownie okazało się, iż za płynność ruchów szyi i nóg odpowiadają komponenty wyprodukowane przez chińskie Unitree. Jak przyznali inżynierowie zaangażowani w projekt, alternatywne amerykańskie rozwiązania były albo niewystarczająco precyzyjne, albo czterokrotnie droższe.

Zależność ta ma charakter systemowy. Z analiz rynkowych wynika, iż ponad 60 procent kluczowych podzespołów w amerykańskich robotach – od silników serwomechanicznych po precyzyjne reduktory – pochodzi z Chin. Tajemnica tego sukcesu tkwi w potężnym ekosystemie produkcyjnym skupionym wokół Shenzhen. Podczas gdy amerykańskie firmy czekają na realizację zamówienia na dedykowane części średnio sześć tygodni, inżynierowie w południowych Chinach mogą otrzymać gotowy prototyp do testów zaledwie w trzy dni, skracając cykl badawczo-rozwojowy z sześciu miesięcy do jednego.

Fabryka jako ostateczny poligon testowy

Amerykański Kongres, dostrzegając to zagrożenie, próbuje reagować legislacyjnie. Wiosną i latem 2026 roku procedowano ustawy takie jak American Security Robotics Act oraz GUARD Act, które mają na celu ograniczenie importu chińskich maszyn ze względów bezpieczeństwa narodowego. Jednocześnie amerykańskie startupy próbują uniezależnić się od dostawców zza Pacyfiku. Problem w tym, iż odbudowa tak skomplikowanych kompetencji produkcyjnych może zająć lata.

Tymczasem Chiny dysponują jeszcze jednym, być może decydującym atutem w wyścigu o ucieleśnioną sztuczną inteligencję: jest nim unikalny model współpracy państwa i biznesu. W Chinach działa w tej chwili ponad 150 firm zajmujących się robotyką humanoidalną. Rząd nie tylko je dotuje, ale pełni potrójną rolę:

  • inwestora,
  • klienta zapewniającego stabilny popyt poprzez zamówienia publiczne oraz
  • organizatora poligonów doświadczalnych.

Doskonałym przykładem jest kooperacja firmy Zhiyuan z producentem elektroniki Longjing, który zainwestował w startup, a jednocześnie udostępnił mu swoje linie produkcyjne do testowania maszyn. Podobnie postąpił gigant bateryjny CATL we współpracy z firmą Galaxy Universal. Dzięki temu chińskie roboty nie uczą się w sterylnych laboratoriach, ale w hałaśliwych, nieprzewidywalnych halach fabrycznych, generując bezcenne dane potrzebne do treningu modeli AI.

Mimo tych przewag, sami Chińczycy podchodzą do tematu z dużą dozą ostrożności. Eksperci zwracają uwagę na wciąż słabą zdolność maszyn do adaptacji w nowych, nieustrukturyzowanych środowiskach. Ponadto, przy obecnym koszcie rzędu pół miliona juanów za maszynę i szacowanym pięcioletnim okresie zwrotu z inwestycji, ekonomiczny sens zastępowania ludzkiej pracy robotami w wielu branżach wciąż pozostaje dyskusyjny. To właśnie ten paradoks definiuje obecny etap rewolucji: podczas gdy Amerykanie martwią się, iż Chiny biegną zbyt szybko, sami Chińczycy wciąż głowią się nad tym, czy obrana ścieżka ostatecznie doprowadzi ich do celu.

Źródła:

  • TMTPost (钛媒体), “中国机器人,让美国人焦虑了” (Chinese Robots Make Americans Anxious), 14 lipca 2026.
  • Omdia, Raport dotyczący globalnego rynku robotyki humanoidalnej, 2025.

Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© www.chiny24.com

Idź do oryginalnego materiału