Administracja Stanów Zjednoczonych, kierowana przez Donalda Trumpa, rozpoczęła w poniedziałek proces zwrotu niemal 166 miliardów dolarów z ceł, które – jak orzekł Sąd Najwyższy w lutym – były pobierane niezgodnie z prawem.
Już we wtorek przedsiębiorstwa zaczęły składać wnioski o odzyskanie znaczących kwot poprzez udostępniony przez rząd internetowy system Consolidated Entry Management and Processing System (CAPE).
Amerykańska Służba Celna i Ochrony Granic (CBP) poinformowała, iż firmy, których wnioski zostaną zatwierdzone, mogą liczyć na zwrot należności wraz z odsetkami w ciągu około 60–90 dni.
Wśród wnioskodawców znajdują się nie tylko mniejsze przedsiębiorstwa, które ponosiły wyższe koszty importu i sprzedaży towarów w USA, ale także potężne koncerny, takie jak Walmart – największa na świecie firma zajmująca się handlem detalicznym – oraz Target, jeden z czołowych operatorów sieci supermarketów w kraju.
Z raportu Citi opublikowanego w ubiegłym tygodniu wynika, iż analitycy szacują zwrot dla Walmartu na około 10,2 miliarda dolarów, dla Targetu na 2,2 miliarda, a dla producenta odzieży Nike na około 1 miliard dolarów. Dokument przewiduje również zwroty rzędu 550 milionów dolarów dla Kohl’s oraz około 500 milionów dla GAP. Domy towarowe Macy’s mogą natomiast otrzymać blisko 400 milionów dolarów.
Wyrok Sądu Najwyższego dotyczący taryf importowych – często błędnie określanych jako taryfy wzajemne – wprowadzonych przez Trumpa w tzw. „Dniu Wyzwolenia” 2 lutego 2025 roku, stanowi poważny cios dla finansów publicznych. Budżet federalny walczy w tej chwili z deficytem sięgającym około 7% PKB.
Cła są w istocie podatkami nakładanymi na import, które w dużej mierze obciążały amerykańskie przedsiębiorstwa oraz konsumentów. Wprowadzona przez Trumpa polityka zakładała stawki od 10% do choćby 50% w zależności od kraju pochodzenia towarów. Wiele firm było zmuszonych podnosić ceny, aby ograniczyć straty, podczas gdy inne były w stanie częściowo zneutralizować wzrost kosztów dzięki marżom.
Zwroty należności dla ponad 300 tysięcy importerów uznawane są za największy program tego typu w historii. Eksperci wskazują jednak, iż konsumenci raczej nie odczują bezpośrednich korzyści, mimo iż niektóre organizacje konsumenckie domagały się rekompensat, argumentując, iż to oni faktycznie ponieśli koszty poprzez wyższe ceny. Dotyczy to m.in. klientów sieci Costco, którzy miesiąc temu wnieśli pozew do sądu federalnego w Illinois. Podobne działania podjęto wobec firmy kurierskiej FedEx oraz producenta okularów Ray-Ban, EssilorLuxottica i innych podmiotów.
Administracja Trumpa nie ma obowiązku zwrócenia wszystkich pobranych środków. Orzeczenie Sądu Najwyższego odnosi się wyłącznie do ceł wzajemnych wprowadzonych na podstawie ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) z 1977 roku. Sędziowie uznali, iż akt ten nie daje podstaw do takich działań bez zgody Kongresu.
Jak informuje Reuters, urzędnicy celni ujawnili, iż do 9 kwietnia około 56 497 importerów złożyło wnioski o elektroniczne zwroty na łączną kwotę 127 miliardów dolarów, co stanowi ponad trzy czwarte całej sumy przewidzianej do oddania.
Proces wypłat będzie przebiegał etapami. W pierwszej kolejności wnioski będą mogli składać importerzy zarejestrowani w systemie elektronicznym CBP, a agencja planuje realizować zwroty stopniowo, zaczynając od najnowszych płatności – podała agencja AP.
Rick Woldenberg, prezes firmy Learning Resources produkującej zabawki edukacyjne, która skutecznie zaskarżyła cła Trumpa do Sądu Najwyższego, również wystąpił o zwrot środków. Zaznaczył przy tym, iż niektórzy przedsiębiorcy napotkali trudności techniczne podczas korzystania ze strony CBP. „To wyglądało tak, jakby wszyscy jednocześnie próbowali kupić bilety na koncert Taylor Swift” – powiedział Reutersowi. Jego firma ubiega się o odzyskanie około 10 milionów dolarów.













