253. Faszyzm potrzebuje wroga.

okolicepiecdziesiatki.wordpress.com 3 godzin temu

Lubię sztukę, tę wielką i tę małą. choćby o ile ktoś w artystyczny sposób się ubierze lub zaprojektuje mieszkanie, doceniam koncepcję, a już pełen podziwu jestem dla tych, którzy zdecydowali, ze w ten sposób zarabiać będą na życie, bo adekwatnie jest to moment, w którym zawieszają sobie nad głową miecz Damoklesa. Niestety, żeby żyć ze sztuki, trzeba znaleźć chętnych, by ją kupili, a to nie jest takie proste. Już łatwiej było chyba w czasach przedtelewizyjnych, gdy ludzie z powodu braku rozrywki euforycznie witali każdego wędrownego artystę. A dzisiaj??? Każdy by się tylko ODMÓŻDŻAŁ, jakby miał z czego. Ważne, by podczas tej czynności nie trzeba było dupy ruszać z domu, no chyba, iż będzie się można przy okazji nachlać. Dlatego też media komercyjne prezentują telenowele, realityszoły, romansidła, strzelanki i sajeny o superbohaterach i potworach z kosmosu.

Piotr Bukartyk – W sprawie sztuki filmowej

Mamy czasy, gdy oglądanie kabaretów jest traktowane jak kontakt ze sztuką, co jak mawia mój kolega, aktor i reżyser, jest myleniem jej z rozrywką. Artyści tworzący żywą sztukę mają najgorzej, bo jeżeli naprawdę chcą się z tego utrzymać, skazani są na łączenie swych performensów z alkoholowymi festynami, na których magnesem jest gwiazda disco polo, oraz Maryla i Węgiel, wzmocnione jakimś bandem przechlanych ex-rockmanów. I tam gdzieś, przy okazji, między bufetowozem z piwem a budką toi-toi można spotkać stoisko z płytami młodych artystów, którzy już po występie (dla nich wyznaczane są godziny w porach obiadowych, gdy nikogo nie ma) próbują opchnąć swoją twórczość lub gadżety z nią związane.

Krzysztof Daukszewicz – Poeta i pan Strauss

Tyle o sztuce komercyjnej. Tak, oczywiście iż są jeszcze teatry, kina typu iluzjon, galerie artystyczne, muzea, ale tam suweren nie dotrze, bo od dziecka zajmował się odmóżdżaniem i mu się spodobało. choćby nie chcę próbować oszacować, jaki odsetek Polaków regularnie uczestniczy w takich wydarzeniach, pewnie bardzo mocno ułamkowy, ale jednak UCZESTNICZY i CZEKA na nie. Oznacza to, iż artysta nie ma co liczyć na to, iż siądzie na dupie i ludzie z jego miasta będą go oglądać, dopóki wszyscy nie zobaczą, a w tym czasie on przygotuje nową porcję sztuki. O nie! Artysta musi walczyć o nowych czekających na niego widzów, szukać miejsca, gdzie go przyjmą na występ, wpisywać w kalendarzyk nawet, jeżeli to dom kultury w Bździnach albo gminna świetlica w Półdupnikach Dolnych. Płacą – trzeba jechać. No i teraz weź tu i prowadź życie rodzinne. Bądź dobrą matką/ ojcem/ żoną/ mężem. A przecież trzeba jeszcze prowadzić księgowość, rozliczać podatki, robić marketing, ustawić logistykę. Jak dojechać? Gdzie jeść? Gdzie spać? A co powie zajęty odmóżdżaniem suweren? „Nikt ci nie kazał być artystą, jakbyś był dobry, to by cię ludzie chcieli”. SPOKOJNA TWOJA SUWEREŃSKA ODMÓŻDŻONA, ty byś i tak nie poszedł/ ani nie poszła zobaczyć największego choćby artysty. No gdzie??? „Tyla w domu czeba zrobić! Długi łikęd, grila cza nagotować, piwo kupić! A niedługo Jana, a potem zaraz Piotra i Pawła! I wesele mojej kuzynki!”

Zielone Żabki – Kultura

Tymczasem te same faszyzujące śmierdziele, co to domagają się bezkaucjowego syfienia szkłem i plastikiem, domagające się legalizacji narkotyków, rozpaczający iż młodzi już tyle nie piją i przez to się nie rozmnażają (bo wiadomo, iż najlepszy seks jest po pijaku), znalazły sobie nowego wroga. Już nie tylko ekolodzy, inżynierowie środowiska, terapeuci uzależnień, lekarze i farmaceuci stoją na drodze ich niczym niezmąconego szczęścia. Dziś rzeczywistość stawia przed nimi nowych wrogów. To te nieroby, ARTYŚCI. No taki Bosak z Mentzenem, już, już mieli być profesorami na Cambridge i Oxfordzie, ale przyszli tacy jedni od kultury, pokazali im pogiętą blachę, iż niby to sztuka, no i chłopaki dalej są w Konfederacji, no i nie chcą takiego czegoś, chcą się jeszcze odmóżdżyć. To ciekawe, iż dopiero co się pożarli ze sobą, ale wspólny wróg wtrącił ich w otchłań miłości.

Tadeusz Kantor – Wielopole, Wielopole

Jest jakiś chichot w tym, iż Hitler organizował wystawę sztuki zdegenerowanej potępiając w ten sposób sztukę nowoczesną, Stalin tępił dekadencko-burżuazyjną sztukę antyludową, PiS inwestowało państwowe fundusze w sztukę narodową (chyba o te ławeczki patriotyczne im chodziło), a Mao Tse-Tung przeprowadzał rewolucję kulturalną.

Idź do oryginalnego materiału