Prezydent USA Donald Trump przyznał, iż Iran jest odpowiedzialny za zestrzelenie śmigłowca Apache nad cieśniną Ormuz. Zadeklarował, iż USA "muszą odpowiedzieć" na ten atak. Strona irańska wezwała natomiast obce wojska do opuszczenia terytorium, nad którym doszło do incydentu.
"Musimy odpowiedzieć". Trump potwierdza, iż Irańczycy zestrzelili śmigłowiec USA

Amerykański przywódca potwierdził wcześniejsze doniesienia "New York Times", z których wynikało, iż do zestrzelenia maszyny doszło w poniedziałek.
ZOBACZ: Trump zapowiada przełom w rozmowach z Iranem. Mówi o kilku dniach
"Właśnie otrzymałem informację od naszego Wspaniałego Wojska, iż wczoraj wieczorem Irańczycy zestrzelili jeden z naszych wysoko zaawansowanych śmigłowców Apache podczas patrolu nad cieśniną Ormuz. W zdarzeniu brało udział dwóch pilotów, obaj są bezpieczni i nie doznali obrażeń. Niemniej, Stany Zjednoczone muszą, z konieczności, odpowiedzieć na ten atak" - napisał Trump na portalu Truth Social.
Cieśnina Ormuz. Amerykański śmigłowiec zestrzelony
Wypowiedź Trumpa jest pierwszą reakcją Waszyngtonu, w której oficjalnie przypisano Iranowi odpowiedzialność za zniszczenie śmigłowca. Dotąd przyczyna tego zdarzenia nie była znana. Trump nie określił, w jaki sposób amerykańskie wojsko odpowie na irański atak.
Wcześniej Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) podało, iż obydwu członków załogi Apache'a zostało uratowanych dzięki morskiego drona Marynarki Wojennej USA, który wyłowił ich z wody około dwóch godzin po zestrzeleniu. Żołnierze zostali przetransportowani na wybrzeże Omanu.
ZOBACZ: Donald Trump postawił Izraelowi ultimatum. "Bibi, lepiej bądź ostrożny"
Był to pierwszy śmigłowiec Apache utracony w trwającej od końca lutego wojnie USA i Izraela przeciwko Iranowi. Dotychczas amerykańskie wojsko straciło około 30 bezzałogowców, kilka nowoczesnych myśliwców i bliżej nieznaną liczbę śmigłowców, które zostały trafione bezpośrednio w amerykańskich barach.
Jeszcze w poniedziałek w nocy Trump, komentując sprawę niewyjaśnionego jeszcze wówczas rozbicia się śmigłowca, przekonywał, iż jest bardzo blisko porozumienia z Iranem. Oceniał, iż może do tego dojść w ciągu dwóch-trzech dni.
Irański minister odpowiada Trumpowi. "Najlepiej wyjechać"
Wkrótce po wypowiedzi Trumpa irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi zamieścił swój wpis na platformie X, w którym stwierdził, iż obce wojska znajdujące się w pobliżu irańskiego terytorium "są narażone na stałe ryzyko, związane z ich własnymi, ludzkimi błędami, zwykłymi wypadkami, lub potencjalnie mogą zostać schwytane w ogień krzyżowy".
"Najlepszym rozwiązaniem dla nich, by ograniczyć ryzyko, jest wyjechać" - zarekomendował. Dodał też: "Wolimy język dyplomacji, ale mówimy również w innych językach".

1 godzina temu









